Podczas USG w czwartym miesiącu pokój pachniał środkiem dezynfekującym i żelem, a serce mojego dziecka zaczęło migać na ekranie. Dr Brennan nie uśmiechnęła się. Jej ręce drżały, gdy oczy opadły na moją kartę, zatrzymując się na nazwisku na górze: Grant Mercer. Potem sięgnęła i wyłączyła monitor. Jakby ktoś wyrwał mi wtyczkę z przyszłości i wyzywał mnie, żebym udawała, że to normalne. "Pani Mercer," powiedziała ledwo słyszalnie, "chodź ze mną." W swoim gabinecie zamknęła drzwi na klucz, a ja wyszeptałam: "Czy moje dziecko jest w porządku?" Skinęła głową. "Twoje dziecko ma się dobrze," powiedziała. "Ale musisz dziś opuścić męża i zadzwonić do prawnika, zanim pójdziesz do domu."

"Mój mąż ma też 180 000 dolarów długów hazardowych — pieniędzy, które jest winien ludziom, którzy nie przyjmują spóźnionych płatności z życzliwością." A przez ostatnie 8 miesięcy—" Wyciągnąłem zdjęcia. Nic wyraźnego, tylko na tyle romantyczne, by nie pozostawić wątpliwości. "Ma romans ze swoją asystentką."

Matka Granta wydała dźwięk, jakby dostała cios w brzuch. Pokazałem zdjęcia: kolacje w restauracjach, wejścia do hoteli, taki rodzaj dowodów, które eliminują wszelką możliwość zaprzeczenia.

"To nawet nie była jego pierwsza próba," dodałem. "Pięć lat temu w Bostonie zaatakował inną kobietę z rodzinnymi pieniędzmi. Ten związek zakończył się, gdy odkryła nieprawidłowości finansowe. Złożyła śledczym zeznania i jest gotowa zeznawać."

Kieliszek szampana Granta wypadł mu z rąk. Uderzył w kamienny taras i eksplodował, a szampan rozprysknął się na jego drogie buty. "To—to są kłamstwa," jąkał się. "Ona to wymyśla. Jest niestabilna psychicznie. Ciąża wpłynęła na jej umysł, Grant—"

"Grant." Głos jego własnej matki przeciął hałas, cichy, ale na tyle ostry, że mógł przebić krew. "Czy to wszystko prawda?"

Odwrócił się do niej, otworzył usta, by wszystko zaprzeczyć. Nic nie wyszło.

Molly Brennan wyszła bliżej z miejsca, gdzie stała przy domku gościnnym, blada, ale zdeterminowana. "Jestem pielęgniarką, którą przekupił," powiedziała. "Mam dokumentację wszystkiego. Już złożyłem zeznania na policji."

Następny odezwał się Derek Sykes. "Zapłacił mi 15 000 dolarów i powiedział, że to prywatna umowa. Nie miałem pojęcia, że jestem częścią oszustwa, dopóki śledczy pani Wilson nie skontaktował się ze mną w zeszłym miesiącu."

Grant rozglądał się dziko na twarze ludzi, którzy jeszcze dziesięć minut temu śmiali się razem z nim—jego współpracowników, rodzinę, przyjaciół z towarzystwa, których tak ciężko starał się zaimponować. Wszyscy patrzyli na niego, jakby był czymś gnijącym, co właśnie odkryli na swoim bucie.

Wtedy dwóch policjantów wyszło z domu gościnnego, spokojnie przechodząc przez trawnik.

"Grant Mercer." Głos pierwszego oficera był profesjonalnie neutralny. "Jesteś aresztowany za oszustwo, spisek i defraudację. Masz prawo zachować milczenie. Wszystko, co powiesz, może i będzie użyte przeciwko tobie w sądzie."

Zakutali mu kajdanki na oczach wszystkich. Jego matka teraz szlochała. Ojciec odmawiał spojrzenia na niego, wpatrując się w ziemię, jakby chciał, żeby się otworzyła i go pochłonęła.

Gdy prowadzili go w stronę radiowozu, Grant spróbował jeszcze raz — ostatniej manipulacji. "Daphne, proszę." Jego głos się załamał. "Możemy to jakoś poukładać. Popełniłem błędy, ale kocham cię. Zawsze cię kochałem. Nie rób tego. Pomyśl o naszym dziecku. Pomyśl o naszej rodzinie."

Spojrzałem na niego. Naprawdę spojrzałam na człowieka, z którym dzieliłam życie przez trzy lata, człowieka, którego broniłam przed własną matką, człowieka, który stał przy ołtarzu i obiecywał kochać i chronić mnie, kalkulując, ile może ukraść. "Masz całkowitą rację, Grant," powiedziałem. "Po prostu to rozgryźliśmy."

Wsadzili go do bagażnika radiowozu. Patrzyłam, jak odjeżdża długą żwirową ścieżką, mijając ogrody, które moja babcia zasadziła pół wieku temu, przez żelazne bramy posiadłości, którą Grant tak bardzo pragnął posiadać.

Pięćdziesięciu gości stało w absolutnej ciszy. Wtedy podeszła mama i objęła mnie ramieniem. "Jestem z ciebie dumna," powiedziała cicho. "Twoja babcia też."

I po raz pierwszy od miesięcy wziąłem pełny oddech.

Grantowi odmówiono zwolnienia za kaucją — ryzyko ucieczki, powiedział sędzia. Między długami hazardowymi a ludźmi, którym był winien pieniądze, istniało zbyt duże ryzyko, że zniknie. Wierzyciele hazardowi bardzo szybko się zainteresowali, gdy aresztowanie trafiło do wiadomości. Byli cierpliwi, gdy Grant miał bogatą żonę. Ta cierpliwość wyparowała w chwili, gdy zorientowali się, że pociąg z pieniędzmi wykoleił się.

Jego partnerka romansu — asystentka, z którą potajemnie się kręcił przez 8 miesięcy — zrezygnowała z pracy w kancelarii następnego ranka po przyjęciu. Nawet nie posprzątała biurka, tylko wysłała maila i zniknęła. Nie czekała, aż kajdanki zatrzasną, zanim pobiegła. Widziałem szczury opuszczające tonące statki z większą lojalnością. Przynajmniej szczury mają przyzwoitość, by spojrzeć wstecz choć raz.

Kancelaria Granta zakończyła wewnętrzne dochodzenie w ciągu dwóch tygodni. 53 000 dolarów potwierdzonych jako zaginionych. Sami złożyli zarzuty karne. Kobieta z Bostonu, Caroline Ashford, publicznie się ujawniła, gdy usłyszała o aresztowaniu. Spędziła pięć lat, czując się głupio, że dała się nabrać na jego grę — zbyt zawstydzona, by dążyć do sprawiedliwości. Już się nie wstydziła. Jej oświadczenie dodało kolejną warstwę do sprawy, którą budowali prokuratorzy.

Rozwód został sfinalizowany w rekordowym czasie. Prawnik Granta próbował negocjować, ale nie było z czym negocjować. Klauzula o niewierności w umowie—którą Grant planował wykorzystać przeciwko mnie—działała na moją korzyść. Teraz to on był niewierny przez 8 miesięcy. To on był mi coś winien, a nie odwrotnie. Nie żeby miał coś do zaoferowania. Każdy majątek, który twierdził, że posiada, był albo pożyczony, skradziony, albo wyimaginowany.

Sprawa karna przebiegała szybko. Zeznawała Molly Brennan. Embriolog w pełni współpracował w zamian za zmniejszenie wyroku. Derek Sykes złożył swoje oświadczenie. Papierowy ślad, który Grant myślał, że ukrył, wcale nie był ukryty. Oszustwo, spisek, defraudacja — każdy zarzut się przywiązał. Każdy zarzut trwał latami.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.