Następnego dnia Dina siedziała w metrze, trzymając notes i telefon. Zapisywała adresy mieszkań, które znalazła na stronach internetowych, i zaznaczała, które z nich nadają się do tej ceny i lokalizacji. Każda propozycja wydawała się dla niej małym zwycięstwem – krokiem ku własnemu życiu.
"Jesteś pewien, że dasz radę?" Katya zapytała, gdy spotkały się na jednym z paneli w Tekstilshchiki.
"Musimy sobie poradzić," powiedziała cicho Dina, ściskając swój notes. "Nie mogę już tam wrócić.
Katya skinęła głową.
"Dobrze, zobaczmy te mieszkania. Może coś się uda.
Pierwsze mieszkanie znajdowało się na trzecim piętrze starego budynku. Mały, z chybotliwymi oknami i łuszczącą się farbą, ale dla Diny był skarbem. Zamknęła oczy, wciągnęła zapach świeżego powietrza i wyobraziła sobie, że jest tutaj. Własne.
"Wezmę ją," powiedziała, gdy tylko przekroczyła próg.
Dzień po dniu Dina zbierała dokumenty, kontaktowała się z właścicielami, dzwoniła do banków. Każde wezwanie, każdy list sprawiały, że serce biło szybciej—ale teraz był to inny rodzaj strachu: strach przed odpowiedzialnością, nie strach przed upokorzeniem.
Artem rzadko dzwonił. Pięć do siedmiu telefonów, których nie odebrała. Czasem przychodziły wiadomości: "Dina, porozmawiajmy." Odpowiedziała chłodno, krótko: "Nie teraz."
Pewnego wieczoru, gdy Dina wróciła do nowego mieszkania, nastawiła czajnik, usiadła przy oknie i po raz pierwszy poczuła, że to jest jej miejsce. Nie ma wyglądu innych ludzi, nie ma drwin, nie ma kontroli. Tylko ona, jej myśli i cisza.
"Słuchaj," zawołała Katya, "jutro idę z tobą, żeby przygotować dokumenty dotyczące mebli. Sprawimy, że twoje mieszkanie będzie przytulne.
"Dziękuję," uśmiechnęła się Dina. "Nawet nie wiem, jak to możliwe... Raduj się.
"Po prostu się ciesz. Bez strachu. Katya zaśmiała się. "Zobaczysz, wkrótce wszystko stanie się nawykiem.
Następnego dnia on i Katya poszli na zakupy, wybierając meble, lampy, zasłony. Dina zaśmiała się po raz pierwszy od lat, jakby śmiech płynął z jej serca. Wybrała kolor ścian, o którym zawsze marzyła, umieściła na parapecie kwiaty, o których marzyła.
Wieczorem, gdy mieszkanie było prawie gotowe, Dina usiadła na kanapie z kubkiem gorącej herbaty. Spojrzała na swoje odbicie w oknie: włosy miała rozpuszczone, oczy błyszczały, ramiona rozluźnione. Wiedziała, że to dopiero początek, ale po raz pierwszy od dawna to był jej świat.
"Udało ci się," powiedziała Katya, siadając obok niej. "Twoje życie się zaczyna.
Dina uśmiechnęła się i skinęła głową. Wiedziała, że czekają ją trudności, że Artyom może próbować interweniować, że teściowa najprawdopodobniej nie przestanie próbować kontrolować jej życia. Ale teraz była silniejsza. Wiedziała, że nikt nie ma prawa decydować, kim jest ani jak żyć.
"Wiesz," wyszeptała, "trochę się boję... Ale to jest prawdziwy strach. Strach przed życiem, nie strach.
Katya uniosła kubek:
"Za życie, Dean. Na nowe, prawdziwe życie.
Dina podniosła kubek i uśmiechnęła się. I po raz pierwszy od wielu lat poczuła się wolna.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
