Wiedziałem, że opieka nad kimś sparaliżowanym to długa i samotna droga: nie każdy ma siłę, by ją przejść razem z tobą.
Życie stało się rutyną, powolną i bolesną, aż nadszedł ten dzień.
Esteban był w drodze do naprawy, gdy nagle przypomniał sobie, że zostawił portfel w domu.
W środku znajdowały się ważne dokumenty, gotówka i paragon, który musiał przekazać. Odwrócił się, myśląc, że wejdzie tylko na chwilę.
Ale gdy otworzył drzwi... Zamarł.
Wieczorne światło wpadało przez małe okno, oświetlając scenę... a wraz z tym niszcząc cały swój świat.
W łóżku, w którym Sofia mieszkała przez pięć lat, były dwie osoby. Nie tylko Sofia, ale także mężczyzna siedzący obok niego. Wysoki, w białej koszuli i beżowych spodniach. Jego twarz była mu jakoś znajoma. Natychmiast rozpoznała fizjoterapeutę, którego zatrudniała raz w tygodniu, by jej pomagał.
Ale to, co uderzyło go najbardziej, to nie on... to była ona.
Sofia siedziała. Prosto. Bez pomocy.
A jego dłonie... były splecione z fizjoterapeutą, drżące, jakby trzymały coś delikatnego... i intensywny.
"Sofia," wymamrotał Esteban, a jego nogi drżały. Jego głos był ledwie szeptem. Jego ciało, bezwładne.
Obaj się odwrócili. Sofia szeroko otworzyła oczy, blada. Mężczyzna szybko cofnął ręce i wstał jak dziecko przyłapane na kradzieży słodyczy.
Esteban nie krzyczał. Nie przeklinał. Nikogo nie uderzył. Po prostu stał tam, a w jego oczach pojawiły się tysiące emocji.
"Jak długo... Jak długo potrafisz chodzić?"
Sofia spojrzała w dół. Po kilku sekundach ciszy odpowiedział szeptem:
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
