Se sentó a la mesa, escribió rápidamente la receta y, al despedirse, se fue. Tan pronto como cruzó el umbral de su apartamento, su esposo comenzó a llamarla. Al ver de qué número se trataba, Raquel rechazaba una llamada tras otra. Se sentía completamente desconcertada al recordar lo que ocurrió durante la tarde. ¿Cómo podía ser? O sea, que durante todos los últimos años Alberto le estaba mintiendo con toda la tranquilidad del mundo.
Ella soñaba con tener hijos, pero no había manera de quedarse embarazada. Así que el problema lo tenía ella, porque la otra mujer sí que pudo concebir un hijo de su marido.
A la mañana siguiente, el propio Alberto entró jadeando en el apartamento. Al ver el rostro impasible de su esposa, bajó la mirada con aire de culpabilidad y luego levantó los ojos.
—Oye, Raquel, llevo un tiempo queriendo decírtelo —comenzó vacilante.
Pero ella lo detuvo con un movimiento de mano.
—¿Por qué razón? —preguntó—. Solo dime una cosa: ¿por qué razón me has estado mintiendo todos estos años?
—No sabía cómo decírtelo. Te amaba, pero también amaba a la madre de mi hijo —dijo Alberto con esfuerzo—. Tú y yo estuvimos tantos años intentándolo, y no pudo ser.
Okazało się, że podczas firmowej kolacji Alberto wypił za dużo i zaczął flirtować ze swoją nową koleżanką, Sarą. Po uczcie oboje udali się do domu młodej kobiety, a wierny mąż Rachel został u niej na noc. Rano wymyślił wymówkę i powiedział żonie, że zasnął u przyjaciela po upięciu się.
Wkrótce potem jego współpracowniczka ogłosiła, że spodziewa się z nim dziecka, a wtedy Alberto zrozumiał, że właśnie tego pragnął przez cały ten czas. Nie mógł zostawić żony ani matki swojego przyszłego dziecka. Dostał awans i powiedział Raquel, że będzie musiała odbyć więcej podróży służbowych niż wcześniej. Od tamtej pory przyzwyczaił się do życia w dwóch rodzinach jednocześnie, ukrywając swoje równoległe życie przed żoną.
Po wysłuchaniu jej historii Raquel długo milczała, a potem sama znalazła rozwiązanie.
"Słuchaj, Alberto, wiem, że dziecko nie jest za nic winne. Wiem, że marzyłeś o tym długo, ale nie udało nam się. Wydaje mi się logiczne, gdybyśmy się rozwiedli. Oni cię potrzebują, a ja naprawdę nie mogę z tobą żyć po tym wszystkim. Więc możesz robić, co chcesz.
Alberto poczuł radość, której nie chciał ukrywać. Zaczął dziękować Raquel, ale przestała go słuchać.
"Czekają na ciebie, twój syn ma gorączkę, musisz przynieść mu lekarstwa," przypomniała sobie.
Mąż postanowił natychmiast odejść. Natychmiast zebrał swoje rzeczy i wyszedł.
Rachel, z ulgą, zamknęła za nim drzwi, a gdy jej kroki przestały być słyszalne, wydała dziki okrzyk i rzuciła o ścianę wazon, który leżał na stoliku z magazynami w korytarzu. Nagle poczuła całą urazę i żal, które żywiła wobec męża za jego zdradę. Poruszała się po kuchni jakby była szalona, niszcząc wszystko, co pojawiło się na jej drodze. Zatrzymał się dopiero, gdy usłyszał natarczywe pukanie do drzwi.
Spojrzał zdruzgotany na kuchnię, która wyglądała, jakby była po trzęsieniu ziemi, i otworzył drzwi. Przy jego drzwiach stał wysoki, krępy mężczyzna w średnim wieku ubrany w mundur policyjny. Był równie zaskoczony, a może nawet bardziej niż sama właścicielka mieszkania.
"Dr Raquel, czy to ty spowodowałaś ten cały hałas?" Zapytał z niedowierzaniem.
"Znasz mnie?" Była zaskoczona.
"No tak," odpowiedział policjant. Niedawno zabrałam dziecko do szpitala na kontrolę. Pamiętasz to nowo narodzone dziecko znalezione w pudełku obok sklepu spożywczego, które prawie zamarzło na śmierć?
"Na szczęście znaleźliśmy go w samą porę!"
"Zgadza się, oczywiście, że pamiętam," urwała Raquel. Potem zabrali go do sierocińca.
"Tak, już cię pamiętam," zawołali nas twoi sąsiedzi," powiedział mężczyzna, który wciąż stał w drzwiach. Mówili, że z jego mieszkania słychać było straszne krzyki, a nawet pewien ryk. Co się z nim stało?
Raquel była zdezorientowana.
"Nic szczególnego... Niektóre codzienne problemy działają mi na nerwy.
"Mnie też kiedyś się to przydarzyło," policjant spojrzał na kobietę.
"Wejdź, nie zostawaj na progu," pospiesznie powiedziała Rachel.
Mężczyzna wszedł do środka, a pierwsze, co zobaczył, to rozbity wazon. Podążając za jego wzrokiem, Raquel uśmiechnęła się nerwowo.
"Kuchnia jest znacznie gorsza, to było źródłem hałasu, na który sąsiedzi narzekali.
Z jakiegoś powodu Rachel czuła, że może zaufać temu spokojnemu mężczyźnie, z wyglądem inteligentnej osoby. Raquel zaprosiła go do salonu i przyniosła tacę z herbatą i herbatkami.
"Nie sądzę, żebym mógł zaoferować ci więcej, więc jeśli się nie spieszysz," powiedział, podając gościowi kubek. Ale serio, co się stało?
Policjant, który przedstawił się jako Faustino, nie zapomniał o celu swojej wizyty.
"Wczoraj dowiedziałam się, że mój mąż mieszka z inną kobietą i że ma syna. Dziecko zachorowało i zadzwonili do mnie, żebym się nim zajęła," odpowiedziała Raquel automatycznie.
"A ty...?" Faustino nie dokończył pytania.
"A co ze mną?" Kobieta uśmiechnęła się smutno. Dałam jej receptę, nie pokazując im szoku, jaki przeżyłam faktem, że mój mąż, który miał wyjechać w delegację, akurat był w domu mojej pacjentki. Potem przyszedł tutaj, jak szalony, żeby mi wszystko wyjaśnić. Ale czy jest coś do wyjaśnienia? Powiedziałem mu, że od teraz może robić, co chce. Potem miałem załamanie nerwowe... I w końcu przyszedłeś.
"Wow, doskonale to rozumiem. Sam musiałem przejść przez coś podobnego," powiedział Faustino, kręcąc głową z zamyśleniem.
Rachel słuchała nowej znajomej z zainteresowaniem i współczuciem. Faustino wychowywał syna, nie podejrzewając, że żona poczęła go z innym mężczyzną. Prawda wyszła na jaw, gdy chłopiec potrzebował krwi do operacji: Faustino był gotów ją zaoferować, ale badania wykazały, że on i jego syn nie zgadzali się w żadnej kwestii.
Ostatecznie jego żona przyznała, że ojcem był inny mężczyzna. Faustino się z nią rozwiodł, a ona zabrała dziecko i wyjechała do innego miasta. Od tamtej pory nie miał od nich żadnych dalszych wieści. Przez ostatnie trzy lata policjant prowadził życie rozwiedzionego mężczyzny, choć to niewiele go obchodziło.
Rozmawiali prawie dwie godziny. Raquel zaskoczyło ją nagle, gdy zadzwoniła Lorena z obsługi klienta.
"Dr González, dzień dobry. Szef ją zabije! Mamy spotkanie za dwadzieścia minut, a ty nadal jesteś nieobecny. Coś z tobą nie tak?
"O Boże, całkiem zniknęło!" Idę już teraz." Raquel wstała w panice i zaczęła przygotowywać się na zaskoczone spojrzenie Faustino. Wszystko wyjaśnię: mam być w pracy za pół godziny, a rano słucham rozdzierających serce historii. Jak się spóźnię, szef mnie zabija.
"Jestem w samochodzie, więc mogę ją zabrać," zasugerował policjant, wstając z krzesła.
Subieron al coche de policía y Faustino lo puso en marcha. Encendió la luz intermitente, así Raquel se presentó en el hospital cinco minutos antes de la reunión.
Después del trabajo, se volvió a encontrar con Faustino, ya vestido de civil. Él sonrió con amabilidad.
—Quería ofrecerle mi ayuda para eliminar las consecuencias del huracán de mañana.
Raquel se sintió confusa.
—No, olvidé por completo el… ¡menudo desastre había preparado! Será mejor que no lo vea.
Sin embargo, Faustino no la escuchó y abrió la puerta del coche delante de ella.
—¿Sabe, Raquel? Vivo solo, y mi casa sufre un desorden bastante peor, incluso en ausencia de huracanes.
Cuando pusieron el apartamento en orden y Faustino bajó a tirar la basura, invitó a Raquel a cenar en una pequeña taberna del malecón.
—Nunca había entrado en este local, aunque creo que no tengo muchas ganas de salir tampoco —dijo ella.
¿Acaso puede haber algo mejor que una cena en un ambiente agradable y una compañía agradable después de una dura jornada laboral? Había algo increíblemente atractivo en ese hombre que la hacía olvidar sus problemas.
Estuvieron charlando hasta que se hizo de noche. Seguían discutiendo y comentando cosas, riendo hasta más no poder por algún episodio tonto de alguna película, y se contaban chistes.
Un par de meses después, Raquel, totalmente indiferente, firmó el divorcio. Justo al día siguiente la llamó Faustino.
—¿Le apetece visitar a alguien que conoce?
Dla Raquel było zaskoczeniem, gdy Faustino zabrał ją do sierocińca i pokazał pulchnego malucha, który skupionym wzrokiem oglądał swoje zabawki.
"Patrz, to ten, który znaleźliśmy.
Raquel spojrzała na chłopca, nie przerywając uśmiechu.
"Jak bardzo urosło!"
Faustino i Raquel zaczęli odwiedzać to dziecko i bawić się z nim. Ku zaskoczeniu Rachel, po jednej z wizyt Faustino coś jej zaproponował.
"Powinno być adoptowane, prawda?" Chłopiec nie wybrał rodziców, co to za jego wina? Przyjmijmy to.
Raquel pozostała zamyślona.
"Bycie samotnym mężczyzną jest bardzo trudne...
"Dokładnie o to mi chodzi," powiedział Faustino podekscytowany. Oboje przeszliśmy przez bardzo trudny czas, bo teraz możemy urodzić kolejną szczęśliwą rodzinę: ciebie, mnie i naszego syna. Chcesz się ze mną ożenić?
Przez kilka chwil ciszy Rachel patrzyła na Faustina, patrzyła na jego twarz pełną emocji, a potem szepnęła:
"Tak.
Kilka miesięcy później, gdy Faustino wracał ze spaceru z dzieckiem, Raquel wyszła do progu, a na jej twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech. Gdy mąż zapytał dlaczego, uśmiechała się dalej, szczęśliwa, ale nie mówiła nic. W końcu, widząc, że Faustino zaczyna się martwić, mruknął:
"W dniu, w którym Dani skończyła dwa lata, Faustino i Raquel mieli córkę.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
