Gdy wiadomość pojawiła się w telewizji, Lucía nie płakała. Usiadł na kanapie, wpatrując się w ekran, podczas gdy reporter powiedział:
—Biznesmen Alejandro Torres, lat 57, zmarł w swoim domu w Meksyku. Źródła bliskie mu twierdzą, że pozostawił zaskakujący zapis w testamencie, wskazując byłą pracownicę, Lucíę Morales, wśród beneficjentów.
Jego telefon nie przestawał dzwonić. Dziennikarze, prawnicy, nawet byli współpracownicy. Wszyscy chcieli wiedzieć, kim jest, co zrobiła, by "zarobić" ten majątek.
Lucía odmówiła odpowiedzi. Zebrał swoje nieliczne rzeczy i zabrał matkę do wynajmowanego domu w cichym, śródlądowym miasteczku. Ale świat nie był tak łatwo zapomniany. Plotki się rozprzestrzeniają: brzydkie i okrutne plotki. Że go uwiodła. Że go szantażował. Że jest w ciąży.
Kilka tygodni później przyszedł list. Nosiła pieczęć kancelarii prawnej. Jego ręce drżały, gdy je otwierał. W środku była odręczna notatka, złożona tylko raz. Tekst był nie do pomylenia: należał do Alejandro.
"Lucio,
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
