Pero tengo una pista mejor. En el informe policial hay una nota al pie de página casi ilegible, una llamada de una enfermera local esa misma noche. Una enfermera. Sebastián se detuvo. Sí, Martha Higgins. Trabajaba en la clínica rural del pueblo siguiente. Llamó a la policía para reportar a un hombre sospechoso que intentaba robar suministros médicos, pero la policía estaba demasiado ocupada con su accidente y la ignoraron. ¿Dónde vive esa mujer? preguntó Sebastián tirando las cuerdas de nuevo al coche.
“Sigue viva”, dijo Cole revisando sus notas. “Vive en una residencia de ancianos a 20 km de aquí. Vamos”, ordenó Sebastian, empujando a Ivy suavemente hacia el coche. “Quiero hablar con ella antes de que quien nos envió el mensaje sepa que estamos investigando. Media hora después entraban en el vestíbulo de la residencia el valle. El lugar olía a desinfectante y la banda. Sebastian no esperó a la recepcionista, caminó directamente hacia la sala de día, seguido por Cole e Ivy.
Encontraron a Martha Higgins sentada en una silla de ruedas frente a una ventana tejiendo una bufanda interminable. Era una mujer muy anciana con el cabello blanco como la nieve y manos nudosas. “Señora Higgins”, preguntó Cole arrodillándose junto a ella. La mujer dejó de tejer y lo miró con ojos acuosos, pero lúcidos. Ya no soy enfermera, joven. No tengo medicinas. No venimos por medicinas, dijo Sebastián dando un paso adelante. Su presencia llenaba la habitación. Venimos a preguntar por la noche del 12 de diciembre hace 23 años.
La noche del accidente de los cross. Las manos de la anciana temblaron y dejó caer las agujas de tejer. El accidente del millonario, murmuró ella. fuego en la montaña. Usted llamó a la policía esa noche, presionó Cole. Dijo que vio a un hombre. Nadie me escuchó, dijo Marta con un tono de amargura antigua. Dijeron que era un vagabundo borracho. Pero yo sé lo que vi. ¿Qué vio Martha? Preguntó Ivy acercándose. Se agachó para quedar a la altura de los ojos de la anciana y le tomó las manos.
Por favor, díganoslo. Es muy importante. Marta miró a Ivy, entornó los ojos como si intentara enfocar una imagen lejana. “¿Te pareces a ella?”, susurró la anciana. “A la mujer de la foto del periódico. Cuéntenos sobre el hombre”, insistió Sebastian impaciente. Marta suspiró y miró hacia la ventana. Entró en la clínica por la puerta trasera. Estaba empapado. Olía a humo y a sangre quemada. Llevaba una chaqueta de cuero que le quedaba grande. ¿Qué quería?, preguntó Cole. No quería dinero, dijo Martha.
Quería hilo de sutura y leche. Leche, repitió Sebastian sintiendo un nudo en el estómago. Fórmula para bebés, aclaró Marta. Estaba desesperado. Lloraba, tenía las manos quemadas. Le di lo que pidió y le dije que fuera al hospital, pero él dijo que no podía, que se la quitarían. ¿A quién?, preguntó Ivy. A la niña respondió Marta. Dijo que tenía que salvar a la niña porque la madre se había ido al cielo. Sebastian cerró los ojos luchando contra las lágrimas.
Era verdad. Evelyin había dado a luz. Evely había muerto sabiendo que su hija estaba viva. ¿Sabe quién era ese hombre? Preguntó Cole sacando su libreta. Le dijo su nombre. No negó Marta, pero lo conocía de vista. Era uno de los sin techo que vivían en las cabañas abandonadas del bosque. Lo llamaban el cojo Elías. Elías, repitió Sebastián, grabando el nombre en su memoria como una sentencia. Sabe dónde está ahora. Desapareció después de esa noche, dijo la anciana.
Pero solía trabajar ocasionalmente en el viejo almacén de granos al otro lado del condado. Si sigue vivo, quizás alguien allí lo recuerde. De repente, el sonido de cristales rotos interrumpió la conversación. Una piedra envuelta en papel atravesó la ventana de la sala, aterrizando a los pies de Sebastian. Los guardias de seguridad entraron corriendo, sacando sus armas. “¡Abajo!”, gritó Cole, empujando a Ibi al suelo. Sebastian no se movió. se agachó y recogió la piedra. Desenvolvió el papel con manos furiosas.
¿Qué dice?, preguntó Ivy desde el suelo temblando. Sebastián leyó la nota en voz alta con un tono que prometía venganza. “Dejen de remover las cenizas o se quemarán con ellas. Nos han seguido”, dijo Cole mirando hacia la calle vacía a través de la ventana rota. Bien, dijo Sebastián arrugando el papel en su puño. Eso significa que tienen miedo. Vamos al almacén de granos. Vamos a encontrar a Elías antes que ellos. El convoy de seguridad se detuvo en la entrada del sector sur, la zona más deprimida de Silver Creek.
Los edificios aquí no eran rascacielos de cristal, sino bloques de ladrillo gris con ventanas rotas y grafitis descoloridos. Sebastian miró por la ventana tintada con disgusto. Este lugar es un laberinto, dijo Col. ¿Dónde empezamos? El almacén de granos cerró hace 10 años, respondió el detective revisando un mapa en papel. Ahora es un refugio improvisado para personas sin hogar. Si Elías sigue vivo, estará allí. Entremos, saquémoslo y vámonos, ordenó Sebastián abriendo la puerta. Espere”, dijo Ivy agarrándole del brazo.
"Nie może tam wejść ubrany tak." Sebastian spojrzał na swój włoski trzyczęściowy garnitur i platynowy zegarek. "A co proponujesz? Żeby się wystroić?" "Nie mamy czasu. Radziłabym pozwolić mi porozmawiać," powiedziała Ivy, wysiadając z samochodu. "Pachniesz pieniędzmi i policją. Jeśli wejdziesz tam domagając się odpowiedzi, zamkną się jak ostrygi. Znam tych ludzi. Żyłem jak oni." Sebastian zawahał się. Ale detektyw Cole skinął głową. Dziewczyna ma rację, panie Cross. Ich obecność krzyczy o autorytecie.
Tutaj nienawidzą autorytetów. Grupa ruszyła pieszo przez wąską alejkę. Powietrze pachniało spalonymi śmieciami i wilgocią. Grupa mężczyzn grała kośćmi o ścianę. Gdy zobaczyli Sebastiana i jego ochroniarzy, zatrzymali się i splunęli na ziemię. "Zagubieni turyści," zapytał jeden z nich. Mężczyzna z tatuażem na szyi blokującym drogę. Opłata za utratę jest kosztowna. Ochroniarze Sebastiana położyli ręce na broni pod kurtkami.
Napięcie wzrosło w sekundę. "Zejdź z drogi," ostrzegł Sebastian lodowatym głosem. "Albo co? Zadzwonisz do taty?" – zażartował mężczyzna, wyciągając nóż. Zanim Sebastian zdążył zareagować, Ibi zrobił krok do przodu, z zaskakującą siłą odepchnął ojca i spojrzał na mężczyznę z tatuażem. "Oszczędź sobie, Marco," powiedziała stanowczym głosem. Mężczyzna mrugnął zdezorientowany. "Znasz moje imię? Sprzątałam bar, w którym się upijałeś w piątki," powiedziała Ivy, krzyżując ramiona.
Wiem, że masz chorą córkę w bloku czwartym i wiem, że jeśli dotkniesz tego człowieka, policja przyjedzie i z tej dzielnicy nie zostanie nic. Chcesz tego dla swojej córki? Powoli wybierał numer pod nożem, patrząc na Ibi z rozpoznaniem. Sprzątaczka. Co robisz z tymi sępami? Szukał Eliasa, powiedział Ibi, ignorując obelgę. Mówi się, że kulawy mężczyzna przebywa w starym magazynie. Muszę to zobaczyć. To kwestia życia lub śmierci, Marco. Mężczyzna zawahał się, patrząc na banknoty wystające z kieszeni Sebastiana, ale potem spojrzał w błagalne oczy Ivy.
"Elias jest duchem," warknął Marco. Nie rozmawia z nikim. Mieszka w wieży magazynowej, w zachodniej części miasta, ale uważaj, ma strzelbę i nie lubi gości. Dziękuję," powiedziała Ivy. Przechodząc obok, Sebastian spojrzał na córkę z mieszanką zdumienia i szacunku. "Skąd to wiedziałeś?" zapytał cicho. "Czytasz raporty finansowe. Słucham ludzi," odpowiedziała Ivy bez przerwy. "Chodźmy." Dotarli do starego magazynu zboża 20 minut później.
Była to kolosalna konstrukcja z zardzewiałego metalu otoczona połamanym ogrodzeniem. Wiatr świstał przez w ścianach. "Col, ty i twoi ludzie osłanijcie perymetr," rozkazał Sebastian. "IV i ja wspięliśmy się na wieżę. To niebezpieczne, proszę pana," zaprotestował Cole. "To moja córka i jest moim świadkiem," powiedział Sebastian. "Nikt inny nie idzie na górę." Weszli w ciemność magazynu. Ziemia była pokryta gruzem. Wspięli się po metalowych schodach, które skrzypiały pod ich stopami przy każdym kroku.
Gdy dotarł na górne półpiętro, przed zamkniętymi stalowymi drzwiami, Sebastian dał mu znak, by został za nim. w drzwi kostkami. "Elias!" krzyknął Sebastian. "Wiem, że tam jesteś, otwórz się." Nie było odpowiedzi, tylko szum wiatru. Elias, nalegał Sebastian. "Nie jestem policją. Przyszedłem opowiedzieć o wypadku sprzed 23 lat. Jestem tu, żeby porozmawiać o dziecku, które uratowałaś. Po drugiej stronie drzwi rozległ się nieomylny dźwięk ładowanej broni.
Odejdź, powiedział ochrypły, złamany głos z wnętrza. Nie ma o czym rozmawiać. Zmarli nie żyją. Sebastian spojrzał na Ivy. Skinęła głową i podeszła do drzwi. Nie wszyscy nie żyją. powiedział Elias, przyciskając czoło do zimnego metalu. Żyję. Jestem dzieckiem w skórzanej kurtce. Jestem tą dziewczyną, którą zostawiłeś w sierocińcu. Zapanowała długa, ciężka cisza. Potem usłyszał nieregularne, bełkotliwe kroki. Szeptem szepnął głos bezwładny kłamstwa.
Bliżej teraz. Ona zmarła. Widziałem, jak umiera. Mam naszyjnik, powiedziała Ivi, przeciągając kameo przez kołnierz bluzki. Mam cameo mojej mamy. Otwórz mnie, proszę, chcę ci tylko podziękować. Błyskawica poruszała się powoli. Drzwi otworzyły się z bolesnym skrzypnięciem. W słabym świetle starszy mężczyzna z białą brodą i załatanymi ubraniami wycelował w nich starą strzelbę. Jego ręce drżały, ale gdy jego wzrok padł na Ivy, na jej twarz, na miodowe oczy, pistolet wypadł mu z rąk i upadł na ziemię z hukiem.
Elias upadł na kolana, uśmiechając się jak dziecko. "Mój Boże," zawołał starzec, zasłaniając twarz. "O mój Boże, to ty. Masz jej twarz, masz twarz kobiety, której nie mogłem uratować." Sebastian odłożył stopę z strzelbą, a potem, ku zaskoczeniu Ivy, przykucnął i pomógł starcowi wstać. W ruchach Sebastiana nie było furii, tylko desperacka pilność. Dlaczego? zapytał Sebastian, chwytając Eliasa za ramiona. Dlaczego go wzięłaś?
Dlaczego nie powiedziałeś mi, że żyje? Elijah spojrzał w górę z oczami pełnymi przerażenia, bo patrzyli, wyszeptał starzec, mężczyźni w czarnym samochodzie. To oni spowodowały wypadek. Chcieli mieć pewność, że nikt nie wyjdzie stamtąd żywy. Gdybym poszła na policję, zabiliby nas oboje. Sebastian chwycił Eliasa za klapy brudnej koszuli, podnosząc go z ziemi z siłą zrodzoną z desperacji. Jakich mężczyzn?" zażądał Sebastian, "Kim oni byli?" Elijah drżał szeroko otwartymi oczami, wpatrując się w stalowe drzwi, jakby duchy przeszłości miały zaraz wejść.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
