Po latach zmagań jako artysta przyjąłem pracę serwowania szampana w ekskluzywnej galerii. Podczas aukcji zamarłem.

Kiedy Eleanor Price zadzwoniła do mnie osobiście, proponując mi pracę asystentki ds. wydarzeń w galerii, byłam zbyt zaskoczona, żeby odmówić. Powiedziała, że ​​poleciła mnie Ashley. Pomyślała, że ​​znów mogłabym polubić sztukę. „To niewiele” – wyjaśniła Eleanor swoim wysokim, wyrafinowanym głosem. „Serwuję szampana i kanapki tylko na wernisażach i aukcjach. Ale Ashley wspomniała, że ​​masz artystyczne wykształcenie, a ja wolę, żeby personel doceniał to, co pokazujemy”.
Pensja była przyzwoita i szczerze mówiąc, potrzebowałam pieniędzy. Z ubezpieczenia społecznego ledwo starczało na czynsz, nie mówiąc już o jedzeniu i rachunkach. Więc się zgodziłam. Kupiłam prostą czarną sukienkę, w której nie wyglądałabym jak uchodźczyni z second-handu i trzy tygodnie temu pojawiłam się na moim pierwszym wydarzeniu.
Galeria Whitmore była wszystkim, o czym marzyłem w młodości: białe ściany eksponujące starannie dobrane prace, idealne oświetlenie, które rozświetlało każdy obraz, ciche rozmowy, w których słowa takie jak kompozycja i pociągnięcie pędzla były wypowiadane z szacunkiem. Spacerując po tych salach z tacą szampana, czułem się jak duch uczestniczący we własnym pogrzebie.
Ashley była uprzejma, ale zdystansowana podczas moich pierwszych kilku zmian, grzecznie kiwając głową, gdy oprowadzałem bogatych kolekcjonerów po wystawach. Widziała

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.