"PUŚĆ MOJEGO OJCA, A SPRAWIĘ, ŻE WSTANIESZ" — ŚMIEJE SIĘ SĄD... AŻ DO CUDU...

Zorganizuj konferencję prasową na jutro rano. Teresa Mendoza, dodał Mateo. Zna wszystkich pacjentów, których leczyłam. Możesz organizować referencje. Skontaktuję się z moimi kolegami z systemu sądowniczego. Zaproponowała Salinas. Ci, którzy mają dość korupcji. Jest w tym więcej, niż Cortés myśli. A ja, Isabela, zapytała, co mogę zrobić? Matthew ukląkł przed nią, biorąc jej małe dłonie w swoje. Ty, mój dzielny człowieku, zrobisz najtrudniejszą rzecz ze wszystkich. Będziesz ufać, że dorośli w końcu zrobią wszystko dobrze.

A jeśli nie mogą, łzy napłynęły im do oczu. A jeśli znowu cię zabiorą, to on pocałował ją w czoło. Już nauczyłaś mnie, że dziewczyna z odwagą może zmienić świat. Ufam, że znajdziesz sposób, by nas uratować ponownie. W oddali zaczęły rozbrzmiewać syreny. Wszyscy się spięli. Musimy się ruszać. Solis popchnął Mateo do tylnego wejścia. Jest tunel prowadzący do sąsiedniego budynku. Valeria, zniszcz wszelkie dowody na to, że tu byli.

Trzymaj się. Salinas zatrzymała Mateo, kładąc rękę na jego ramieniu. Doktorze, jeśli się już nie zobaczymy, to się zobaczymy. Mateo mu przerwał. A kiedy to się stanie, chcę cię widzieć bez tych kul. Salinas lekko się uśmiechnęła. Umowa stoi. Isabella, Mateo i Solis zniknęli tylnymi drzwiami właśnie wtedy, gdy syreny na zewnątrz stały się ogłuszające. Valeria zaczęła gorączkowo zbierać dokumenty, chowając wszystko w pudłach, które wyrzucała przez tylne okno do czekającej ciężarówki. Sędzia Rodrigo Salinas stał samotnie w pokoju, słuchając odgłosów policjantów uderzających o chodnik na zewnątrz.

Wstał ponownie, bez kul. Tym razem jego nogi drżały, grożąc upadkiem, ale nie ustąpił. "Dla mojego syna," wyszeptał do siebie, "dla wszystkich dzieci, które zasługują na lepszy świat." Gdy funkcjonariusze wtargnęli przez frontowe drzwi, zastali jedynie sędziego stojącego w pustym pomieszczeniu. I po raz pierwszy od lat Rodrigo Salinas nie poczuł strachu, poczuł cel. Gdzieś w mieście, w luksusowym biurze na najwyższym piętrze drapacza chmur, Edmundo Cortés otrzymał wiadomość, że dr Cruz uciekł.

Uśmiechnął się. "Idealnie," powiedział przez telefon. "Teraz jest zbiegem. To bardzo ułatwia sprawę." Rozłączył się i wybrał inny numer. "Aktywuj plan B," rozkazał. Czas, by mała Isabela nauczyła się, co spotyka tych, którzy staną na mojej drodze. Noc robiła się coraz ciemniejsza, a prawdziwa wojna dopiero się zaczynała. Światło świtu dopiero zaczynało przedzierać się przez okna małego mieszkania, w którym Isabela i jej ojciec schronili się. To było skromne miejsce w zapomnianej dzielnicy, udostępnione przez jednego z pacjentów, których Mateo uratował lata wcześniej.

Nikt nie wiedziałby, jak ich tam szukać, przynajmniej tak im się wydawało. Isabela nie mogła zasnąć. Każdy hałas na ulicy ją zaskakiwał, każdy cień wydawał się groźny. Siedziała na wysłużonej kanapie, obejmując poduszkę, gdy usłyszała, jak ojciec cicho rozmawia przez telefon w sąsiednim pokoju. "Teresa, musisz mi zaufać," powiedział Mateo. "Zbierz tylu, ilu się da na konferencję." Każdy pacjent, każde zeznanie się liczy. Isabella wstała cicho i podeszła do półotwartych drzwi. "Wiem, że to niebezpieczne," kontynuował ojciec.

Ale jeśli nie zadziałamy teraz, Cortés wygra. I nie tylko mnie zniszczy, ale także każdego, kto odważy się potępić jego zbrodnie. Rozłączył się i odwrócił, spotykając wzrok córki, która obserwowała go z progu. Nie mogłeś zasnąć. To nie było pytanie, tato. Isabela weszła do pokoju. Co się z nami stanie? Mateo mocno ją przytulił. Wygramy, mój dzielny człowieku, bo prawda jest taka, że dźwięk tłuczonego szkła zawsze wybuchał z salonu. Obaj zamarli.

Potem głosy, ciężkie kroki, zbyt wielu, by byli zwykłymi policjantami. Tylne drzwi. Mateo wyszeptał pilnie, popychając Isabelę w stronę małego balkonu. Zejdź schodami awaryjnymi. biegnij do kawiarni na rogu, zapytaj o Claudię, ona cię ochroni. Nie zostawię cię. Isabela kurczowo się go trzymała. Musisz. Pilność w jego głosie przerażała ją bardziej niż cokolwiek innego. Jeśli oboje zostaniemy złapani, nie będzie nikogo, kto powie prawdę. Idź. Drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły.

Weszło trzech mężczyzn, ich twarze zakryte ciemnymi kominiarkami. Nie byli policjantami, byli czymś znacznie gorszym. Dr Mateo Cruz, jeden z nich odezwał się zniekształconym głosem. Pan Cortés chce z tobą porozmawiać. Puść mnie. Mateo szarpał się, gdy go złapali, jego wzrok utkwiony w Isabeli, która była sparaliżowana ze strachu. Moja córka nie ma z tym nic wspólnego, wręcz przeciwnie, inny z mężczyzn zwrócił się do Isabeli. Dziewczyna jest dokładnie tym, czego potrzebujemy, by zapewnić twoją współpracę.

Isabela biegła. Jej nogi niosły ją na balkon, słuchając, jak ojciec woła jej imię. Zszedł po metalowych schodach tak szybko, że prawie się przewrócił. Jego bose stopy uderzyły o zimny metal, łzy zasłaniały mu wzrok. Dotarł do alejki i pobiegł. Biegł szybciej niż kiedykolwiek w życiu. Słyszałem kroki za nią, głosy krzyczące, by przestała. Stołówka była dwie przecznice dalej, tak blisko, tak daleko. samochód pojawił się znikąd, blokując mu drogę.

Isabela próbowała zmienić kierunek, ale silne ramiona podniosły ją z ziemi. Krzyczał, kopał, gryzł, ale to było bezużyteczne. Cicho, mało. Odezwał się znajomy głos. Isabel przestała się z nią sprzeciwiać, patrząc w górę z absolutnym szokiem. To był dr Sebastián Torres. Ty, wyszeptał z przerażeniem. Okłamałeś o moim tacie. Tak. Torres posadziła ją na tylnym siedzeniu samochodu, ale nie niegrzecznie, z czymś, co niemal wydawało się winne. A teraz zamierzam to nadrobić. Samochód odpalił. Isabela przycisnęła się do okna, obserwując, jak mężczyźni ścigający ją zostają zdezorientowani.

Torres jechał precyzyjnie, wybierając boczne ulice, które wyraźnie dobrze znał. Dokąd mnie to zaprowadza? Isabel zażądała tego, starając się brzmieć odważnie, choć jej głos drżał. Do bezpiecznego miejsca. Torres odpowiedział. A potem usłyszysz coś, czego twój ojciec nigdy nie chciał, żebyś wiedział. Jechali przez 20 minut do opuszczonego szpitala na obrzeżach. Torres zatrzymała samochód i zwróciła się do Isabeli, zdejmując okulary, które zawsze nosiła. Jego oczy były czerwone, zmęczone. Dwa lata temu. Zaczęło się bez wstępu.

Mi hijo menor se enfermó. Leucemia agresiva. Necesitaba un medicamento experimental carísimo. Yo no tenía ese dinero. Isabela lo escuchaba en silencio, sin entender hacia dónde iba esto. Edmundo Cortés vino a mí. Torres continuó, su voz quebrándose. Me ofreció un trato. Él pagaría todo el tratamiento de mi hijo. Si yo si yo hacía lo que me pidiera cuando llegara el momento. Mentir sobre mi papá. Isabela completó. Sí. Torres asintió miserablemente. Cuando Ricardo Méndez murió, Cortés me llamó. Me dio un guion exacto de lo que debía decir en el juicio.

Que tu padre había operado con negligencia, que había ignorado protocolos, que su ego causó la muerte. Y usted aceptó. La voz de Isabela estaba llena de desprecio. Mi hijo estaba muriendo. Torres se defendió, pero sin convicción. ¿Qué harías tú para salvar a alguien que amas? Isabela pensó en todo lo que había hecho por su padre, en el sobre que había llevado al tribunal, en las amenazas que había lanzado y comprendió con una claridad dolorosa que ella y Torres no eran tan diferentes, pero salvaron a su hijo.

Dijo finalmente, “No.” Torres negó con la cabeza, lágrimas corriendo por su rostro. murió hace tres meses. Los medicamentos que Cortés proporcionó eran de la misma línea defectuosa que tu padre intentó denunciar. Mi hijo murió por las mismas mentiras que yo ayudé a proteger. El silencio en el auto era pesado como el plomo. Por eso estoy aquí. Torres se limpió la cara. Por eso te rescaté, porque he vivido suficiente tiempo como cobarde. Mi hijo merecía un padre mejor y tu padre merece que alguien finalmente diga la verdad.

La verdad sobre qué, Isabel la preguntó. Torres sacó un sobre grueso de la guantera. Todo está aquí. Grabaciones de mis conversaciones con Cortés, documentos que prueban que Ricardo Méndez fue envenenado, transferencias bancarias, nombres de todos los médicos, jueces y policías en la nómina de Cortés. ¿Por qué no lo entregó antes? Tenía miedo, admitió. Cortés me amenazó. Dijo que si hablaba mi familia pagaría, pero entonces vi a una niña de 10 años hacer lo que yo no tuve el valor de hacer.

Vi tu valentía en ese tribunal y me avergoncé tanto de mí mismo que no pude seguir viviendo con esa culpa. Le entregó el sobre a Isabela. Lleva esto a Augusto Solís. Él sabrá qué hacer. Es la única copia. Si le pasa algo, Cortés gana. ¿Y usted? Isabela tomó el sobre con manos temblorosas. Yo voy a recuperar a tu padre. Torres arrancó el auto nuevamente. Sé dónde lo tienen. Mientras Cortés cree que estoy de su lado, puedo moverme libremente.

¿Cómo sé que no me está engañando? Isabela lo desafió. Torres la miró a través del espejo retrovisor. No lo sabes, pero tu padre alguna vez confió en la bondad de las personas, incluso cuando no debía. Supongo que ambos estamos apostando a que algo de esa bondad todavía existe en este mundo. La llevó de regreso a la ciudad, pero no al apartamento. La dejó frente al edificio donde Valeria tenía su oficina. Antes de que Isabela bajara, Torres habló una última vez.

Dile a tu padre que lo siento, que si pudiera volver atrás puede. Isabela lo interrumpió. Puede volver atrás haciendo lo correcto ahora. Torres asintió. Una sombra de sonrisa triste en su rostro. Eres más sabia que muchos adultos que conozco. Tu padre debe estar muy orgulloso. El auto se alejó dejando a Isabela sola en la acera con un sobre que contenía el destino de todos ellos. Subió corriendo las escaleras y golpeó la puerta de Valeria frenéticamente. Augusto Solís abrió, su expresión transformándose de sorpresa a alarma cuando vio a la niña sola.

¿Dónde está tu padre? Se lo llevaron. Isabela entró rápidamente entregándole el sobre. Pero tenemos esto, el doctor Torres. Él cambió de lado. Esto tiene todo lo que necesitamos. Valeria tomó el sobre y comenzó a examinar el contenido. Sus ojos se agrandaban con cada documento, cada grabación, cada pieza de evidencia incriminatoria. “Dios mío”, susurró. “Esto es, esto es suficiente para destruir a Cortés completamente para encerrar a docenas de personas. Es es por lo que matarán a mi papá si descubren que existe.

Isabela completó. El teléfono de Solís sonó, contestó, escuchó brevemente y su rostro palideció. Era Rodrigo Salinas, dijo cuando colgó. Acaba de recibir un mensaje de cortés. Si no entregamos toda la evidencia y desmantelamos la conferencia de prensa en las próximas tres horas, matarán al doctor Cruz. Isabela sintió que el mundo se detenía. Habían ganado la evidencia, pero estaban a punto de perder lo único que importaba. ¿Qué hacemos?, Valeria preguntó mirando entre Solís e Isabela. La niña se enderezó limpiándose las lágrimas que habían comenzado a formarse.

W jego oczach pojawiło się coś nowego. To nie była tylko odwaga czy desperacja, to była absolutna determinacja. "Robimy oba," powiedział stanowczym głosem. "Uratowaliśmy mojego tatę i jednocześnie zniszczyliśmy Cortésa." "Jak?" zapytał Solis. Isabela uśmiechnęła się. To nie był uśmiech dziewczyny, to był uśmiech kogoś, kto nauczył się grać w dorosłą grę i był gotów wygrać. Jedyną mocą, której Cortés nie może kupić ani zagrozić, odpowiedział: "Prawdą, żyj dla całego świata." I zaczął tłumaczyć plan tak ryzykowny, tak niemożliwy, że mógł się udać tylko wtedy, gdy każdy odegrał swoją rolę perfekcyjnie.

Zegar wskazywał 3 godziny. Ostateczna bitwa miała się zaraz rozpocząć. Sala prasowa w centrum konferencyjnym była pełna. Kamery telewizyjne, ciekawscy dziennikarze, którzy słyszeli o konferencji obiecującej ujawnić prawdę o największym farmaceutycznym spisku w kraju – dokładnie to, co Isabela planowała – maksymalną publiczną ekspozycję. Ale nikt nie wiedział, że to nie była tylko konferencja prasowa, to pułapka, a przynętą była ona sama. Jesteś tego pewien?

Valeria zapytała go po raz enty, poprawiając mały mikrofon ukryty w bluzce Isabeli. Jeśli coś pójdzie nie tak, to mój tata i tak umrze. Isabela odpowiedziała z takim spokojem, którego nie czuła. To nasza jedyna szansa. Augusto Solís nerwowo zerkał na zegarek. Torres powiedział, że będzie miał Mateo na pozycji o godzinie 23. Jest 10:45 rano. 15 minut. A sędzia Salinas, zapytała Isabela po drodze. potwierdził Solis. Ale Isabela, musisz coś zrozumieć. Jeśli Rodrigo naprawdę spróbuje tego, co zaplanowałeś, jego ciało może nie reagować.

Paraliż psychogenny nie znika tylko dlatego, że tego chcesz. Potrzebuje to ekstremalnego emocjonalnego impulsu. Wiem. Isabel spojrzała na scenę, gdzie dziesiątki pacjentów uratowanych przez jej ojca już siedziały, gotowe zeznawać. Dlatego to zadziała. Drzwi się otworzyły i weszła Teresa Mendoza, za nią sędzia Rodrigo Salinas na wózku inwalidzkim. Ale Isabel zapisała w nim coś innego. W jego oczach była determinacja. Cel. Wszystko gotowe? Salinas pytała o wszystko. potwierdził Solis. Transmisje na żywo rozpoczną się dokładnie za 10 minut.

20 różnych kanałów, plus transmisje internetowe. Gdy już zaczniesz, nie ma już odwrotu. Cóż, Salinas skinęła głową. Bo Edmundo Cortés właśnie potwierdził swoją obecność. Cisza, która nastąpiła, była elektryzująca. Co? Valeria prawie krzyknęła. Cortés tu przychodzi. Osobiście wysłałem mu specjalne zaproszenie. Salinas uśmiechnęła się bez humoru. Powiedziałem mu, że jeśli chce przerwać tę konferencję, musi stanąć twarzą w twarz. Jego ego nie pozwalało mu tego odrzucić. Idealnie. Isabela powiedziała, jej umysł już dostosowuje się do planu.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.