Mimo upalnego letniego upału była ubrana właśnie tak. Jego włosy były potargane, twarz wyczerpana i blada, ale to oczy sikały krwią. Gdzie były czyste, słodkie oczy mojej siostry? Teraz były tylko dwie głębokie studnie wypełnione rozpaczą, dwie źrenice matowe i bez życia. A pod moją lewą kością policzkową był delikatny biokoronkowy siniak, niezdarnie ukryty tanim pudrem do makijażu, wymuszający uśmiech, który wywołał u mnie mdłości. Lucía, jak się masz?
Jego głos był słaby i drżący, jak suchy liść. Zostawił na stole kosz mandarynkow, prawdopodobnie posiniaczone mandarynki, które kupił na wyprzedaży, żeby zaoszczędzić. Nie odpowiedziałam. Podszedłem i stanąłem stanowczo przed nią. Podniosłem rękę i moimi zrogowaciałymi palcami delikatnie dotknąłem siniaka pod jego okiem. Zaskoczył i zrobił krok w tył, jak mały ptaszek przestraszony wyginającą się gałęzią. Ach, to nic takiego. Spadłem z roweru.
Upadłeś? Powtórzyłam głosem zimnym jak lód. Czy upadasz i masz siniaka tylko na jednym oku? Jak można się na to zwierzyć, żeby do tego doszło? Zająknął się, spuścił głowę i wykręcił dłonie. Spojrzałem na jego dłonie. Jego kostki były spuchnięte i czerwone, paznokcie krótkie i pełne zadrapań. Czy to były ręce kogoś, kto ciężko pracuje, czy kogoś, kto desperacko się broni? Złość zaczęła narastać. Wziąłem głęboki oddech, starając się zachować spokojny ton.
Pytam cię, siostro. Dlaczego nosisz długie rękawy w tym upale? Nie lubię słońca. Ostatnio jestem trochę słaby. Nie mogłem już tego znieść. Złapałem go za nadgarstek. Wydał cichy okrzyk i próbował puścić. Lucia, co robisz? Boli. To mnie boli, to było jak dolanie oliwy do ognia. Ignorując jego prośby, gwałtownie podciągnęłam mu rękaw i wtedy go zobaczyłam. Mapa piekła. Chude, blade ramiona mojej siostry były pokryte siniakami, starymi żółtawymi siniakami, świeżymi siniakami ciemnofioletowo-czerwonej, opuchniętymi śladami.
Były okrągłe znaki, jakby mocno ściśnięte palcami, oraz wydłużone ślady jak bicz czy pas. Puściłem jego dłoń. Całe moje ciało drżało, nie ze strachu, lecz z wściekłości. Ogarniająca, szalona wściekłość, której nie czułem od 10 lat. Ten drań, Javier. Zacisnąłem zęby. To nie było pytanie, to była pewność. Isabel była sparaliżowana. Już tego nie ukrywał i jakby pękła tama, upadł, zakrył twarz i zaczął szlochać.
Z rąk wybuchł długo tłumiony krzyk. Smutny i gorzki krzyk, który wypełnił biały pokój. Lucía, Lucía, sálvame. Pomóż mi. Przeczołgał się po podłodze i chwycił mnie za nogi. Uderza mnie to. Ciągle mnie bije. Jego matka, siostra, cała rodzina traktuje mnie gorzej niż psa. A Elena też uderza Elenę. To ostatnie zdanie zamieniło mnie w kamień. Ten potwór uderzył Elenę, moją trzyletnią siostrzenicę. Pochyliłem się i podniosłem ją.
Tym razem bez siły osunął się w moich ramionach. Spojrzałem na jego twarz spuchniętą od łez. Patrzyłem na te oczy identyczne jak moje, teraz pełne tylko rozpaczy. Przestań płakać. Mój głos był głęboki i ochrypły. Płacz niczego nie rozwiązuje. Powiedz mi, powiedz wszystko. Od początku do końca. Co ten drań ci zrobił? Co to zrobiło z Eleną? Posadziłam siostrę na moim jedynym metalowym łóżku. Nalałem mu szklankę wody, pił między soją, a potem zaczął mówić.
Jego desperackie wyznanie było dla tej rodziny dzwonem śmierci. Isabel, siedząca na łóżku z drżącymi ramionami, machała szklanką wody w dłoniach. Z łamiącym się głosem duszącym się w gardle zaczął mówić. Każde moje słowo było jak nóż wbijający się w serce. Na początku małżeństwa była grzeczna. Lucia, przynajmniej przy naszych rodzicach, zaczęła opowiadać, ale to dopiero gdy zamieszkałem z nimi, odkryłem, czym jest piekło.
Jej mąż, Javier, był hazardzistą. Jako zwykły robotnik fabryki zarabiał marną pensję, ale każdej nocy topił ją w bukmacherach i zakładach sportowych. Pieniądze na wesele zostały wydane w trzy miesiące. Soja. Kiedy coś mu powiedziałam, spoliczkował mnie. To był pierwszy. Co ty wiesz, kobieto? Powiedział mi. To moje pieniądze. Zrobię, co chcę. Ten policzek był początkiem nawyku. Jeśli przegrywał na zakładach, bił żonę.
Jeśli wygra, też by ją uderzył, mówiąc, że przez tę klątwę nie wygrał więcej. Zacisnąłem pięści tak mocno, że paznokcie wbiły się w skórę, ale nie czułem bólu. Ale najgorsze, moja siostra drżała, to nie był Javier, tylko jego matka, teściowa, pani Pilar, strasznie zła i despotyczna kobieta. Uważał Isabel za utrapienie, za złodziejkę, która ukradła mu syna. Dręczyło ją to krok po kroku. Jeśli gotowałam, narzekał, że jest słone lub mdłe, wyrzucał cały garnek do organicznego kosza na śmieci i zmuszał mnie do powtórzenia.
Mimo że sprzątałem dom trzy razy, powiedziałem, że jest brudny. A ta kobieta, ta kobieta zmusiła mnie do ręcznego prania bielizny całej rodziny, nawet mojej bratowej. Zamknąłem oczy. Widok mojej słodkiej, nieśmiałej Isabel kucającej i myjącej te brudne rzeczy wywoływał u mnie mdłości. A szwagierka, mruknąłem, była gorsza. Isabel pokręciła głową, rozwiodła się, przyszła z synem i mieszka w domu matki. Traktował mnie jak służącą.
Dejaba la ropa tirada en cualquier sitio y me ordenaba que la lavara. Su hijo, Hugo, es un mocoso malcriado. A Elena la maltrataba todos los días. Abrí los ojos de golpe. ¿Qué le hacía a Elena? Isabel volvió a llorar. Elena solo tiene tres años, Lucía. Hugo tiene cinco. Le quitaba sus juguetes, la empujaba y la tiraba al suelo. Incluso escupió en su plato de comida. Cuando le dije algo, mi cuñada vino corriendo y me insultó. ¿Quién te crees que eres para regañar a mi hijo?
Es que tu hija no tiene padre. Y encima animaba a su hijo a pegarle a Elena. Pégale, hijo. A las malcriadas hay que darles una lección para que aprendan. La suegra se quedaba mirando y riendo. Son cosas de niños. Tu hija, como es más fuerte, tiene que ceder ante su primo. Y Javier, su marido, el padre de la niña? Pregunté con la voz ronca. Él. Isabel bajó la cabeza y dijo con un hilo de voz. Miraba para otro lado.
Decía que las mujeres tienen que parir hijos, que tener una hija es inútil. Y y dudó. Habla. Grité. Y ella se sobresaltó. Ayer, ayer volvió borracho perdido después de perder dinero en las apuestas. Elena estaba llorando porque Hugo le estaba tirando del pelo y él él se volvió loco. “Cállate ya, mocosa inútil”, le gritó. Como la niña se asustó y lloró más fuerte. Él él no pudo seguir hablando y se llevó una mano a la mejilla. Le pegó a Elena en la cara.
Susurré, pero sentía como si alguien me estuviera estrangulando. Isabel asintió. Las lágrimas caían a raudales. Solo tiene tres años. Tenía la marca de los cinco dedos en la cara. Cuando corrí a protegerla y a suplicarle, me pegó a mí. Me arrastró al baño. Me estampó la cabeza contra el lababo. Creí que me moría, Lucía. No podía respirar. Los moratones de los brazos son por la suegra y la cuñada. En lugar de detenerlo al ver que me pegaba, se unieron a él.
La cuñada me arañó con un peine y la suegra cogió unos calcetines sucios y me los metió en la boca para que me callara. Fue suficiente. Todo dentro de mí se derrumbó. Al con la normalidad, la paciencia y la sumisión, me levanté de un salto. Isabel me miró aterrorizada. Lucía, ¿qué vas a hacer? Me acerqué al único espejo de metal de la habitación. Me miré en él. Mi rostro estaba pálido, pero mis ojos ardían. Miré a Isabel.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
