„Mówiłam!” – poinformowała mnie Mia. „Wyślij mu wiadomość i umów się na randkę. Nie pożałujesz, obiecuję”.
Po kilku luźnych SMS-ach umówiłam się na spotkanie z Erikiem na kolację w nowej włoskiej restauracji z przepięknym widokiem na rzekę. Nic specjalnego, ale wystarczająco przyjemne na pierwszą randkę.
Przyszłam pięć minut wcześniej i czekałam przy wejściu, zgodnie z umową. Z niepokojem przyglądałam się swojemu wyglądowi aparatem w telefonie, gdy zobaczyłam, jak zbliża się do restauracji.
Moje serce lekko przyspieszyło. Zdjęcie nie kłamało: był atrakcyjny w ten schludny, swobodny i profesjonalny sposób, a poruszał się pewnie.
Nie spodziewałam się jednak, że w jego dłoni znajdzie się bukiet róż.
Nie tanie kwiaty ze sklepu, ale prawdziwie profesjonalna kompozycja przewiązana wstążką.
„Pewnie jesteś Kelly” – powiedział. „To dla ciebie”.
„Wow, dzięki” – odpowiedziałam. „Nie musiałaś tego robić”.
„Myślałem, że dobrze zaczynam wieczór” – powiedział.
Ale to nie wszystko.
Sięgnął do kieszeni marynarki i wyciągnął małe pudełeczko prezentowe przewiązane niebieską kokardą.
„Co to jest?” – zapytałam.
„Coś małego. Otwórz” – zgodził się.
W środku znajdował się elegancki srebrny brelok z wygrawerowaną literą „K”. Był elegancki i oryginalny, wymagający uwagi.
„Coś specjalnego dla ciebie” – powiedział. „Zapytałem Mię, czego chcesz”.
Szczerze mówiąc, byłam pod wrażeniem. Kwiaty i przemyślany prezent na pierwszej randce? Ten mężczyzna ewidentnie udowadniał swoją wartość. Albo był zainteresowany, albo był królem pierwszego wrażenia.
Zobacz więcej na następnej stronie
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
