Jego niebieska elewacja wyraźnie kontrastowała z taśmą z miejsca zbrodni, która teraz oprawiała posesję. Tom przykucnął pod żółtą barierą, a jego odznaka świeciła, gdy zbliżał się do drzwi wejściowych. Dzień dobry, Herrera. Przywitał go detektyw Martinez, który został przydzielony do tej sprawy. Myślałem, że będziesz cieszyć się wczesną emeryturą na łatwych patrolach. Tomás wzruszył ramionami. Tylko się dopytuję. Stan dziewczynki pozostaje krytyczny. Już przeprowadziliśmy wstępną inspekcję.
Martínez zerknął na swój zeszyt. Nie ma śladów włamania ani obecności innych mieszkańców. Szczerze mówiąc, wygląda na to, że mogłem być bezdomny szukając schronienia. Instynkt Thomasa podpowiadał mu inaczej. Czy mogę jeszcze raz spojrzeć? Idź, ja wracam na komisariat. Martinez podał mu parę rękawiczek. Czasem myślę, że zapominasz, że prawie jesteś na emeryturze. Gdy samochód Martíneza zniknął na ulicy, Tomás został na podjeździe, obserwując dom nowymi oczami.
Kurz pokrywał większość powierzchni, ale gdy poruszał się po pokoju, subtelne detale przykuły jego uwagę. Sofa z rozcięciem w poduszce, półka z przestrzeniami, gdzie niedawno leżały przedmioty. Zostawiając prostokąty wolne od kurzu. Ktoś tu mieszkał, mruknął Thomas do siebie. Kuchnia opowiadała bardziej odkrywczą historię. Otwierając lodówkę, Tom znalazł to, co początkowo przeoczyło śledztwo. Pojemnik z przeterminowanym mlekiem miał zaledwie tydzień.
W szafce półpuste pudełko płatków śniadaniowych dla dzieci. To nie były oznaki porzucenia sprzed miesięcy czy lat. Tomás poruszał się metodycznie po domu, dokumentując wszystko aparatem w telefonie. Na górze w łazience znajdowała się szczoteczka do zębów, mały grzebień z kosmykami ciemnych włosów. W tym, co wyglądało na sypialnię główną znalazł łóżko descha i damskie ubrania w szafie, wszystko wskazywało na niedawne zajęcie, ale to druga sypialnia wywołała u niego dreszcz.
Drzwi były zamknięte od zewnątrz przesuwanym zamkiem. Thomas wpatrywał się w dziurkę od klucza, serce biło mu jak oszalałe. Po dokładnym sfotografowaniu przez mamę odsunęła zasuk i otworzyła drzwi. Pokój był surowy, małe łóżko z cienkimi prześcieradłami, lampa, kilka książek dla dzieci ułożonych starannie w rogu. To, co imponowało Thomasowi, to nie skromne rzeczy, lecz kontrast, podczas gdy reszta domu wykazywała zaniedbanie. Ten pokój był starannie utrzymywany. Łóżko było pościelone z idealnymi narożnikami.
Książki były posegregowane według rozmiaru. Na ścianie wisiał dziecięcy rysunek, patyczek przedstawiający dziewczynkę trzymającą coś, co wyglądało na lalkę. Słońce świeciło na nich, z grubymi literami na wierzchu. "Ja i Maila." "To nie jego imię," wyszeptał Tomás, fotografując rysunek. To jej lalka. Gdy odwrócił się, by odejść, coś przykuło jego uwagę. Mały kawałek papieru wystający spod łóżka. Klęcząc, Tomás wyciągnął zdjęcie, które okazało się zmiętym przez dotyk.
Przedstawiał kobietę o udręczonych oczach, trzymającą dziecko owinięte różowym kocem. Uśmiech kobiety wydawał się wymuszony, a spojrzenie odległe. Tomás odwrócił zdjęcie do góry nogami, napisane wyblakłym atramentem. Liliana i Amelia, maj 2017. Amelia, powtórzył cicho Tomás. To może być prawdziwe imię dziewczyny. Na korytarzu Thomas zauważył coś, co początkowo przeoczył – kalendarz wiszący na ścianie. Dni były metodycznie przekreślane aż do 3 października.
To było zaledwie trzy tygodnie temu. Obok tej daty widniało jedno słowo: medycyna. Telefon Tomása zadzwonił, zaskakując go w ciszy domu. To była Sara, pielęgniarka. Oficer Herrera. Pomyślałem, że powinienem wiedzieć. Nasza NN właśnie powiedziała swoje pierwsze słowo. Tomás mocniej nacisnął telefon. Co powiedział? Nie było to zbyt wyraźne, ale brzmiało jak mama. Po zabiegu bardzo się pobudził, więc lekarz podał mu łagodny środek uspokajający. Teraz odpoczywa. Idę tam, powiedział Tomás, już kierując się do drzwi.
A Sara, myślę, że mogłaby mieć na imię Amelia. Gdy Thomas jechał do szpitala, w jego umyśle zaczęły się układać elementy układanki. Niedawno zamieszkany dom, zamknięty pokój, matka i córka o imionach Liliana i Amelia oraz tajemniczy przedmiot o imieniu Maila, który wydawał się mieć ogromne znaczenie dla straumatyzowanej dziewczyny. Co się wydarzyło w tym domu? Gdzie teraz jest Liliana? I co najważniejsze, co stanie się z Amelią, gdy system przejmie kontrolę?
Tomas mocniej ścisnął kierownicę, a zdjęcie matki i córki bezpiecznie schował w kieszeni. Jego kapitan ostrzegał go, by się nie mieszał, ale było już za późno. Niektóre sprawy stają się osobiste, nie z wyboru, lecz z konieczności. To był jeden z nich. Tomás przybył do szpitala ze zdjęciem w ręku, z policyjnymi instynktami w stanie najwyższej gotowości. Oddział dziecięcy był cichy, poza ciągłym pikaniem monitorów i cichym piskiem butów pielęgniarek na linoleum.
"Pytał o ciebie," powiedziała Sara, prowadząc Toma do ołtarza. Nie z imienia, ale za każdym razem, gdy ktoś przechodzi obok, patrzy na drzwi. "Powiedziałeś coś jeszcze?" Sara pokręciła głową. Tylko to słowo. Lekarze mówią, że to normalne, że dzieci po traumie są wybiórcze w swojej mowie. Zatrzymał się przed pokojem. Nie reaguje dobrze na mężczyzn w mundurach. Thomas skinął głową, zdejmując odznakę i chowając ją do kieszeni.
Mała dziewczynka Amelia, jeśli miała rację, siedziała na łóżku, a jej małe rączki metodycznie układały pluszaki, które przyniesł jej personel szpitala. Gdy Thomas wszedł, jego oczy od razu były na nim skierowane – duże i czujne. "Witaj ponownie," powiedział Tomás cicho, zachowując dystans. "Przyniosłem coś, co myślałem, że chciałbyś zobaczyć." Powoli podszedł i położył fotografię na łóżku. Reakcja dziewczyny była natychmiastowa. Oddech powietrza, jego mała dłoń wyciągnęła się, by dotknąć twarzy kobiety miękkimi, drżącymi palcami.
Czy to twoja mama?" zapytał Tomás. Czy ma na imię Liliana? Oczy dziewczyny napłynęły łzami, ale milczała. "A twoje imię to Amelia?" Na to spojrzała w górę. Bardzo drobne zgody potwierdziły to, co Tomás podejrzewał. Amelia, powtórzył Tomás, jego głos był ciepły od ulgi. To piękne imię. Pojedyncza łza spłynęła mu po policzku, gdy przycisnął fotografię do piersi. Thomas usiadł na krześle obok łóżka, uważając, by nie robić gwałtownych ruchów.
Amelia, chcę ci pomóc. Chcę się dowiedzieć, co się stało i upewnić się, że jesteś bezpieczna. Czy możesz mi pomóc zrozumieć, kim jest Maila? Na wzmiankę o Maili wyraz twarzy Amelii się zmienił. Błysk tęsknoty, desperackiej potrzeby. Wolną ręką przesunął na nadgarstek, gdzie wcześniej była bransoletka. "Maila to twoja lalka," zapytał Tomás łagodnie, znów lekko głową, a łzy napłynęły do ciebi. Thomas pochylił się do przodu miękkim, ale zdecydowanym głosem. Spróbuję znaleźć dla ciebie Mailę, Amelio.
Obiecuję. Po wyjściu z pokoju Amelii Tomás od razu udał się na komisariat. Jego celem był dział archiwów. Musiał wiedzieć wszystko o Lilianie i domu przy Calle de los Arces. No proszę, jeśli to nie prawie emerytowany Herrera. Río Gloria, archiwista tego działu przez ponad 20 lat. Co mogę dziś dla ciebie znaleźć? Rejestry nieruchomości Maple Street, 1623. I wszystko, co mamy o kobiecie o imieniu Liliana, która mogła tam mieszkać ze swoją córką Amelią.
Palce Glorii tańczyły po klawiaturze. Nazwisko na razie nieznane. Uniosła brew, ale kontynuowała pisanie. Po kilku minutach obrócił monitor w swoją stronę. Nieruchomość została zakupiona 8 lat temu przez Lilianę Montes, która miała wtedy 32 lata, bez kredytu hipotecznego, zapłaconą gotówką, co jest nietypowe dla tej dzielnicy. Jakieś policyjne kartoteki? Wyraz twarzy Glorii spoważniał, gdy otworzyła kolejną teczkę, wezwanie do domowego zamieszania sprzed 9 lat.
Liliana Montes i mężczyzna o imieniu Roberto Garza. Odmówiła wniesienia oskarżeń. Gloria dalej się poruszała. A tu jest jeszcze coś. Zgłoszenie o zaginieniu złożone 3 lata temu przez pewnego Martína Hernándeza. Kim jest Martín Hernández? Mówi tutaj, że był jego pracownikiem socjalnym z departamentu Mino Mesentabes. Opieka społeczna. Puls Tomása przyspieszył. Jakieś wskazówki, co się z nim stało? Gloria pokręciła głową. Raport został przedstawiony. Przeprowadzono wstępne dochodzenie, ale nic nie dało jednoznacznych rezultatów.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
