Wiosenny wiatr, który według kalendarza miał przynieść zapach młodości

Jak cicho zamierza posłusznie wykonać polecenie.

W tym momencie zdała sobie sprawę: to nie był zwykły ziemniak.

To jego wieczna kapitulacja.

Jego zwyczaj stawiania woli innych ponad własną rodzinę.

A to ich rozdziela nie mniej niż zdrada.

Anna stała przy stole, jakby rozłożono przed nią mapę wojenną. Trzy strony menu onieśmielały nie ze względu na ilość, ale dlatego, że głos Walentyny Pietrowna odbijał się echem nad każdą pozycją: „Nie przesól tego… I nie rób śledzia pod futrem jak ostatnio, był surowy… Sałatka Olivier – tylko z salami lekarskim, nawet nie myśl o oszczędzaniu…”

Powoli wypuściła powietrze i zaczęła sortować jedzenie, dzieląc je na kupki.

„Spokojnie, dam sobie radę” – powiedziała do siebie i włączyła kuchenkę.

Teściowa zajrzała do kuchni.

— Co, nie wziąłeś markowego majonezu? Napisałem: „dokładnie ten sam”.

„Nie było go tam” – odpowiedziała Anna spokojnie.

— Musiałem spojrzeć.

I wyszła, kręcąc głową, jakby cała jej rocznica była zagrożona przez ten słoik majonezu.

Anna ścisnęła nóż odrobinę mocniej.

Musiałem spojrzeć... Oczywiście.

Podczas gdy kroiła warzywa, w salonie ponownie dało się usłyszeć głos jej męża:

„Walentyna Pietrowna, dlaczego ją uczysz? Ona wie, co robi”.

„Czy ona wie?” prychnęła teściowa. „Widzę, że nawet wzięła nie tę musztardę”.

Anna zamarła. Musztarda.

Powoli zamknęła oczy, żeby nie załamać się.

„Panie, daj mi siłę” – wyszeptała.

Godzinę później kuchnia wyglądała jak pole bitwy: garnki kipiały, piekarnik płonął, a Anna biegała między blatami, przypominając sobie, czego jeszcze nie skończyła kroić. Czuła na sobie ich spojrzenia – przez ściany, przez powietrze, przez rozmowę w sąsiednim pokoju.

Mąż wszedł i przyjrzał się uważnie.

„No i co?” zapytał cicho, jakby chciał sprawdzić temperaturę w pokoju, a nie nastrój żony.

Wyprostowała się i otarła czoło grzbietem dłoni.

— Gotuję.

Chciał coś powiedzieć – przeprosić, okazać jej współczucie, wesprzeć ją – ale jego matka znów wcisnęła się do drzwi.

„Och, co to jest?” – wskazała na miskę. „Sałatka? Czemu tak drobno? Siekanie za drobno oznacza ubóstwo”.

Anna nawet się nie odwróciła.

„To szczęście” – warknęła. „Dla mnie osobiście”.

Teściowa jęknęła, mąż był zdezorientowany, a Anna nagle poczuła, że ​​coś w jej wnętrzu się prostuje, stając się twardsze niż nóż w jej dłoni.

Dzisiaj ona nakryje do stołu.

Ale wygląda na to, że czeka nas coś jeszcze – granice.

O godzinie czwartej po południu dom wypełnił się hałasem: trzaskały drzwi, słychać było powitania, stukały obcasy, szeleściły torby z prezentami.

Rocznica ślubu to święto rodzinne, ale dla rodziny mojego męża „rodzina” zawsze oznaczała jedno: mnóstwo ludzi, mnóstwo porad i jeszcze więcej wdzięczności.

Anna poprawiła fartuch, sprawdziła, czy pieczony kurczak się nie przypala i usłyszała na korytarzu:

„Och, Walentyno Pietrowna, czy w końcu zdecydowałaś się powierzyć jej stół?” – wycedziła ciocia Lida.

„Co możemy zrobić?” – westchnęła ciężko teściowa. „Młodzież w dzisiejszych czasach jest taka… nie wie połowy rzeczy, a reszty nie chce się uczyć”.

Anna poczuła, jak coś budzi się w jej piersi – nie była to nawet uraza, lecz zmęczenie, ciężkie i lepkie jak syrop.

Do kuchni zajrzała sąsiadka Margarita Stepanovna – jedna z tych, co przychodzą „na chwilę”, a udaje im się dowiedzieć o każdym wszystkiego.

- Anya, czy gotujesz całe jedzenie sama?

„Samodzielnie” – odpowiedziała Anna spokojnie.

„Jesteś bohaterem!” – wykrzyknęła teatralnie, ale po chwili dodała: „Chociaż… rozumiem… ziemniaki w twojej sałatce są dobrze ugotowane. Zawsze je niedogotuję; tak są zdrowsze”.

Anna nawet się nie uśmiechnęła.

- Dziękuję, wezmę to pod uwagę.

Tymczasem na stole, niczym żołnierze przed paradą, piętrzyły się rzędy potraw: sałatki, bułki, marynowane grzyby i dania główne. Wszystko było piękne, schludne i pachnące – niezależnie od okoliczności.

Mąż wszedł pierwszy.

Rozejrzał się po stole i powiedział cicho:

- Piękny…

I dodał jeszcze ciszej:

- Przepraszam mamo...

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.