Trzecia nad ranem – pora, gdy nawet ściany oddychają ostrożnie, bojąc się zakłócić sen tych, którzy wciąż potrafią spać spokojnie. O tej porze świat staje się miękki i drżący, jakby dom unosił się nad ziemią, a powietrze gęstnieje, przemieniając się w lepką ciszę, w której każdy ruch wydaje się zbrodnią.
Obudziłem się spragniony. Pragnienie, które paliło mnie w gardle, jakby ktoś wsypał mi do niego gorący piasek. Język przykleił mi się do podniebienia, a pierwsza myśl była prosta i prozaiczna: przesoliłem obiad. Łosoś w śmietanie – ulubione danie Aleksego. Zjadł go z taką samą rozkoszą, z jaką mężczyzna jada tylko w domu i tylko z kobietą, którą uważa za swoją. Chwalił mnie, naśmiewał się z moich policzków i nakładał mi na talerz coraz większe kawałki… Wierzyłem każdemu jego słowu. Wierzyłem mu przez dwadzieścia pięć lat.
Ostrożnie odsunęłam koc – ciężki, ciepły, puszysty, który kupił mi na jedną z naszych rocznic. Odwróciłam się – jego strona łóżka była pusta. Prześcieradło było jeszcze ledwo ciepłe, co oznaczało, że musiał niedawno umrzeć. Dziwne. Aleksiej nigdy nie wstawał w nocy. Drzemał lekko, jak stary pies, ale zawsze obecny. Zawsze obecny… pomyślałam.
Wstałam i włożyłam mój ulubiony, brudnoróżowy jedwabny szlafrok – prezent na 8 marca. Moje palce przesunęły się po materiale, ale czułość nagle wydała mi się fałszywa, jak tania maska. Szłam boso korytarzem, starając się nie nadepnąć na skrzypiące deski podłogi. Dom oddychał. Dom słuchał. A ja słuchałam razem z nim.
Drzwi kuchenne były uchylone, a przez szparę wpadał wąski, zdradliwie jasny strumień światła z okapu. Miałem właśnie wejść, ale zamarłem, jakbym został porażony prądem.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
