Posiadanie obiektu komfortu może być ogromnie korzystne dla twojego powrotu do zdrowia. Jest w swoim pokoju. Dalej. Thomas znalazł Amelię siedzącą na łóżku, leniwie przesuwającą jedzenie na tacę. Gdy go zobaczyła, jej oczy lekko się rozświetliły, ale gdy zobaczyła, co niesie, wszystko się zmieniło. Jego twarz została przemieniona. Jego oczy się rozszerzyły. Z jego ust wydobył się cichy westchnienie. "Znalazłem ją, Amelio," powiedział Tomás cicho, podchodząc do łóżka. Znalazłem Mailę.
Amelia wyciągnęła drżące dłonie. Gdy Thomas położył szmacianą lalkę w jego ramionach, przycisnął ją do piersi z taką intensywnością, że oczy napłynęły mu do łez. Przez kilka chwil po prostu trzymał Mailę, lekko kołysząc się z twarzą schowaną w włóczkowych włosach lalki. Potem, głosem tak cichym, że Thomas musiał się pochylić, wyszeptał: "Znalazłeś ją? Znalazłeś Mailę." "Obiecałem, że tak zrobię," odpowiedział Tomás, a jego głos również był pełen emocji.
Amelia spojrzała na niego. jego oczy były jaśniejsze, niż kiedykolwiek je widział. Mami powiedziała, że Maila będzie mnie chronić, dopóki nie pojawi się ktoś dobry. Thomas ostrożnie usiadł na brzegu łóżka. Twoja mama bardzo cię kochała, Amelio. Gdzie ona jest? Pytanie było proste, ale druzgocące w swojej niewinności. Thomas dobierał słowa ostrożnie. Twoja mama bardzo się rozchorowała, kochanie. Tak bardzo starał się o ciebie opiekować, ale czasem, gdy ludzie są tak chorzy, muszą odejść.
Oczy Amelii napłynęły łzami, ale skinęła głową, jakby to potwierdzało coś, co już wyczuwała. powiedziała, że może będę musiał pójść do nieba, ale Maila zostanie ze mną. Tomás zmagał się z własnymi emocjami. Mogę cię o coś zapytać o Mailę? Twoja mama napisała, że Maila trzyma sekrety. Co miał na myśli? Amelia spojrzała na swoją lalkę, a potem ostrożnie ją obróciła. Małymi palcami pociągnął za luźny szew na plecach Maili, odsłaniając maleńką kieszonkę.
De minus. Do środka wyjął mały klucz. Specjalne pudełko mamy, wyjaśniła, podając je Tomasie. Pod dużym łóżkiem dla dobrej osoby, która mi pomoże. Tomás wpatrywał się w klucz, a zrozumienie go zalało. Liliana przygotowała się na najgorsze. Jakoś wiedziała, że może nie przeżyć, by chronić córkę. Zostawił wskazówki, które tylko Amelia potrafiła ujawnić komuś, komu zależało na tym, by odnaleźć Mailę. Amelia, znasz pielęgniarkę Sarę?
Miła rudowłosa pani, która przynosi ci książki. Amelia skinęła głową. Wygląda jak zdjęcia z mamicznym linkiem. Powiedział ci, że zna twoją matkę? Na twarzy Amelii pojawiło się zmieszanie. Nie, ale jest dla mnie dobra. Thomas poklepał ją po ręce. Wrócę jutro, Amelio. Trzymaj Mailę blisko dziś wieczorem. Zgadzam się. Gdy Tom wychodził z pokoju, zadzwonił mu telefon. Gloria oddzwoniła. Herrera, coś znalazłem. Pierwotne imię Sary Vinter brzmiało Sara Montes. Zmienił ją prawnie 5 lat temu po zgłoszonym incydencie domowym.
Gloria zawahała się. Jest młodszą siostrą Liliany Montes. Wiedział to, mruknął Tomás. Dziękuję, Gloria. Gdy dotarł do samochodu, zauważył złożony kawałek papieru schowany pod wycieraczką. Gdy ją otworzył, znalazł pospiesznie zapisaną wiadomość. Do zobaczenia w Rivereño Park, południowe wejście, 21:00. Przyjdź sam. Muszę ci wyjaśnić, kim jest Amelia. Sara. Tomás spojrzał na zegarek. 19:30. Miałem czas, żeby wrócić do domu na Maple Street, znaleźć specjalne pudełko, o którym wspomniała Amelia, i dotrzeć do parku o 9 wieczorem.
Cokolwiek Liliana Montes skrywała, wydawało się, że wreszcie są gotowe, by się ujawnić. Dom przy Maple Street stał cicho pod nocnym niebem, jego okna ciemne i czujne. Gdy Thomas się zbliżał. Z małym kluczem zaciśniętym w dłoni czuł, że przekracza próg nie tylko do domu, ale głębiej w tajemnicę, która pochłaniała jego myśli od dni. W środku Tomás od razu udał się do sypialni głównej.
Pod dużym łóżkiem, powiedziała Amelia. Klęcząc przy łóżku, Tom schował latarkę pod nie, odsłaniając tylko kurz i kilka zapomnianych przedmiotów. zmarszczyła brwi, a potem uświadomiła sobie, że perspektywa Amelii będzie inna. Dla dziewczyny duże łóżko może nie być łóżkiem matki, lecz czymś innym. Tom przeszukiwał pokój po pokoju, aż dotarł do salonu, gdzie przy ścianie stała stara rozkładana sofa.
"To musi być to," mruknął, zdejmując poduszki i sprawdzając pod konstrukcją. Tam, przymocowana do metalowego podpóru, znajdowała się mała skrzynka bezpieczeństwa. Klucz pasował idealnie. W środku Tomás znalazł kilka starannie zachowanych przedmiotów. Pendrive, stos zdjęć, dokumenty prawne i zapieczętowaną kopertę z twoim imieniem. Imię i nazwisko. Thomas wpatrywał się w kopertę z niedowierzaniem. Jak Liliana Montes mogła wiedzieć, jak zaadresować kopertę właśnie do niego? Drżącymi palcami otworzył go i zaczął czytać.
Dla tych, którzy to znajdą, mam nadzieję, że jesteś kimś życzliwym, kimś, komu zależy na tym, co stanie się z moją córką. Obserwowałem cię przez ostatnie miesiące przez okna. Funkcjonariusz patrolujący ten teren, który poświęca czas na rozmowy ze starszymi mieszkańcami, kiedyś pomógł pani Sabascal, gdy ta upadła na werandę. Czytasz to, znalazłeś Amelię i troszczyłeś się na tyle, by znaleźć Mailę. Dziękuję.
Tomás przełknął ślinę, przypominając sobie starą kobietę, która upadła zeszłą wiosną, jak pomógł jej wejść i nazwał ją synem. Liliana obserwowała go, oceniając na długo zanim wiedział, że istnieje. List był kontynuowany. opisujący, jak Liliana uciekła przed Roberto Garzą lata temu, wielokrotnie zmieniając ich tożsamości, by pozostać w ukryciu. Podobnie jak Garza, wykorzystując swoją pozycję w opiece społecznej, śledził ich od miasta do miasta, zdeterminowany, by przejąć Amelię po tym, jak Liliana wymknęła się spod jego kontroli.
List opisywał systematyczne nękanie, brakujące dokumenty oraz narastającą paranoję Liliany, gdy próbowała chronić córkę. Moja siostra Sara nie wie, gdzie jesteśmy. Zerwałam kontakt, żeby ją chronić. Jeśli to czytasz, to pewnie już mnie nie ma. Proszę, znajdź Sarę Winter. zmienił nazwisko tak jak ja, by uciec od wpływu Roberto. Powiedz mu wszystko. To jedyna rodzina, jaką Amelia ma. Thomas ostrożnie schował wszystko z powrotem do sejfu.
La pieza final estaba encajando. Sara no había reconocido a Amelia porque nunca había conocido a su sobrina. Liliana se había aislado tan completamente que ni siquiera su hermana sabía dónde estaban. Mientras Tomás se dirigía a su auto, con la caja de seguridad bajo el brazo, sonó su teléfono. El capitán Reinoso Herrera, ¿dónde estás? Acabo de recibir una llamada de protección infantil. Van a enviar a alguien a tomar la custodia de la niña Montes esta noche. Tomás apretó el teléfono con más fuerza.
Bajo la autoridad de ¿quién? Del propio subdirector Garsa. dice que hay un expediente existente, que ella pertenece a un cuidado especializado. Eso no va a pasar, capitán. Garsa está involucrado en esto. Él es la razón por la que Liliana Montes se estaba escondiendo. Tengo documentación, un diario, Tomás. Interrumpió Reinoso, su voz inusualmente suave. Entiendo que has conectado con esta niña, pero tenemos que seguir el protocolo. Garza tiene la documentación. A menos que tengas autoridad legal, entonces consígueme alguna.
Dijo Tomás con firmeza. Llama al juez Valdés. Consígueme la custodia temporal de emergencia hasta que resolvamos esto. Reinoso, te lo ruego. Esta niña ya ha pasado por suficiente. Una larga pausa. Veré qué puedo hacer. Pero Tomás, no hagas ninguna tontería. Mientras tanto, Tomás terminó la llamada y miró la hora. 8:40 pm. Necesitaba llegar al parque ribereño para encontrarse con Sara. Ella podría ser la única persona que podría ayudar a proteger a Amelia. Ahora el parque estaba casi vacío mientras caía la oscuridad.
Algunos corredores nocturnos y paseadores de perros dando sus últimas vueltas. Tomás se acercó a la entrada sur con la caja de seguridad bajo el brazo buscando el familiar cabello rojo de Sara. En lugar de eso, vio una figura sentada sola en una banca. Bajo una farola, una mujer con cabello rubio recogido en una cola de caballo, su uniforme de enfermera reemplazado por jeans y una chaqueta oscura. Si no hubiera sabido que la buscaba, Tomás podría no haberla reconocido en absoluto.
Oficial Herrera, dijo Sara en voz baja mientras él se acercaba. Gracias por venir. Te cambiaste el cabello, observó Tomás sentándose a su lado. Sara se tocó los mechones rubios cohibida. Viejos hábitos. Cada vez que me siento amenazada, cambio algo en mi apariencia. Sus ojos se posaron en la caja de seguridad. La encontraste. Amelia tenía la llave en su muñeca. Los ojos de Sara se llenaron de lágrimas. Mi hermana siempre fue lista. Incluso cuando su mente comenzó a jugarle malas pasadas, nunca perdió eso.
Respiró hondo. Necesito contarte todo y no tenemos mucho tiempo. Roberto Garza ha descubierto que Amelia está en el memorial de milicient pinarejo. Lo sé. Va a enviar a alguien esta noche. El rostro de Sara palideció bajo la luz de la farola. Entonces tenemos menos tiempo del que pensaba. Escuche con atención, oficial Herrera, la historia que estoy a punto de contarle es mucho más profunda de lo que imagina y la seguridad de Amelia depende de que crea cada palabra.
El parque se volvió más silencioso mientras la historia de Sara se desarrollaba, las farolas proyectando largas sombras sobre su banca. Tomás escuchaba atentamente. La caja de seguridad pesaba sobre su regazo. Roberto Garza no es solo un exnovio. Controlador, explicó Sara. Su voz apenas un susurro. Es un hombre con conexiones políticas. Antes de unirse a servicios sociales, trabajó para el senador Villalobos. Las cosas que sabe, los favores que puede pedir. Se estremeció. Cuando Liliana intentó dejarlo, usó el sistema en su contra.
¿Pero por qué? Preguntó Tomás. ¿Por qué tanta determinación para encontrarlas? Control. Y Sara dudó. Amelia es la heredera del fondo fiduciario de nuestra abuela. Casi 2 millones de dólares cuando cumpla 18 años. Dinero que Roberto no puede tocar a menos que tenga la custodia. Legal. La mente de Tomás se aceleró. Por eso los registros falsificados, haciendo parecer que Amelia ya estaba en el sistema. Sara asintió. Liliana me contactó una vez hace unos tres años. Dijo que tenía pruebas de lo que Roberto había hecho, documentación que podría exponerlo.
Al día siguiente entraron a robar a mi apartamento. Se llevaron mi computadora. ¿Lo denunciaste? ¿A quién? La risa de Sara fue hueca. El oficial que respondió era el antiguo socio de Roberto de su firma de seguridad. Fue entonces cuando cambié mi nombre, me mudé aquí. He estado buscando a Liliana desde entonces, trabajando en cada hospital en un radio de 100 millas, esperando que finalmente buscara ayuda médica. Tomás abrió la caja de seguridad mostrándole la memoria USB. Esta podría ser la evidencia que mencionó.
Sara la miró fijamente, la esperanza naciendo en sus ojos, pero antes de que pudiera responder, sonó el teléfono de Tomás, el capitán Reinoso. Herrera. Tengo al juez Valdés en la línea. Está dispuesto a otorgar la custodia temporal de emergencia, pero necesitas llegar al hospital ahora. La gente de Garza ya está en camino. Voy para allá. Tomás se puso de pie, volviéndose hacia Sara. Necesitamos llegar a Amelia antes de que lo haga la gente de Garza. Corrieron hacia el auto de Tomás, el aire nocturno cargado de urgencia.
Mientras conducían, Sara apretaba la caja de seguridad contra su pecho como un salvavidas. Si Garsa consigue a Amelia, comenzó. Ella no lo hará, declaró Tomás con firmeza. No esta noche ni nunca. El estacionamiento del hospital estaba inquietantemente silencioso cuando llegaron. Demasiado silencioso. Los instintos policiales de Tomás se erizaron mientras corrían por la entrada. El viaje en ascensor hasta el piso de 1900. Pediatría pareció una eternidad. Cuando las puertas finalmente se abrieron, se encontraron con la doctora Benítez, con el rostro desencajado por la preocupación.
Oficial Herrera, gracias a Dios. Dos personas de servicios sociales llegaron hace 15 minutos, un hombre y una mujer. Tenían papeles para transferir a Amelia a un centro especializado. Su voz bajó. Algo no me pareció bien, así que los entretuve. Pedí verificar sus credenciales con su supervisor. ¿Dónde están ahora? Exigió Tomás. Con Amelia. Insistí en que una enfermera estuviera presente. Tomás ya se estaba moviendo comin Sara pisándole los talones. Cuando llegaron a la habitación de Amelia, encontraron a un hombre de traje junto a su cama mientras una mujer empacaba una pequeña bolsa.
Amelia estaba sentada rígidamente aferrando a Maila con los ojos muy abiertos por el miedo. Este traslado ha sido suspendido anunció Tomás. Placa en mano. Por orden del juez Valdés. El hombre se volvió su rostro profesionalmente neutral. Oficial Herrera, supongo. Me temo que está equivocado. Tenemos la autorización adecuada. Ya no, replicó Tomás mostrando su teléfono con la orden de emergencia del juez. Amelia permanece aquí hasta una audiencia formal. Por un momento, la tensión crepitó en el aire. Luego, el hombre asintió secamente a su colega y se marcharon sin decir otra palabra.
“Demasiado fácil”, pensó Tomás. Sara corrió al lado de la cama de Amelia. Está bien, cariño. Nadie te va a llevar a una parte. Amelia miró de Sara a Tomás, su pequeña voz temblando. Dijo que Maila tendría que quedarse aquí, que a donde yo iba no se permitían muñecas. Tomás se arrodilló a su lado. Maila se queda contigo, Amelia. Lo prometo. Afuera, en el pasillo, el teléfono de Tomás sonó de nuevo. El cinto se tion. Capitán Reinoso, ¿llegaste a tiempo?
Sí, pero esto no ha terminado. El propio Garza será el próximo en aparecer. Entonces, más vale que estés listo, respondió Reinoso sombríamente. Porque sea cual sea la tormenta que se avecina, golpeará mañana. El amanecer rompió sobre el hospital. Memorial de Pinarejo, pintando el cielo en tonos dorados y ámbar. Tomás no había salido de la habitación de Amelia en toda la noche, dormitando en la silla de visitas, mientras Sara se acurrucaba en el alfizar de la ventana, los papeles de la custodia temporal descansaban en la mesita de noche.
Un frágil escudo contra las fuerzas que se acumulaban contra ellos. Amelia dormía tranquilamente con Maila acurrucada bajo su barbilla. Al dormir, su rostro se relajaba en la inocencia de la infancia que las circunstancias habían intentado robarle. El teléfono de Tomás vibró. Un texto de gloria de archivos. USB desbloqueado. Evidencia contundente. El juez Valdés quiere verte. Videollamada segura al mediodía. Mantente a salvo. Un suave golpe en la puerta reveló a la doctora Beníz que traía una bandeja con café.
Pensé que ustedes dos podrían necesitar esto. Noche larga. Gracias, susurró Sara aceptando una taza. ¿Alguna señal de que regresen? La doctora Benítez negó con la cabeza. Nada todavía, pero la seguridad del hospital está en alerta. ¿Cómo está ella? Como si sintiera que era el tema de conversación, los ojos de Amelia se abrieron. Al ver a los tres adultos observándola, instintivamente apretó a Maila con más fuerza. Está bien, cariño. La tranquilizó Tomás. Nadie los va a separar. La mirada de Amelia se fijó en Sara, estudiándola con nueva conciencia.
¿Te pareces a la foto? Dijo en voz baja. Sara se acercó más. ¿Qué foto, Amelia? la que mami guardaba en su caja especial. Dijo que era mi tía Sara, que vivía lejos. Los ojos de Sara se llenaron de lágrimas. Así es, Amelia. Soy tu tía Sara. Tu mamá era mi hermana mayor. Amelia consideró esta nueva información cuidadosamente. ¿Tú también conocías a Maila? Sara sonrió entre lágrimas. De hecho, ayudé a tu mamá acú hacerla. cuando era solo un bebé diminuto.
Esta revelación pareció asentar algo importante para Amelia. Extendió su pequeña mano hacia Sara, quien la tomó suavemente entre las suyas. Tomás observó el momento, un dolor agridulce en el pecho. La familia encontrando a la familia. Una conexión que trascendía los años de separación. El momento de paz fue interrumpido por el teléfono de Tomás. El capitán Reinoso Rera. Garza va de camino al hospital con una orden judicial. Un juez diferente. Audiencia en mitad de la noche alega circunstancias de emergencia.
Peligro para la menor. La mandíbula de Tomás se tensó. Bajo qué fundamentos. Alega que Liliana Montes era mentalmente inestable, que la niña muestra signos de negligencia consistentes con daño parental. Todo es fabricado, pero la documentación parece legítima y trae consigo a policías estatales. ¿Cuánto tiempo tenemos? 20 minutos, tal vez menos. Tomás Reinoso dudó. Ten cuidado, este tipo tiene poder. Tomás terminó la llamada y se volvió hacia Sara y la doctora Benítez. Necesitamos mover a Amelia ahora. La doctora Benítez pareció alarmada.
todavía está bajo atención médica. ¿Está médicamente autorizada para dejar el hospital? Preguntó Tomás con urgencia. Técnicamente sí, pero entonces nos vamos. Garsa viene con policías estatales y una orden judicial. El rostro de Sara palideció. ¿A dónde iremos? Tomás pensó rápidamente. Mi cabaña está aislada a una hora al norte. Reinoso sabe dónde está. Puede enviar refuerzos una vez que estemos seguros. Mientras Sara ayudaba a Amelia a vestirse, Tomás llevó a la doctora Benítez a un lado. Necesitamos una distracción y necesito sacarlas por una entrada trasera.
La doctora Benítez asintió con firmeza. El ascensor de 1900 servicio va directo al estacionamiento subterráneo. Haré que seguridad cree una distracción en la entrada principal cuando lleguen. Minutos después, Tomás guiaba a Sara y Amelia por los pasillos traseros del hospital. Amelia, ahora vestida con ropa donada y con maila aferrada a su pecho, caminaba entre ellos, cada uno sosteniendo una de sus manos. Es como una misión secreta”, explicó Tomás suavemente tratando de mantenerla tranquila. “Vamos a un lugar especial donde podamos estar a salvo mientras resolvemos las cosas.
” Cuando llegaron al ascensor de servicio, la doctora Benítez le entregó a Cinta. “Tomás una bolsa con medicamentos e instrucciones de cuidado.” “Cuídala”, dijo apretando su brazo. Las puertas del ascensor se abrieron y entraron. Mientras las puertas comenzaban a cerrarse, Amelia miró a Tomás con perfecta confianza en sus ojos. Oficial Tomás, dijo con sorprendente claridad. Mami tenía razón sobre usted. Usted es la persona buena que prometió que vendría. Tomás tragó saliva, el peso de esa confianza asentándose sobre sus hombros.
Mientras el ascensor descendía, hizo un voto silencioso de ser digno de la fe de Liliana Montes en él. y en la de su hija detrás de 19. Ellos, el intercomunicador del hospital cobró vida. Código amarillo, entrada principal. Código amarillo, entrada principal. La distracción había comenzado. La cabaña de Tomás estaba enclavada entre los pinos, su exterior desgastado mezclándose perfectamente con el bosque que la rodeaba. Mientras subían por el camino de Grava, Amelia apretó el rostro contra la ventanilla del auto, con los ojos muy abiertos ante los imponentes árboles y los destellos del lago más allá.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
