Wprowadzenie
Pociągi zawsze wywoływały w Oldze dziwne, niemal dziecięce uczucie oczekiwania. Było w nich coś jednocześnie przytulnego i niepokojącego: szum kół, zapach metalu, miękkie kołysanie się, w którym chciało się rozpuścić po długim dniu. Dla niej podróżowanie było sposobem na wyjście z niekończącego się strumienia zadań zawodowych, spotkań, telefonów i terminów, okazją do odcięcia się od świata na kilka godzin, schowania się za kartkami książki i pozwolenia sobie na luksus nieprzerwanej ciszy, którą przerywa jedynie stukanie poręczy.
Ale tego dnia wszystko poszło nie tak. Poranny raport nie wypalił, kolega nagle przeszedł na zwolnienie lekarskie, szef obsypał pilnymi zadaniami, a obiecane "krótkie spotkanie" trwało niemal do wieczora. Olga dosłownie wyleciała z biura, chwyciła spakowaną torbę i, nie czując nóg, pobiegła na stację, łapiąc pociąg kilka minut przed odjazdem. Marzyła tylko o jednym: usiąść na dolnej półce, zdjąć buty, napić się zimnej wody i otworzyć książkę, którą zachowała na tę podróż.
Gdy dotarła do samochodu, jej serce już trochę się uspokoiło. Tłum na korytarzu wydawał się znajomy, konduktor był skupiony i obojętny, a wieczorny hałas stacji pozostawał po drugiej stronie zamykających się drzwi. Wszystko szło jak zwykle – aż do momentu, gdy Olga otworzyła drzwi właściwego przedziału.
To, co zobaczyła w środku, tak ją oszołomiło, że zatrzymała się na progu, jakby natknęła się na niewidzialną barierę.
W jej miejscu, na najniższej półce przy oknie, którą tak starannie wybrała przy zakupie biletu, siedziała nieznana kobieta, tak obszerna, że wydawało się, iż przedział stał się o jedną trzecią mniejszy. Różowa bluzka z wyblakłymi kwiatami rozciągała się na jej imponującym biusie, spódnica ledwo zakrywała kolana, a wokół niej było tyle toreb z jedzeniem, jakby nie jechała do sąsiedniego regionu, lecz w podróż przez Ukrainę – od morza do morza.
Kobieta intensywnie skubała rogalika, nie zauważając okruchów spadających na rąbek i na siedzisko. Olga wstała, ściskając bilet w dłoni, i powoli, ale nieuchronnie wypływała na powierzchnię własna irytacja.
Jeszcze nie wiedziała, że ten wieczór, tak długo wyczekiwany i męczący, zamieni się w próbę – i to nie tylko dla jej cierpliwości.
Rozwój
Olga stała na progu jeszcze przez kilka sekund, jakby chciała się upewnić, że zrobiła złe drzwi. Ale numer przedziału się zgadzał, podobnie jak numer siedzenia na bilecie. Sytuacja była tak absurdalna, że wydawała się niemal komiczna, ale nie było w niej śmiechu – tylko narastające wewnętrzne napięcie.
Kobieta w końcu podniosła głowę, powoli przeżuwając kawałek rogalika, i przewróciła oczami zmęczona, jakby pojawienie się Olgi było nieprzyjemną, ale oczekiwaną formalnością.
"No i?" Zapytała, nawet nie wycierając rąk. "Dlaczego jesteś zamarznięty?"
Olga wzięła płytki oddech, próbując się uspokoić. Już setki razy w życiu spotkała się z nieuprzejmością ludzi – w transporcie, w biurze, w kolejkach. Ale w ciasnej przestrzeni przedziału, gdzie musiał spędzić kilka godzin w bliskim otoczeniu, niegrzeczność była odczuwalna jeszcze wyraźniej, niemal fizycznie.
"Przepraszam," zaczęła Olga, kontrolując głos. "To jest moje miejsce. Dolna półka jest przy oknie.
Podniosła bilet, choć rozumiała, że nie jest to konieczne: kobieta doskonale wiedziała, gdzie siedzi.
"Tak, wiem," machnęła ręką. "Mam górną. Ale nie mogę tam iść. Artretyzma. Stuknęła w udo, jakby pokazywała niewidzialny certyfikat. "Więc się zmieniamy.
Zmieniając się, brzmiało to jak odwrót bez sprzeciwu.
Olga poczuła nieprzyjemne napięcie w skroniach.
"Widzisz... Celowo wziąłem dolną. To dla mnie bardzo wygodne.
"I jest mi wygodnie," warknęła kobieta. "Mam chore nogi. Jesteś młody, żałujesz?
Słowo żałosna brzmiało z takim szyderczym tonem, jakby łapała Olgę na drobnostkach.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
