Poranek okazał się zwodniczo cichy – więc

II

Artiom pojawił się, rozczochrany, jeszcze nie do końca przytomny, ale z wyrazem twarzy, który Katarzyna znała aż za dobrze: chciał zrozumieć, czego jest winny.

"Babciu!" zawołał i pobiegł do Ludmiły Wasiljewnej.

Teatralnie podniosła ręce, przyciskając go mocno, demonstracyjnie, jakby próbowała go chronić przed jakimś zagrożeniem zaledwie rzutem kamieniem stąd.

"Mój chłopcze!" Znowu schudłeś... Panie, wiatr wkrótce cię porwie. Mama w ogóle cię nie karmi?

Jej słowa były wyostrzone, jakby nie wypowiadała ich po raz pierwszy, lecz powtarzała tekst z próby, który miał się odbyć dokładnie tak, jak zaplanowała wcześniej.

Artiom mrugnął, zawstydził się i mruknął:

"Mama mnie karmi..."

Ale było już za późno – fraza nie brzmiała wystarczająco pewnie, by kobiece ucho inspektora pozwoliło jej przejść niezauważone.

Catherine poczuła, jak cienka, niemal fizyczna nić łącząca ją z synem wygina się w środku. Strach — że chłopiec czuje się pod presją, że nie rozumie, co się dzieje, że jego słowa mogą zostać użyte przeciwko niej — ranił mocniej niż nóż.

III

Inspekcja trwała dalej. Ludmiła Wasiliewna komentowała wszystko – od lokalizacji zabawek po liczbę książek na półce. Wyglądało na to, że czekała, aż Catherine się załamie, krzyknie i zacznie się bronić. Ale powtarzała sobie w kółko: Tylko spokój. Dzieci patrzą.

Gdy inspektorzy prosili o dokumenty, Ekaterina przyniosła starannie zebraną teczkę – świadectwa, świadectwa, cechy szkoły, dokumentację medyczną. Zawsze była pedancka.

Inspektorzy w milczeniu studiowali dokumenty.

A w oddali, na kanapie, Artiom i Masza szeptali cicho, wtulając się w siebie. Dzieci intuicyjnie czują się zagrożone, nawet jeśli nie rozumieją jej natury.

IV

Wydawało się, że wszystko dobiega końca. Inspektorzy już zbierali teczki, gdy moja teściowa podniosła rękę z tym złowrogim spojrzeniem, które oznaczało, że niespodzianki dopiero się zaczynają.

"Czekaj!" powiedziała. "A siniaki?" Jeszcze nie pytałeś o siniaki!

Catherine zamarła.

"Jakie siniaki?" Zapytała, choć już wiedziała, co się wydarzy.

"Artiomka, kochanie," przeciągnęła słodko Lumiła Wasiljewna, kucając przed chłopcem. "Pokaż mi, co masz na nodze." Nie bój się, ciotki z opiekuna pomogą, jeśli twoja matka cię obrazi.

Chłopiec trochę zbladł.

"Ja... Wczoraj spadłem z wrotek...

"No oczywiście," przeciągnęła teściowa z przekąsem. "Tak mówią wszyscy. Ale prawdę znamy, prawda?

Inspektorzy wymienili spojrzenia.

I w tej chwili, po raz pierwszy w życiu, Ekaterina poczuła... Nie strach. Nie złość. A rozpacz jest ciężka, wyczerpana, przytłaczająca.

Jest gotowa na wszystko. Absolutnie wszystko, tylko po to, by porwać dzieci.

A Catherine nie bała się o siebie.

Dla nich.

MENOPAUZA

Powietrze w mieszkaniu stało się ciężkie, jakby przed burzą. Inspektorzy mieli już ogłosić drugą kontrolę, gdy dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie. Tym razem krótko, niecierpliwie, jakby mężczyzna za drzwiami był gotów je wyważyć.

Catherine zadrżała. Ludmiła Wasiljewna napięła się, ale starała się zachować wyraz twarzy zwyciężczyni. Inspektor zmarszczył brwi—zbyt wielu ludzi na jedną wizytę.

Katya otworzyła drzwi.

Oleg stał na progu.

Jego wzrok przeskakiwał od Catherine do inspektorów, potem do matki. A ciemność w jego oczach mówiła: wszystko zrozumiał w sekundę.

"Co się dzieje?" Zapytał niskim, pustym głosem.

"Synu!" Ludmiła Wasiljewna podniosła ręce i niemal podskoczyła do niego. "Jesteś na czas!" Spójrz na biedę, w której żyją twoje dzieci! Mówiłem ci, żebyś interweniował, zanim będzie za późno! Głodują tutaj, cierpią, śpią w kątach!

Katarzyna odsunęła się, by dzieci mogły wybiec do ojca, a w tej chwili serce ścisnęło ją boleśnie: bała się, że ich radość zostanie odebrana jako dowód, że są szczęśliwsi bez niej. Ale Masza i Artiom rzucili się do Olega jak dzieci, które zobaczyły tatę wcześniej.

"Cześć, dziewczyny," Oleg je przytulił, lekko się pochylając. Potem wyprostował się i spojrzał na inspektorów. "Mogę się dowiedzieć, co tu się dzieje?"

"Otrzymaliśmy skargę," zaczął inspektor.

Ale Ludmiła Wasiljewna wyprzedziła ją, stojąc nieco przed nią:

"Skarga ode mnie!" Ogłosiła dumnie. "Musiałem!" Wiesz, jaka to matka! Sam mówiłeś, że ona...

"Mamo," przerwał jej chłodno Oleg. "Nie zaczynaj.

Inspektorzy spojrzeli w górę—to było ważne. Każde słowo byłego męża mogłoby wpłynąć na decyzję.

Ludmiła Wasiljewna otworzyła usta, by się sprzeciwić, ale Oleg już odwrócił się od niej i zwrócił do pracowników:

"Dzieci żyją normalnie. Przychodzę tu regularnie. Są w porządku.

Słowa spadały jak ciężkie kamienie – niespodziewanie, nieprzygotowane, jakby Oleg po raz pierwszy od lat rozwodu zdecydował się opowiedzieć po którejś ze stron.

Catherine poczuła, jak ugięły się jej kolana – nie spodziewała się jego ochrony. Nie od kogoś, kto zwykle wolał milczeć, by nie kłócić się z matką.

Ludmiła Wasiljewna zbladła.

"Synu," wyszeptała, jakby otrzymała cios.

Jednak cios dopiero się zaczynał.

"Mama gotuje wyśmienicie!" Masha nagle powiedziała głośno i donośnie, patrząc na inspektorów. Łzy błyszczały w oczach dziewczyny, ale jej głos nie drżał. "Robi ciasta, zupę i naleśniki. I nigdy nas tak po prostu nie gani!

"I chodzi ze mną na mecze hokeja," dodał Artiom. "I sprawdza pracę domową. I—" przełknął ślinę, "a jeśli upadnę, nie będzie krzyczeć." To pomaga.

Ludmiła Wasiljewna cofnęła się, jakby dzieci popchnęły ją słowem. Jej twarz była wykrzywiona, mieszanka wściekłości, urazy i niezrozumienia: nie mogła uwierzyć, że jej własne wnuki tak publicznie nie opowiedziały się po jej stronie.

"Oni... Oni nie rozumieją! krzyknęła. "Ona ich wrobiła!" To... Ta kobieta! Ona jest...

"Wystarczy," powiedział główny inspektor spokojnie, ale bezkompromisowo, łamiąc teczkę. - Nie ma powodu do zmartwień. Dzieci są zadbane, emocjonalnie stabilne, przywiązane do matki, warunki życia spełniają te standardy.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.