Mój telefon zawibrował na stoliku nocnym, gdy spała obok mnie — moja kochanka, owinięta w moje prześcieradła, jakby tam należała. Na ekranie: imię mojej żony. Jedna wiadomość. Potem kolejny. "Proszę... Nie czuję się dobrze." Uśmiechnąłem się złośliwie i wyszeptałem: "Ignoruj to. Po prostu próbuje zepsuć dzisiejszy wieczór." Moja pani przesunęła się po mojej piersi i zamruczała: "Zablokuj ją." Ja tak. Kilka godzin później moje drzwi eksplodowały z hukiem — głos brata załamał się, "Otwórzcie! Jest w szpitalu... I prosi o ciebie!" Biegłem boso w zimno, ale ostatnia rzecz, którą moja żona kiedykolwiek wysłała, wciąż była nieprzeczytana... A prawda w nim miała mnie zniszczyć.

Pielęgniarka poprawiła kroplówkę leków. Lekarz obserwował monitor, a potem spojrzał na mnie. "Uspokój ją. Stres to pogarsza."

Uspokój ją. Jak miałam to zrobić, skoro to przeze mnie jej serce biło jak szalone?

Lauren przełknęła ślinę. "Ryan... w zeszłym tygodniu zaktualizowałem swoją kartotekę medyczną. Gdyby coś się stało... Evan ma kopertę."

Evan zesztywniał za mną. "Lauren—"

Skinęła lekko głową. "Bo wiedziałem... Możesz nie przyjść. Nie chciałem, żeby decyzje... stworzona przez kogoś, kto nie myśli jasno."

Twarz mi płonęła. "Jakie decyzje?"

Jej oczy nie utkwiły w moich. "Jeśli znów się rozbiję... Nie chciałem, żeby ktoś zgadywał, czego będę chciał. Zapisałem to. Uprościłem to."

Przeszła przez mnie zimna fala. "Dlaczego mówisz tak—jakbyś odchodził?"

"Bo walczę od miesięcy," wyszeptała. "I robiłem to głównie sam."

Powietrze w pokoju było zbyt gęste, by oddychać. Pochyliłem się bliżej, łzy zamazały mi wzrok. "Lauren, proszę. Błagam cię — daj mi jeszcze jedną szansę."

Studiowała mnie, jakby szukała czegoś prawdziwego w mężczyźnie, którym się stałem. "Jeśli mi się uda," powiedziała cicho, "to nie będzie to samo małżeństwo. Nie mogę wrócić do bycia ignorowaną."

Skinąłem głową zbyt szybko, zdesperowany. "Cokolwiek. Zrobię wszystko."

Rzęsy Lauren drgały. Jej dłoń wsunęła się w moją. Monitor czknął — długa, przerażająca pauza — po czym wznowił się w gorączkowym rytmie.

Pielęgniarki zalały salę. Lekarz stanął między nami. "Proszę pana, musi się pan ruszyć — teraz."

"Nie!" Krzyknąłem, głos mu się łamał. "Lauren—spójrz na mnie!"

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.