Milioner znajduje kobietę i dzieci mieszkające ukryte w jego starym domu... A to, co robi...

Milioner znajduje kobietę i dzieci ukryte w swoim starym domu. I co on robi? Javier Herrera wziął głęboki oddech, widząc zardzewiałą bramę posiadłości, której nie odwiedził od ponad 15 lat. W wieku 42 lat biznesmen stał się jednym z najbogatszych ludzi w dolinie Toluca. Ale ten prosty dom w wnętrzu stanu Meksyk symbolizował wszystko, co chciał zapomnieć ze swojego skromnego dzieciństwa. Teraz musiał sprzedać ziemię pod dużą inwestycję nieruchomościową, która obiecywała pomnożenie jego majątku.

Kobieta, która pojawiła się w drzwiach, była wyraźnie przestraszona i próbowała ukryć za sobą dziecko. Javier zauważył wyblakły materiał jej różowej sukienki i ochronny sposób, w jaki trzymała małe dziecko na rękach, podczas gdy dziewczynka kurczowo trzymała się jej brudnej spódnicy. Nie mogła ukryć paniki w brązowych oczach, gdy zdała sobie sprawę, że zostały odkryte. "Proszę, proszę pana, mogę wyjaśnić," powiedziała kobieta drżącym głosem.

"Jak się tu dostali?" zapytał Javier, starając się zachować spokój, obserwując stan domu. To powinno być puste. Kobieta spuściła głowę, ściskając dziecko mocniej w ramionach. Jestem Patricia. Patricia Navarro. Dom wydawał się opuszczony przez lata. Nie mieliśmy dokąd pójść. Javier spojrzał poza nią i zauważył, że pokój, niegdyś pokryty kurzem i pajęczynami, teraz nosił oznaki życia. Na prowizorycznej linie leżały, na starym stole ułożone były przybory kuchenne, a na podłodze ułożone materace.

Z kuchni dochodził zapach prostego jedzenia. "Jak długo tu mieszkasz?" zapytał, wciąż przetwarzając sytuację. "Trzy miesiące," odpowiedziała Patricia, jej głos był niemal szeptem. Dziecko w jej ramionach musiało mieć nie więcej niż trzy lata, ciemne włosy i duże oczy, które z ciekawością obserwowały Javiera. Dziewczynka, wyglądająca na około 6 lat, wciąż ukrywała się przed matką, podejrzliwie go szpiegowała. Słuchaj, rozumiem, że potrzebowali pomocy, ale ta nieruchomość zostanie sprzedana, powiedział Javier, starając się brzmieć stanowczo, ale nie okrutnie.

Nie mogą tu zostać. Patricia zamknęła na chwilę oczy, jakby zbierała odwagę. Jesteś właścicielem, prawda? Zawsze wiedziałem, że kiedyś ktoś przyjdzie. Po prostu nie sądziłem, że to nastąpi tak szybko. Tak jak zawsze wiedział. Sąsiedzi komentowali, że dom należał do rodziny ze stanu Meksyk, że syn się wzbogacił i nigdy nie wrócił. Javier poczuł ścisk w piersi. To prawda, że uciekł z tego miejsca, jak tylko mógł.

Wspomnienia o biednym dzieciństwie matki, gdy samotnie walczyła o wychowanie go po porzuceniu ojca, o głodzie i zimnie w tym samym domu, były rzeczami, które wolał zakopać w przeszłości. "No cóż, teraz wróciłem," powiedział suchzej, niż zamierzał. Patricia podeszła, wciąż trzymając dziecko. Panie, wiem, że nie mamy do tego prawa, ale może dać nam tydzień, tylko tydzień, żebym mógł znaleźć inne miejsce.

Tydzień. Javier zawahał się. Spieszył się, by zamknąć transakcję, ale coś w desperackiej determinacji kobiety sprawiło, że się zatrzymał. Prosimy obiecajcie, że wyjedziemy bez problemów. Po prostu jego głos zawiódł. Po prostu teraz nie mam dokąd ich zabrać. Javier obserwował dwoje dzieci. Chłopiec rozluźnił się w ramionach Patricii i teraz obserwował go z zainteresowaniem, podczas gdy dziewczyna wciąż była nieśmiała. Wyglądali na dobrze zadbane mimo prostych, łatanych ubrań.

"To są jego dzieci. To moi bracia," odpowiedziała Patricia z mieszanką dumy i smutku w głosie. Opiekuję się nimi od czasów naszych rodziców, odkąd zostaliśmy sami. Javier poczuł, jak coś mu skręca w żołądku. Było coś w tej sytuacji, co wywołało wspomnienia, które starałem się zachować w pamięci. "W porządku," powiedział w końcu. "Tydzień, a potem będą musieli wyjechać." Ulga na twarzy Patricii była natychmiastowa i wzruszająca. "Dziękuję, proszę pana. Wielkie dzięki. Nie pożałuje.

Javier. Nazywam się Javier Herrera. Dziękuję, Don Javier. Rzucił ostatnie spojrzenie na dom i trzy postacie przy drzwiach, zanim odwrócił się, by wyjść. Wracając do samochodu, nie mógł wyrzucić z głowy obrazu Patricii, trzymającej te dzieci, jakby były najcenniejszą rzeczą na świecie. W drodze powrotnej do Meksyku Javier zadzwonił do swojego prawnika. Doktorze Salinas, muszę odroczyć sprzedaż nieruchomości w Cuernavaca o tydzień.

Jakiś problem, Javier? Kupujący jest chętny, by zamknąć transakcję. To tylko kilka spraw, które muszę najpierw rozwiązać. Tydzień nic nie zmieni. Ale nawet gdy to mówił, Javier wiedział, że okłamuje samego siebie. Coś się zmieniło tamtego popołudnia i nie potrafiłem dokładnie określić co. Drogi słuchaczu, jeśli podoba Ci się ta historia, skorzystaj z okazji, by zostawić swoje polubienie i przede wszystkim subskrybować kanał. To bardzo pomaga tym z nas, którzy zaczynają już teraz, kontynuując. Dwa dni później Javier wrócił do Cuernavaca bez konkretnego powodu.

Mówił sobie, że musi sprawdzić, czy rodzina przestrzega umowy, ale głęboko w środku wiedział, że jest coś jeszcze. Dom wywierał na niego dziwne przyciąganie, jakby magnes wciągający go w przeszłość, której tak bardzo starał się unikać. Gdy przyjechał, zastał Patricię wieszającą ubrania na prowizorycznej sznurce na podwórku. Miała na sobie tę samą różową sukienkę, ale teraz zauważyła, że jest czysta i dobrze wyprasowana. Dzieci bawiły się obok niej zabawkami z odpadów, blaszanymi wózkami i lalką trapocía, którą uszyła ręcznie.

"Don Javier," zawołała Patricia, wyraźnie zaskoczona. "Coś się stało?" Nie, przyszedłem tylko zobaczyć, jak się sprawy mają. Właściwie chciał zrozumieć, jak ta kobieta przemieniła stary dom w dom. Nawet przy niewielkich zasobach wszystko było zorganizowane i czyste. W starych puszkach stały dzikie kwiaty służące jako doniczki, a okna były otwarte, wpuszczając światło słoneczne. Chcesz wejść? Właśnie zrobiłam kawę, zaproponowała Patricia. Javier zawahał się, ale ostatecznie się zgodził. W środku dom był nie do poznania.

Patricia naprawiła stare meble w magazynie, zamontowała na oknach patchworkowe zasłony, a nawet stworzyła dla dziewczyny kącik do nauki z książkami ułożonymi na drewnianym stole. Skąd on wziął te książki?, zapytał Javier, przyznając się do kilku tytułów. Były w kufrze na strychu, odpowiedziała Patricia, nalewając kawę do łuszczącej się filiżanki. Muszą być z czasów, gdy ktoś tu mieszkał. Sofia uwielbia czytać. Potem pomyślałem, że nie zaszkodzi. Javier wziął jedną z książek.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.