Ranek był tak cichy, że Nataszy wydawało się, że cały dom wstrzymuje oddech.
Igor chrapał w sypialni – bezczelnie, spokojnie, jakby wczorajsze słowa nigdy nie miały miejsca.
Jakby nie wyrzucił jej ze swojego życia.
Jakby nie nazywał mnie ciężarem.
Natasza siedziała w kuchni przykryta kocem i trzymała tę właśnie teczkę na kolanach.
Folder, który przypadkowo znalazła wśród kartek dzieci.
Otworzyła je wczoraj wieczorem.
I nie mogłem tego zamknąć aż do rana.
Wszystko, o czym Igor tak bardzo bał się pamiętać, leżało tam.
Wszystkie dokumenty, o które kiedyś prosił, aby mu je „tymczasowo dać”.
Natasza ufała wszystkim dokumentom, które podpisała, nawet ich nie czytając.
Umowa pożyczki.
Umowa kupna-sprzedaży.
A najważniejszą rzeczą jest paragon.
Potwierdzenie napisane nieporadnym, pospiesznym pismem teściowej:
„Ja, Tamara Pietrowna, zobowiązuję się zwrócić Natalii Iwanownie kwotę… tak szybko, jak to możliwe. Przelew pieniędzy potwierdzam swoim podpisem.”
Wzrok Nataszy znów padł na liczby.
Tyle ile dała swojej teściowej na zaliczkę.
Za pieniądze, które zaoszczędziłem sam, na przestrzeni lat, kawałek po kawałku.
To, co uważała za „pomoc rodzinie”, okazało się ich wspólnym ratunkiem.
Igor powiedział, że jego matka „tylko prosiła o tymczasowe pożyczenie”.
Powiedział, że mieszkanie jest ich wspólnym domem.
Powiedział, że kocha.
Kłamstwa. Wszystko jest kłamstwem, aż do ostatniej litery.
Teraz miała dowód w rękach.
Nie emocje.
Bez krzyków.
Nie jest to przestępstwo, które można łatwo zignorować.
I dokument.
Podpis.
Dług.
I — jasne.
Dzwonek do drzwi zadzwonił dokładnie o dziewiątej, zgodnie z planem.
Natasza nawet nie drgnęła.
Tamara Pietrowna stała w drzwiach, opanowana jak nauczycielka, która zaraz wystawi złą ocenę. Jej płaszcz był nieskazitelny, włosy uczesane, a wyraz twarzy wyrażał wieczną dezaprobatę.
„Więc, Natalio” – zaczęła, nawet się nie witając. „Masz klucze? Nie histeryzujmy. Rozumiesz, że nie mamy obowiązku pozwalać nikomu innemu korzystać z jego mieszkania”.
„Tak, rozumiem” – odpowiedziała spokojnie Natasza i zaprosiła ją do salonu.
— Chciałem tylko porozmawiać.
„Wspaniale”. Teściowa weszła do środka, lustrując mieszkanie niczym inspektor. „Jesteś mądrą dziewczyną, chociaż… powiedzmy sobie szczerze, nie pasujesz do naszego Igora. Więc niech wszystko będzie pięknie. Spakowałaś już swoje rzeczy?”
Natasza się uśmiechnęła.
Po raz pierwszy od 24 godzin.
- Nie, Tamaro Pietrowna, nie spakowałem swoich rzeczy.
Ponieważ to nie ja będę się wyprowadzać.
Teściowa wzdrygnęła się, jakby ktoś ochlapał jej twarz zimną wodą.
- Co?
Natasza położyła teczkę na stole.
Powoli.
Uroczyście.
- Straciłeś coś.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
