Millonario sfingował wypadek, by przetestować swoją dziewczynę i bliźniaki. aż do pracy domowej...

Milioner, upozorował wypadek, by przetestować swoją dziewczynę i bliźniaki, aż pokojówka: "Zabierz tych drani z mojego pola widzenia i idź do diabła ze swoim wózkiem," krzyknęła Valeria, z twarzą zniekształconą od gniewu, zrywając pięciokaratowy diamentowy pierścionek i gwałtownie rzucając nim w zabandażowaną klatkę piersiową Thiago. Metal uderzył prosto w żebro, ale Thiago się nie ruszył. Stał nieruchomo na ogromnym łóżku z egipskiej bawełnianej prześcieradła, wpatrując się w kobietę, która jeszcze tydzień temu przysięgała kochać go bardziej niż własne życie.

Teraz, widząc go położonego na ziemi, rzekomo niezdolnego do chodzenia po katastrofie w prywatnym odrzutowcu, maska idealnej żony została rozbita w rekordowym czasie. Minęły zaledwie trzy dni od jej powrotu ze szpitala, a Valeria już domagała się pełnej kontroli nad kontami bankowymi w Szwajcarii i udziałami firmy budowlanej. Czy stałaś się niemą, czy też twój mózg zanikł? Valeria chodziła tam i z powrotem po luksusowej sypialni głównej, stukając swoimi designerskimi obcasami o marmurową podłogę.

Spójrz na to. Wielki Thiago Montemayor, rekin biznesu, stał się bezużytecznym meblem. Nie planuję spędzać najlepszych lat na wycieraniu twojej śliny. Thiago, podpisz tę cholerną pełnomocnictwo natychmiast. W tym momencie drzwi otworzyły się nieśmiało. To była Gabriela, młoda pokojówka. Miał na sobie nienaganny niebieski mundurek z tymi białymi detalami na kołnierzu i nierozłączne żółte rękawiczki złożone w kieszeni fartucha. W ramionach trzymała jednego z bliźniaków, Lucasa.

Trzymając za rękę małego Matthew. Dzieci już w wieku 2 lat patrzyły na scenę z szeroko otwartymi oczami, przerażone krzykami. "Proszę pana, przepraszam," wyszeptała Gabriela, spuszczając głowę, próbując stać się niewidzialną. Słyszałem hałasy i dzieci się bały. Chcieli zobaczyć swojego tatę. Valeria odwróciła się na pięcie jak kobra gotowa do ataku. Jej idealne blond włosy trzepotały przy szarpanym ruchu, gdy wskazywała oskarżycielski palec na Gabrielę, a jej czerwony manicure lśnił w świetle kryształowego żyrandola.

Kto dał ci pozwolenie, by tu wejść, równy sługa? zawołała Valeria, podchodząc do niej. Gabriela zrobiła krok w tył, instynktownie chroniąc dzieci swoim ciałem. I wyrzuć te rzeczy stąd, pachną biedą. Już tysiąc razy mówiłam, że nie chcę widzieć drani Thiago kręcących się po moim pokoju. Thiago poczuł, jak w gardle wzbiera mu wulkaniczna furia, ale zacisnął zęby aż bolała go szczęka. Musiałem się trzymać. Musiał zobaczyć, jak daleko sięga moralna zgnilizna tej kobiety.

Zacisnął pięści pod kołdrą, ukrywając siłę, którą jeszcze miał. "Valeria, to moje dzieci," powiedział Thiago, udając słaby i ochrypły głos. "Zostawcie ich. Gabriela opiekuje się tylko nimi. Zamknij się," przerwała jej, chwytając chiński porcelanowy wazon ze stolika nocnego i rozbijając go o ścianę tuż od głowy Gabrieli. Bliźniacy wybuchnęli płaczem. Mam dość tego domu, mam dość tych dzieci, które nawet nie są moje, i mam dość ciebie.

Jeśli nie podpiszesz papierów do jutra rano, przysięgam, że umieszczę cię w najtańszym, najbardziej nędznym zakładzie, jaki znajdę. I skierował tę z absolutną pogardą na Gabrielę, na tę głodną kobietę, którą wyrzucił na ulicę razem z twoimi dziećmi. Gabriela, drżąc, nie dla siebie, lecz dla maluchów, zebrała odwagę, o której nie wiedziała, że ją ma. Spojrzał w górę i złamanym, ale stanowczym głosem powiedział: "Proszę pani, pan Thiago potrzebuje odpoczynku.

Jeśli chcesz na mnie krzyczeć, zrób to na zewnątrz, ale uszanuj swój ból. Cisza, która nastąpiła, była grobowa." Valeria otworzyła usta z niedowierzaniem. Pokojówka ją wyzywała. Subskrybuj już teraz, aby dowiedzieć się, dlaczego ten moment odwagi kosztował Gabrielę znacznie więcej niż pracę. I jak reakcja Thiago zamarła wszystkich. Valeria wydała zimny śmiech, pozbawiony ludzkiej radości. Szacunek. Mówisz do mnie o szacunku? Valeria podeszła do Gabrieli, aż ta wtargnęła w jej przestrzeń osobistą, plując jej słowami w twarz.

Jesteś prostą pracownicą, służącą. Jesteś tu, żeby posprzątać i nie wydawać opinii. A ty, Thiago, patrz, kto cię broni. Twoje wielkie imperium sprowadzone do tego. Pokojówka i dwoje płaczących dzieci. Jakie to żałosne. Valeria podeszła do drzwi, ale zanim wyszła, zatrzymała się i spojrzała na Thiago z chłodem, który zamroził krew w żyłach. Jutro notariusz przychodzi o 9:00 rano. Jeśli nie podpiszesz, pożegnaj się z leczeniem. Anuluję wszystkie płatności.

Zobaczymy, jak długo wytrzymasz bez swoich luksusowych leków. Trzasnął drzwiami tak mocno, że szyby zadrżały. Gabriela wypuściła powietrze, które trzymała. Jego nogi chwiały się, ale nie ustąpił dzieciom. Powoli podeszła do łóżka z oczami pełnymi łez. "Wybacz, panie Thiago. Nie chciałam sprawiać kłopotów," powiedziała, szybko ocierając łzy z policzków Matthew. "Po prostu nie podoba mi się, jak do niej mówi. Nie zasługujesz na to.

Thiago spojrzał na młodą kobietę. W przeciwieństwie do Valerii, która widziała tylko oznaki pieniędzy i statusu, Gabriela widziała człowieka. Gabriela, która zarabiała płacę minimalną, nosiła ten sam mundur każdego dnia i opiekowała się dziećmi jak własnymi, ponieważ jej biologiczna matka zmarła przy porodzie. Miał więcej godności w małym palcu niż Valeria miała w całym swoim operowanym ciele. Nie przepraszaj, Gabrielo," powiedział Thiago przez chwilę swoim normalnym tonem, po czym przypomniał sobie swoją rolę i wrócił do słabego głosu.

"Dziękuję, że staniesz w obronie dzieci. Czy potrzebuje pan czegoś, proszę pana, wody, żeby pomieścić poduszki?" Thiago lekko skinął głową. Test dopiero się zaczynał. Musiałem się dowiedzieć, czy Gabriela jest naprawdę lojalna, czy po prostu działa z obawy przed utratą pracy i musiałem przekroczyć linię mety, tę linię, z której nie ma powrotu, żebym mógł ją zniszczyć prawnie i emocjonalnie bez wyrzutów sumienia. Woda, proszę. Mam suche gardło. Gabriela zostawiła dzieci na dywanie, dając im kilka zabawek, które wyjęła z fartucha.

by je uspokoić, i pobiegła nalać wodę z szklanego dzbana. Jego ruchy były szybkie i sprawne. Ostrożnie podniósł do niej szklankę, trzymając ją za głowę, jakby była z delikatnego szkła. Dotyk jej dłoni, szorstki od ciężkiej pracy, ale ciepły i delikatny, brutalnie kontrastował z zimnym diamentowym pierścionkiem, który Valeria rzuciła jej kilka minut wcześniej. Oto Thiago Bevió. Przy okazji spojrzał na znoszone buty Gabrieli. Wysłała prawie wszystkie pieniądze chorej matce na wsi.

Nigdy nie narzekał, nigdy nie prosił o zaloty, a teraz konfrontował się z właścicielem domu w jego imieniu. Gabriela powiedziała, że oddał szklankę. Jeśli Valeria mnie wyrzuci, jeśli stracę wszystkie pieniądze, co byś zrobił? Gabriela spojrzała na niego zaskoczona pytaniem. Panie, pieniądze przychodzą i odchodzą. Moja babcia mówiła, że bogactwo człowieka nie jest w jego kieszeni, lecz w tych, którzy zostają przy nim, gdy kieszeń jest pusta. Nie zostawiłbym go samego.

Y a los niños, a Mateo y Lucas, jamás los abandonaría, aunque tenga que vender tamales en la calle para darles de comer. Thiago sintió un nudo en la garganta. Esa era la respuesta. Esa era la verdad que buscaba, pero el destino, cruel y caprichoso, estaba a punto de poner a prueba esa promesa de la forma más brutal posible. La puerta se abrió de nuevo. Valeria no había terminado y esta vez no venía sola. La entrada de Valeria interrumpió la atmósfera de paz que Gabriela había logrado crear en apenas unos minutos.

Esta vez, Valeria traía en la mano una carpeta de cuero negro y una sonrisa que no presagiaba nada bueno. Detrás de ella entró el chóer cargando dos maletas grandes. “Vaya, qué escena tan conmovedora”, dijo Valeria con sarcasmo, aplaudiendo lentamente. La sirvienta jugando a la enfermera. “Gabriela, lárgate a la cocina. Tengo asuntos que discutir con mi esposo”, hizo comillas con los dedos al decir la palabra. Gabriela miró a Thiago buscando una señal. Él asintió casi imperceptiblemente. “Llévate a los niños, Gabriela, por favor.” Ella obedeció cargando a Lucas y tomando a Mateo de la mano, saliendo rápidamente de la habitación, pero dejando la puerta entreabierta apenas unos milímetros.

Su instinto le decía que no debía dejarlos solos. Valeria lanzó la carpeta sobre las piernas de Thiago. Estos son los balances de la empresa. Las acciones están cayendo porque el mercado sabe que estás indispuesto. Si no transfieres la autoridad hoy, mañana perderemos millones. Pero eso no es lo único que vine a decirte. Thiago miró la carpeta sin tocarla. ¿Qué más quieres, Valeria? Quiero que entiendas tu nueva realidad”, dijo ella, sentándose en el borde de la cama, invadiendo su espacio con su perfume costoso y empalagoso.

Hablé con el doctor Serrano. Me dijo que las probabilidades de que vuelvas a caminar son nulas. Cero. Vas a ser una carga por el resto de tu vida. Era mentira. Thiago sabía que era mentira porque el doctor Serrano era su amigo de la infancia y parte del plan. Serrano le había dicho a Valeria exactamente lo que Thiago le pidió que dijera. Quería ver si ella se quedaba por amor en la salud y en la enfermedad o si salía corriendo.

La respuesta era evidente. ¿Y eso cambia lo que sientes por mí?, preguntó Thiago mirándola a los ojos. Thiago, por favor, seamos adultos”, resopló ella, revisándose una uña. “Me casé con un hombre poderoso, un líder, no con un inválido que necesita que le cambien los pañales. Te tengo cariño, claro, pero yo tengo necesidades. Tengo una imagen que mantener. No puedo ir a las galas de caridad empujando una silla de ruedas. Me vería ridícula. La gente hablaría. Te preocupa lo que diga la gente más que mi salud.

Me preocupa mi futuro. Por eso he tomado una decisión. Una vez que firmes, te voy a trasladar a la casa de campo en la sierra. Allá tendrás enfermeras las 24 horas. Estarás cómodo, lejos del estrés de la ciudad. Y yo, bueno, yo me quedaré aquí manejando el imperio. Iré a visitarte en Navidad, tal vez. Thiago sintió una mezcla de asco y admiración por su franqueza brutal. La mujer no tenía alma. Quería exiliarlo para quedarse con todo. “Tengo sed”, dijo Thiago cambiando de tema abruptamente.

“Quería llevarla al límite. Quería ver su crueldad física, no solo la verbal.” Valeria rodó los ojos exasperada. “Otra vez acabas de beber. ¿Qué tienes? un agujero en el estómago. Por favor, Valeria, el vaso está ahí. No alcanzo. Valeria resopló, se levantó de mala gana y tomó el vaso que Gabriela había dejado en la mesa de noche. Lo llenó de agua, pero en lugar de dárselo en la mano, se quedó parada junto a la cama, mirándolo desde arriba con una sonrisa maliciosa.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.