Nie była już słabą Sofíą Herrerą z przeszłości. Tej nocy, z popiołów upokorzenia, narodził się na nowo ktoś człowiek. Pan Vargas ostrożnie założył mój płaszcz, zakrywając podarte ubrania pod spodem, i pomógł mi wysiąść z samochodu, stojąc przed ciężkimi, solidnymi drewnianymi drzwiami, misternie rzeźbionymi, tymi samymi drzwiami, do których zdecydowanie odwróciłem się 5 lat temu, z sercem pełnym mieszanych emocji. Czy powita mnie autorytarny człowiek w środku, mój dziadek, którego kochałem i bałem się w równym stopniu, z otwartymi ramionami czy z chłodnym, pełnym wyrzutów na twarzy?
Ciężkie drzwi otworzyły się powoli, bez najmniejszego skrzypienia, a ciepłe światło wlało się z wnętrza, otulając mnie. W centralnym holu siedział mój dziadek, prezydent Herrera. Miała na sobie jedwabną piżamę. Jego siwe włosy były starannie uczesane, ale twarz, zawsze dostojna, była naznaczona głęboką troską. Nie siedział w swoim znajomym skórzanym fotelu, lecz stał, opierając się o hebanową laskę, wpatrując się we mnie. W chwili, gdy nasze spojrzenia się spotkały, czas jakby się zatrzymał.
W jego przebiegłych oczach nie widziałem żadnej wyrzutów ani rozczarowania, lecz nieskończoną litość i miłość, którą tłumił przez 5 lat. Nie mogłem się powstrzymać, Mash. Puściłem rękę pana Vargasa, zatoczyłem się do niego, ukląkłem u jego stóp i gorzko zapłakałem. Dziadku, dziadku, myliłem się. Myliłem się. Wybuchł mój płacz. Gwałtowny krzyk, w którym był cały smutek, ból i żal, które przeżyła. Trzymany hebanowy kij spadł na marmurową podłogę z suchym dźwiękiem.
Pochylił się drżąc, a jego dłonie, naznaczone upływem czasu, delikatnie uniosły moją twarz. Wróciłaś, moja dziewczyno. Najważniejsze jest to, że wróciłeś do domu. Jego głos był ochrypły, oczy czerwone. Ani razu mnie nie zganił. Jego ramiona nie były już tak silne jak wcześniej, ale wciąż były najcieplejszym i najbezpieczniejszym uściskiem na świecie. Pan Vargas i pokojówki za nim odwrócili się w milczeniu. Nikt nie chciał zakłócać wzburzonego momentu ponownego spotkania dziadka i wnuczki.
Dziadek pomógł mi wstać i posadził na kanapie. Pan Vargas szybko przyniósł czyste ubrania i szklankę gorącego mleka. Weź prysznic i się przebierz. Jak się rozgrzejesz, porozmawiamy. Jego głos był cichszy, ale wciąż drżał. Posłusznie posłużyłam i weszłam do znanej łazienki, której nikt nie korzystał od 5 lat, ale którą czyściliśmy codziennie. Gorąca para wypełniła pokój, zmywając brudne ślady tej nocy, ale nie była w stanie zmyć upokorzenia wyrytego głęboko w moim sercu.
Gdy zakładałam miękkie jedwabne piżamy, czułam się, jakbym zrzuciła brudną skórę. Kiedy wróciłem do salonu, dziadek wciąż tam na mnie czekał. Przebrała się w bardziej formalne ubrania, a na stole leżał parujący dzbanek wysokiej jakości zielonej herbaty. Wskazał mi, żebym usiadł naprzeciwko niego i powiedział cichym, autorytatywnym głosem: "Teraz powiedz mi. Co ten człowiek i jego rodzina ci zrobili?" I mówiłem, mówiłem wszystko, nie ukrywając niczego.
Opowiadałam o moich 5 latach mieszkania w małym mieszkaniu, o tym, jak musiałam porzucić wszystkie nawyki i hobby córki z bogatej rodziny, żeby zostać żoną, i to nie było nic zwyczajnego. Mówiłam o chłodnym traktowaniu teściowej, o leniwie i skargach mojej szwagierki oraz o okrucieństwie Javiera, które wykraczało poza słabość i obojętność. Opowiedziałam, jak moja niezdolność do posiadania dziecka stała się dla niego cierniem w boku.
I w końcu opowiedziałem o wszystkich okropnych wydarzeniach tej nocy, od policzka, przez upokarzające słowa, aż po brutalny akt Javiera, który rozdarł moje ubrania i wyrzucił mnie na ulicę. Im więcej mówiłem, tym bardziej uświadamiał sobie, jak absurdalne to wszystko było. Ja, Sofía Herrera, jedyna wnuczka prezesa grupy Herrera, wychowana wśród bawełny, jak mogłabym znieść takie życie przez 5 lat? Tylko za jedno słowo: kochanie. Ślepa miłość, która uczyniła mnie głupim, która sprawiła, że wszedłem własną stopą do fałszywej złotej klatki, tylko po to, by zostać porzuconym i porzuconym przez tych, na których zależało mi całym sercem.
Mój dziadek słuchał w milczeniu. Pięści miał zaciśnięte tak mocno, że na grzbietach dłoni pojawiły się niebieskie żyły. Jego twarz pociemniała, a w oczach płonął płomień furii, którego dawno nie widział. Kiedy skończyłem opowiadać, od razu nic nie powiedział. Zamknął oczy i wziął głęboki oddech, jakby próbował stłumić złość, która miała wybuchnąć. "Panie Vargas," zawołał lodowatym głosem. "Tak, prezydencie. Chcę, żebyś natychmiast zbadał Javiera Moreno i jego rodzinę, wszystko o nich, ich pracy, biznesach, relacjach, aktywach, co najmniejsze.
Daję temu 24 godziny. Tak, zajmę się tym od razu. Pan Vargas skłonił głowę i szybko wyszedł. W pokoju znów zapadła cisza. Dziadek otworzył oczy i spojrzał na mnie. Jego spojrzenie nieco złagodniało. Sofia, czy nadal masz do mnie żal za to, że byłem dla ciebie taki surowy w tamtym roku? Pokręciłem głową i znów napłynęły mi łzy. Nie, teraz rozumiem. To wszystko moja wina. Nie posłuchałem jego rad. Byłem zaślepiony miłością.
El amor no es un pecado, niña. Suspiró. El problema es que se lo diste a un hombre que no lo merecía. Pero bueno, ya es agua pasada. Piensa que has pagado una matrícula muy cara. Lo importante es que has vuelto. A partir de ahora nadie podrá hacerte daño, te lo prometo. Su promesa fue como una roca de 1000 toneladas que asentó mi corazón. Sabía que la verdadera tormenta estaba a punto de comenzar, pero esta vez ya no estaba sola.
Tenía a mi abuelo y detrás de mí el poderoso imperio del grupo Herrera. Esa noche dormí en mi antigua habitación. Se había conservado tal y como la dejé, la cama de princesa con sábanas de color rosa pálido, el escritorio blanco donde estudié para la selectividad y el enorme oso de peluche que mi abuelo me regaló por mi 18 cumpleaños. Todo me recordaba a hermosos recuerdos, a una época sin preocupaciones. Me tumbé en la mullida cama, pero no pude conciliar el sueño.
Los recuerdos de los últimos 5co años se mezclaban con los de mi vida en esta mansión. Recordé el día que conocí a Javier. Fue en una gala benéfica organizada por el grupo Herrera. Era un joven empleado de una empresa asociada, guapo, inteligente y con un sentido del humor encantador. Era completamente diferente de los herederos ricos y ociosos que solía conocer. me cautivó con su sinceridad y su sueño de crear su propio negocio. Empezamos a salir. Oculté mi verdadera identidad, diciéndole solo que era una oficinista normal.
A él tampoco parecía importarle mucho mi origen familiar. Me amaba, o al menos eso creía yo. Me llevaba a bares de tapas, me daba paseos en su vieja moto. Esas citas sencillas me hacían más feliz que cualquier fiesta de lujo. Creía haber encontrado el amor verdadero. Cuando decidí casarme con él, lo llevé a conocer a mi abuelo. El encuentro fue un desastre. Mi abuelo, con una sola mirada, me dijo sin rodeos, “Ese hombre no te conviene. Tiene la ambición escrita en los ojos.
No te quiere a ti, quiere la fortuna de tu familia. Discutí con mi abuelo defendiendo a Javier a capa y espada. Le dije que era demasiado desconfiado, que Javier no era así. La discusión llegó a su punto álgido cuando mi abuelo me dio su ultimátum. Con la arrogancia de la juventud y una fe ciega, elegí irme para demostrarle que estaba equivocado. Corté todo contacto por mi cuenta y entré en la vida de una persona normal. Al principio fue difícil, pero intenté adaptarme.
Me engañé a mí misma. pensando que era feliz. Pero ahora que todo se había desvelado, me di cuenta de lo acertadas que fueron las palabras de mi abuelo. Vio la verdadera naturaleza de Javier desde el primer momento y yo tardé 5co años en darme cuenta, unos suaves golpes en la puerta. El señor Vargas entró con una bandeja con algo para picar. Señorita, coma algo. El presidente me ha pedido que se lo traiga. No tenía hambre, pero me senté y comí.
Sabía que necesitaba fuerzas. La batalla de mañana sería muy larga. Al ver la comida exquisita en la bandeja, recordé de repente las comidas humildes y las reprimendas de mi suegra. Las lágrimas volvieron a caer, pero esta vez no era por dolor, sino porque sabía que esos días oscuros habían terminado de verdad. Un nuevo capítulo de mi vida estaba a punto de comenzar, un capítulo en el que ya no sería una víctima. Me senté frente al tocador de madera de cerezo y no reconocí a la mujer del espejo.
Mi largo cabello, que siempre llevaba recogido de cualquier manera, había sido transformado por los mejores estilistas del país en una melena de ondas voluminosas teñida de un lujoso color castaño. Mi rostro, pálido y demacrado, había recuperado la vida tras un tratamiento intensivo de una noche. Un maquillaje ligero pero profesional ocultaba las ojeras y hacía que mis ojos, ya de por sí grandes, parecieran más definidos y profundos. La mujer del espejo ya no era la esposa sumisa y paciente de ayer, Sofía.
Era la única heredera de la familia del grupo Herrera, Sofía Herrera. La voz del señor Vargas a mis espaldas interrumpió mis pensamientos. Señorita, el presidente la espera en su despacho. Me levanté y respiré hondo. El vestido de seda de color jade que los diseñadores habían traído temprano por la mañana se ajustaba perfectamente a mi cuerpo, creando un aire elegante, seductor y sofisticado. Me puse unos tacones de Christian Lubutin. Cada paso se sentía firme y autoritario. Hacía 5 años que no sentía esto.
Bajé la escalera de caracol y caminé por el largo pasillo decorado con costosas obras de arte. El despacho de mi abuelo estaba al final del pasillo, una amplia habitación con estanterías que llegaban hasta el techo llenas de libros raros. Mi abuelo estaba sentado detrás de un enorme escritorio de madera maciza, leyendo atentamente un fajo de documentos con unas gafas de lectura. Al verme entrar, levantó la cabeza, se quitó las gafas y una sonrisa de satisfacción apareció en su rostro.
“Siéntate”, dijo señalando la silla de cuero de enfrente. “Tienes un aspecto impecable. Por fin ha vuelto la elegancia de nuestra familia herrera. Sonreí y me senté. ¿Para qué me ha llamado? Mi abuelo no respondió de inmediato. Empujó el fajo de documentos que estaba leyendo hacia mí. Léelo. Es toda la información que el señor Vargas ha recopilado durante la noche sobre la familia de tu exmarido. Temblorosa. Abrí el expediente. Los folios estaban densamente impresos con texto y fotos.
La primera página era el currículum de Javier Moreno. Eché un vistazo a la información básica y me detuve en su historial laboral. La empresa de la que era director, Servicios Comerciales, SL, era en realidad una pequeña empresa fundada poco después de nuestro matrimonio y lo que me dejó atónita fue que el capital inicial de la empresa, 350,000 € estaba claramente registrado como una aportación personal, 350,000 € Recuerdo perfectamente que cuando me casé con Javier, él era un simple empleado con un sueldo de unos pocos miles de euros al mes.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
