éramos idénticas, la misma cara, la misma complexión. La única diferencia era que ella se estaba muriendo por dentro y yo acababa de volver a nacer. Hermana, me di la vuelta. Mi voz era aterradoramente tranquila. Hoy no has venido a verme. Has venido a intercambiar tu vida. Isabel se quedó helada mirándome. Sus ojos se abrieron de par en par por el terror. Lucía, ¿qué dices? Intercambiar nuestras vidas. La miré directamente a los ojos con firmeza y sin la menor vacilación.
Tú te quedas aquí y yo salgo. No, no. Isabel negó con la cabeza apresuradamente y me cogió la mano. Lucía, ¿no lo entiendes? Aquello es un infierno. Esa gente son bestias. Llevas 10 años aquí dentro. No sobrevivirás ahí fuera. ¿Y qué pasa con los papeles? ¿Cómo vas a salir? Sonreí fríamente. Te equivocas, hermana. Precisamente porque he estado aquí 10 años, puedo sobrevivir con esas bestias. Mira, ahí señalé los barrotes. Yo también he vivido con bestias aquí. La única diferencia es que las de aquí están encerradas y las de allí andan sueltas.
Le solté la mano y la agarré por los hombros. Escúchame bien. Tú no estás loca, por eso no puedes vencerlos. Yo sí estoy loca. Solo una loca como yo puede encargarse de esa basura. ¿Crees que voy a escapar? Esboscé una sonrisa. No, voy a salir por la puerta principal con todos los honores. La llevé frente al espejo de metal. Mira, somos una. ¿Quién va a distinguir quién es Isabel y quién es Lucía? Isabel miró temblorosa nuestro reflejo en el espejo.
Éramos idénticas hasta el último pelo. Este es el plan, dije rápidamente. El tiempo de visita casi había terminado. Quítate la ropa. Yo me quitaré el uniforme del hospital. Nos la cambiamos, Lucía. Pero no hay peros. La corté. ¿Quieres que Elena viva recibiendo palizas toda su vida? ¿Quieres pudrirte en ese rincón? Confía en mí. No me he podrido aquí durante 10 años en vano. He estado esperando este día. Le expliqué el plan. A partir de ahora, tú eres Lucía.
Estás a salvo en esta habitación. Nadie te pegará ni te molestará. Los médicos y las enfermeras de aquí son buenas personas. Simplemente no me entienden. Tú quédate tranquila. Si alguien te pregunta algo, no tienes que responder. Solo asiente o niega con la cabeza. Están acostumbrados a que yo haga eso. Dirán, “Qué tranquila está Lucía hoy. Tú solo come, duerme y lee. ¿Ves todos los libros que he leído? Lee esos. Relájate. La miré profundamente a los ojos, transmitiéndole mi calma.
No tienes que hacer nada. Solo espérame. Yo limpiaré ese basurero. Haré que paguen por lo que han hecho. Sacaré a Elena de allí. Te lo prometo. La mirada desesperada de Isabel fue cambiando lentamente hacia un tenue rayo de esperanza. Aunque débil, estaba en un callejón sin salida. No tenía nada que perder. Asintió con la cabeza. Ten, ten cuidado. Lo sé. Nos cambiamos de ropa a toda prisa. Me puse su ropa vieja y raída. Olía a Mo, a miedo y a un leve rastro de sangre.
Złość znów we mnie wrzała. Schowałem do kieszeni legitymację Isabel i stare klucze do domu. W luźnym uniformie pacjenta Isabel nagle wyglądała na bardzo drobną. Przytuliłem ją mocno. Nie ruszaj się stąd. Poczekaj, zadzwonił dzwonek, ogłaszając koniec wizyty. Wziąłem głęboki oddech i ruszyłem w stronę drzwi. Pielęgniarka na dyżurze zobaczyła mnie i skinęła głową. Pani Isabel, wychodzisz. Skinąłem głową, wymuszając drżący uśmiech identyczny z uśmiechem mojej siostry.
Żelazne drzwi oddziału pacjenta zatrzasnęły się za mną. Rozległ się suchy, metaliczny dźwięk. Wyszedłem przez frontowe drzwi szpitala. Olśniewające światło letniego słońca uderzyło mnie prosto w twarz. 10 lat. Po 10 latach wciągnąłem świeże powietrze. Była wypełniona dymem samochodowym, kurzem i hałaśliwym szumem ulicy. Ale dla mnie to był zapach wojny, a ja byłem demonem właśnie uwolnionym z łańcuchów.
Wcisnąłem do kieszeni kępkę kluczy. Javier, pani Pilar, Marta, Hugo, nadchodzę. Wsiadłem do autobusu i przeszedłem prawie kilometr pieszo. Pamiętając wskazówki Isabel, jej dom znajdował się głęboko w ciemnej, krętej alejce. Domy były sklejone razem, wilgotne, a przewody elektryczne splątane jak pajęczyny. Czuję zapach kanałów i dawnego jedzenia. Zatrzymałem się przed parterowym domem z crepity. Żelazne drzwi były zardzewiałe.
Isabel mieszkała tutaj. Moja siostra, która zawsze była schludna i schludna, musiała pochować swoje życie w miejscu gorszym niż moja cela. Ręce mi drżały, gdy wkładałem klucz do zamka. Drzwi skrzypnęły, otwierając się. Pierwsze, co zobaczyłem, to chaos. Ubrania rzucone w różne sposoby na krześle, talerze z resztkami jedzenia na stole, przyciągające muchy. Podłoga była lepka, a kwaśny, mdły zapach lenistwa i brudu przenikał wszystko.
A potem zobaczyłem moją siostrzenicę Elenę. Siedziała w najciemniejszym kącie domu, przy nodze starej szafy. Byłem w kościach, z bladą skórą. Miała na sobie starą sukienkę, za małą dla niej, z dużą rozdarciem na jednym ramieniu. Trzymał nadgarstek. Lalka bez głowy. Gdy usłyszał hałas drzwi, przestraszył się. Podniósł głowę. Kiedy zobaczył swoją matkę, nie pobiegł do mnie. Skurczył się i mocno objął nadgarstek obiema rękami.
Jego oczy były pełne strachu. Dziewczyna bała się własnej matki. Czułem, jakby moje serce rozpadało się na tysiąc kawałków. Cholerne bestie. Co zrobili dziewczynie? Zamieniły trzyletnią dziewczynkę w przestraszone dziecko, które bało się nawet własnej matki. Starałem się złagodzić wyraz twarzy. Pochyliłam się i wysiłam, by użyć miękkiego, niemal zapomnianego głosu. Elena, mamo, mama już tu jest. Dziewczyna tylko drżała i spojrzała na mnie.
Ven con mamá. Le tendí la mano. La niña dudó, me miró a mí y luego miró detrás de mí como si esperara a alguien más. Y ese alguien habló. Ya ha vuelto a arrastrarse esa zorra. Una voz agria y malévola vino del interior. La suegra de Isabel, la señora Pilar, apareció arrastrando los pies. Era baja y gorda, con la piel de un color ceniciento. Llevaba un pijama de flores llamativas y sostenía un abanico en la mano. ¿Dónde has estado metida todo el día para volver ahora?
¿Has ido a ver a la loca de tu hermana? Escupió en el suelo justo a mi lado. ¿Has traído algo a esta casa o vienes otra vez con esa cara de desgraciada a gorronear la comida? Me levanté lentamente, protegiendo a Elena a mi espalda. La miré. No dije nada, solo la miré. Clavé mis ojos en sus ojos turbios y malvados. Recordé esta cara. La anciana pareció notar que algo era diferente. La nuera, que normalmente bajaba la cabeza y temblaba al ser insultada, hoy se mantenía erguida y se atrevía a mirarla a la cara.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
