Nikt nie przypuszczał, że to ona odwróci los.
II. Piwnicę, którą lepiej byłoby pozostawić zamkniętą
Savkinowie mieszkali w sąsiednim domu – starzy ludzie, cisi, nawet ludzie. Ich ogród był znany w całym regionie: pomidory były duże, gęste, słodkie, a ogórki były takie, że ludzie przyjeżdżali próbować nawet z sąsiednich wiosek.
"Chodź, pokażę ci, gdzie jest piwnica," powiedział Siergiej Savkin, właściciel domu, i obaj przeszli przez dziedziniec, gdzie wieczór już gęstniał, gęstniał, kurczył się w coś na kształt gęstej mgły.
Piwnica Savkinów była stara, głęboka, wykopana przez jego zmarłego dziadka Platona. Ludzie szeptali, że dawniej nie tylko banki i ziemniaki były tam przechowywane. Że dziadek Platon wychodził nocą, pukał do okien ludzi i błagał, by nie schodzili tam bez potrzeby. Ale opowieści to sprawa wioski: dziś będą mówić jedno, jutro coś innego.
Когда Денис снял крышку, из тёмного горла погреба дохнуло влажным холодом.
Он спустился по крутым скользким ступеням, освещая путь фонарём, который дал ему хозяин.
Внизу пахло сыростью, старым деревом и чем-то ещё — металлическим, будто ржавчиной.
Он успел найти банку, поставил фонарь на полку…
И в этот момент дом, свадьба, шум наверху — исчезли для него навсегда.
Потому что раздался звук.
Очень тихий, но такой, от которого сжимается позвоночник.
Шорох.
Словно кто-то проводил ногтями по земле.
— Хозяин? — окликнул Денис. — Это вы?
Тишина.
И снова — шорох.
Ближе.
Ему показалось, что кто-то стоит в дальнем углу.
Слишком тихо.
Слишком неподвижно.
Фонарь на полке вдруг мигнул.
Мигнул ещё раз.
И погас.
Один единственный вдох — и тьма сомкнулась вокруг него живым колючим кольцом.
Молодой мужчина никогда больше не поднялся наверх.
III. Первые минуты тревоги
Наверху никто даже не заметил задержки.
Свадьба шумела.
Тамара пела вполголоса.
Вера вспоминала, как Денис впервые подарил ей букет из жёлтых ромашек.
Но прошли пять минут.
Dziesięć.
Piętnaście.
"O czym on mówi?" Mruknęła Tamara, już czując coś lepkiego pod sercem. "Nie pojechałem do Moskwy po pomidory.
Vera wstała. Na początku się uspokój.
Potem szybciej, szybciej, aż brzeg zahaczył o nogę stołu.
"Mamo, on odszedł.
Ile siły Tamara miała w tym wszystkim, wyszło w jeden krzyk:
"Sergei!" Anna! Gdzie jest Denis?!
Savkinowie spojrzeli na siebie, przestraszeni, zdezorientowani, bezbronni jak starcy w poprzedziale.
"Dlaczego... powinien być w piwnicy," mruknął Siergiej.
Ale w piwnicy nikogo nie było.
Tylko otwarte wieko, latarnia zapomniana nad głową i zimno wyciągające się z wnętrza, jakby stamtąd oddychała zima.
IV. Gdy strach zaczął narastać
Siergiej był pierwszy, który upadł.
Jego krzyk nie był ludzki, raczej jękiem, złamanym jak zaczep.
"Jego... Nie. Nikogo nie ma w środku!
"Dlaczego nie?" Vera krzyknęła, biegnąc po schodach. "On leży!" On...
Ale widziała tylko puszki, kurz, stary drewniany stojak.
Nie było śladów walki.
Nie ma oznak odejścia.
Nie ma sprawy.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
