Spojrzał w górę, głos miał zachrypnięty. "Tak. Tak, oczywiście. Dziękuję."
Wstałem i wyciągnąłem rękę. "Uczciwość i uczciwość są rzadkością, Samuel. Potrzebuję takich ludzi jak ty."
Wstał i uścisnął mi dłoń, łzy spływały mu po twarzy. "Nie zawiodę pani, proszę pani."
"Wiem, że nie zrobisz tego. Teraz idź do domu i powiedz żonie dobre wieści."
Wyszedł z biura z uśmiechem, którego nie widziałem od dwóch miesięcy.
Trzy dni później, w czwartek po południu, Samuel wrócił — ale tym razem nie był sam.
Mój asystent zapukał. "Pani Blackwood, Samuel Brooks jest tutaj. Przyprowadził swoją rodzinę."
Uśmiechnąłem się. "Wpuść ich."
Samuel wszedł pierwszy, prowadząc drobną kobietę o życzliwym wzroku. Za nią było dwoje dzieci: dziewczynka około ośmiu lat z warkoczami i chłopiec około sześciu lat, trzymający zabawkę ciężarówkę.
"Pani Blackwood," powiedział dumnie Samuel, "to moja żona, Maria, oraz nasze dzieci, Sophia i Daniel."
Maria zrobiła krok naprzód, wyciągając rękę. "Pani Blackwood, dziękuję. Samuel opowiedział nam wszystko. Jesteśmy bardzo wdzięczni."
Uścisnąłem jej dłoń. "Samuel na to zasłużył."
Mały Daniel pociągnął matkę za rękę. "Mamo, czy to tutaj teraz pracuje tata?"
Maria uśmiechnęła się. "Tak, mijo."
Uklęknąłem. "Chciałbyś zobaczyć, gdzie będzie pracował twój tata?"
Jego oczy się rozszerzyły. Skinął głową.
Zaprowadziłem ich do biura zarządcy nieruchomości — narożnej przestrzeni z dużymi oknami z widokiem na centrum Phoenix. Biurko było już ustawione: komputer, telefon, tabliczka z nazwiskiem SAMUEL BROOKS, DYREKTOR DS. NIERUCHOMOŚCI.
Samuel zatrzymał się w drzwiach, wpatrując się.
"To jest twoje," powiedziałem.
Wszedł do środka, powoli przesuwając dłonią po biurku. Maria stała obok niego, kładąc rękę na jego ramieniu.
Sophia spojrzała na mnie. "Czy mój tata naprawdę rządzi tymi wszystkimi budynkami?"
"Jest," powiedziałem. "Trzy bardzo ważne nieruchomości."
Samuel odwrócił się do mnie, oczy wilgotne. "Pani Blackwood, nie wiem, jak pani podziękować."
"Już to zrobiłeś," powiedziałem. "Powiedziałaś prawdę, gdy to miało największe znaczenie."
Maria wytarła oczy. "Przez ostatnie dwa miesiące tak się baliśmy. Samuel nie mógł znaleźć pracy. Zalegaliśmy z czynszem. Nie wiedziałem, jak nakarmimy dzieci."
Jej wzrok błądził po biurze, przytłoczony.
"Teraz jesteś bezpieczny," powiedziałem. "A Samuel ma tu przyszłość."
Daniel pociągnął mnie za rękaw. "Panno Dorothy, czy pani rządzi wszystkim?"
Zaśmiałem się. "Chyba tak."
"To jesteś naprawdę miły," powiedział poważnie. "Mój tata mówił, że jesteś najmilszym szefem na całym świecie."
Spojrzałem na Samuela, który uśmiechnął się nieśmiało.
"Twój tata też jest wyjątkowy," powiedziałem Danielowi.
Gdy wyjeżdżali tego popołudnia—Sophia podskakiwała przed nami, Daniel trzymał ciężarówkę, Maria trzymała Samuela za rękę—patrzyłam, jak znikają w windzie.
Obok mnie pojawiła się Barbara Simmons. "Dobrze, że to zrobiłaś, Dorothy."
"To było właściwe," powiedziałem.
Tego wieczoru znalazłem Richarda w gabinecie. Siedział w fotelu trzymając stare zdjęcie — on i Marcus na ich ukończeniu studiów sprzed 15 lat.
Usiadłem obok niego. "Patrzyłeś na to cały dzień."
Richard odłożył zdjęcie. "Jak mam komuś znowu ufać, mamo?"
Wziąłem go za rękę. "Zacznij od przypomnienia sobie ludzi, którzy cię nie zdradzili. Samuel ryzykował wszystko, by powiedzieć prawdę. Howard pracował dniem i nocą, by chronić tę rodzinę. Frank bez wahania zbadał. Barbara utrzymywała firmę w ruchu."
Ścisnęłam jego palce. "To są ludzie w twoim życiu, Richard."
Richard milczał. "Ale skąd mam wiedzieć, komu ufać?"
"Obserwujesz ich działania," powiedziałem, "nie ich słowa. Samuel mógł milczeć. Nie zrobił tego. To jest charakter."
Richard powoli skinął głową. "Chcę skupić się na firmie. Udowodnić, że potrafię przewodzić."
"Już to zrobiłeś," powiedziałem. "Stawiłeś czoła prawdzie, gdy bolało najbardziej."
Na twarzy pojawił się delikatny uśmiech — pierwszy od kilku dni.
"Przejdziemy przez to," powiedziałem. "Razem."
"Razem," powtórzył.
Na zewnątrz pustynny wieczór zmieniał niebo na pomarańczowe i fioletowe. I po raz pierwszy od tamtego poniedziałkowego poranka poczułam nadzieję.
Rok później nadszedł wrzesień z tym samym suchym uparem, który oznaczał początek wszystkiego. Stałem w sali konferencyjnej Blackwood Manufacturing, patrząc na twarze moich starszych pracowników. Sala była pełna—25 pracowników, wszyscy patrzyli na mnie z cichą dumą.
Rok temu ta firma była na skraju upadku. Marcus Donovan i Natalie Prescott spiskowali, by ukraść majątek o wartości 18 milionów dolarów. Mój syn został zdradzony przez najbliższego przyjaciela i jego żonę. Prawie straciłem wszystko, co zbudowałem.
Dziś świętowaliśmy.
"Dzień dobry wszystkim," zacząłem. "Chcę zacząć od podziękowania każdemu z was za niezwykły rok. Nasze przychody wzrosły o 25%. Zabezpieczyliśmy trzy duże kontrakty z klientami w Kalifornii i Nevadzie. Rozszerzyliśmy działalność i zatrudniliśmy 15 nowych pracowników."
Zatrzymałem się, gdy sala wypełniła się oklaskami.
"Ten sukces należy do was wszystkich."
Więcej braw.
Uśmiechnąłem się. "Dziś z przyjemnością ogłaszam dwie awanse."
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
