Szacunek do siebie."Jak się ma Michael?" zapytała Patricia."No cóż," powiedziałem. Podnieśli mi pensję.Był dumny, że nie pożyczał, tylko dzielił się wiadomością.Jennifer wróciła do Ohio z rodzicami. Miał kartotekę kryminalną. Trudności ze znalezieniem pracy. Gorzki blog z dwunastoma obserwującymi. Wielokrotne naruszenia zakazów zbliżania się. Przedłużony okres próbny. Teraz pracuje w handlu detalicznym, ledwo przeżywając.Życie projektanta zbudowanego na moich pieniądzach przepadło.Moje życie rozkwitło. Naprawiłem dach. Pomalowałem ściany na żółto. Wolontariowałem w szpitalu. Klub książki zaoferował mi teatr, akwarele i jogę."Poświęciłem dla nich wszystko," powiedziałem pewnej nocy. "Pomijałem posiłki. Poszedłem do lekarza. Czułem się okropnie."A teraz, teraz się rozpieszczałam.I byłem szczęśliwy.Przyjechała przesyłka: storczyk od Michaela."Mamo, dziękuję, że się nie poddałaś."Uśmiechnąłem się.Prawdziwy dar od syna, który w końcu dorasta.Tej nocy rozmyślałem. Osiągnęłam wszystko: bezpieczeństwo, poczucie własnej wartości, przyjaźnie, relację z synem opartą na szacunku, a nie na pieniądzach. Rozejrzałam się wokół siebie, mój radosny dom.Nie jest idealnie.Ale moje. Nie jestem samAle pełna.Rozkwitając.Jennifer publikuje tyrady dla dwunastu obserwujących.Miałem swoje życie i było piękne.Czego się z tego wszystkiego nauczyłem? Że miłość bez granic to nie miłość, to jest tolerancja. Że posiadanie rodziny nie oznacza akceptowania przemocy. Ta hojność ekonomiczna staje się wyzyskiem, gdy jest oczekiwana, a nie doceniana.Nauczyłem się, że nigdy nie jest za późno, by się postawić. Nawet mając siedemdziesiąt jeden lat. Nawet gdy się boisz. Nawet jeśli oznacza to konfrontację z tymi, których kochasz najbardziej.Co najważniejsze, nauczyłam się, że prawdziwa miłość to chęć rozwoju ludzi, a nie trzymanie ich w zależności od ludzi.Odcinając pieniądze, nie straciłem syna.Uwolniłem go.Teraz pytam cię: co byś zrobił na moim miejscu? Kiedy pomaganie staje się bólem? Gdzie wyznaczasz granicę w rodzinie?
W Boże Narodzenie mój syn powiedział mi: "W tym roku będziemy świętować w domu rodziców mojej żony. Ona nie chce, żebyś przyszedł, więc lepiej nie przychodź."
