Kostki miał spuchnięte, a plecy bolały, ale odmówił. "Przyjdziesz i się uśmiechniesz," powiedział chłodno, "Nie pozwolę ci mnie zawstydzić, ukrywając się." Więc była, jak zawsze, cicha i posłuszna, idealną żoną, której wymagał. Był teraz tam, znosząc spojrzenia i szepty. Vanessa odwróciła głowę i uśmiechnęła się z przekąsem, unosząc kieliszek. Isabella odwróciła wzrok, jej wzrok był zamglony. Powietrze było ciężkie, duszące. Sięgnął po tacę, musząc się czegoś trzymać.
Kelner zawahał się. Potem podał jej kieliszek czerwonego wina. Chciała się tylko wtopić, wyglądać normalnie, ale jej ręka drżała. Szkło się przechyliło. Kilka kropel burgundu spadło na nienaganny biały rękaw Edwarda. Czas się zatrzymał, muzyka ucichła, rozmowy przerwano w połowie zdania. Uśmiech Edwarda zamarł. Spojrzał na rękaw, a potem na żonę. Jego oczy, szare i zimne jak metal, zwęziły się gwałtownie. Głupi, syk.
Goście zesztywniali. Pomalowane usta Vanessy wygięły się w rozbawiony uśmiech. Przepraszam," wyszeptała Isabella, łamiąc głos. "To był wypadek." Edward chwycił ją za nadgarstek tak mocno, że zaniemówiła z wrażenia. "Zniszczyłeś mój garnitur na oczach wszystkich," warknął. "Czy wiesz w ogóle, ile to kosztuje?" Próbował puścić, ale jego uścisk się wzmocnił. W pokoju zapadła upiorna cisza. Nawet kwartet przestał grać. "Eward, proszę," wyszeptał. Nie tutaj. "Em, czemu nie?" powiedział tonem ostrym jak szkło.
Może ci ludzie powinni zobaczyć, jaką mam żonę. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, wciągnął ją na środek pokoju. Kieliszki szampana wibrowały na stołach. Kamery zwróciły się na nich. Zdjął ozdobny skórzany bicz z stoiska aukcyjnego, przedmiot kolekcjonerski. Tłum zaniemówił. Przez chwilę Isabella myślała, że tylko udaje. Nie zrobił tego. Pierwszy cios przeciął powietrze niczym piorun. Dźwięk odbił się echem od marmurowych ścian.
Isabella krzyknęła, potykając się do przodu, gdy ból przeszył jej plecy. Drugi cios był silniejszy. Potem kolejny. Przestań! Ktoś krzyknął, ale nikt się nie ruszył. 50 rzęs, potem 100. Każdy z nich był bardziej okrutny od poprzedniego. Isabella upadła na kolana, jedną ręką na brzuchu, drugą na zimnej podłodze. Łzy spływały mu po twarzy. Szepnęła do syna między soją. Opieraj się, proszę, opieraj się. Vanessa stała nieruchomo, pijąc szampana, a jej oczy błyszczały. "Żałosne," wymamrotał do kobiety obok siebie.
Ciosy trwały dalej. Biczem trzaskał raz za razem, aż powietrze zdawało się płakać. Krew przesiąkała przez cienką tkaninę jej niebieskiej sukni. Jego oddech osłabł. Ból przesłaniał jej wzrok, ale myśl ją podtrzymywała. Chroń dziecko. Pochylił się nad brzuchem, chroniąc się przed ciosami, które spadały jak ogień. Goście szeptali w panice. "Jest w ciąży," powiedział ktoś. Stracił rozum, ale strach ich unieruchomił. Edward Kane był zbyt potężny, zbyt niebezpieczny, by się zmierzyć.
Gdy bicz w końcu opadł po trzysetnym ciosie, Isabella całkowicie się załamała. Jego policzek spoczywał na marmurze, zimny i mokry od łez. Klatka piersiowa Edwarda unosiła się i opadała gwałtownie. Opuścił bat obok niej i wypluł słowa, które przeszyły pokój. Tak się dzieje, gdy mnie zawstydzisz. Nikt się nie ruszył. Kamery migotały jak oczy w ciemności. Wtedy otworzyły się drzwi z tyłu pokoju. Tłum instynktownie odsunął się, gdy do środka wszedł wysoki mężczyzna w czarnym garniturze.
Jego obecność zmieniła atmosferę tego miejsca. Rozmowy ucichły. Był to Robert Carter, prezes Carter Holdings, sponsor gali i ojciec kobiety, która leżała zmasakrowana na ziemi. Przyszedł spóźniony na pilne spotkanie, nie wiedząc, co się stało. Ale w chwili, gdy zobaczył zakrwawioną suknię Isabelli i drżące dłonie zakrywające brzuch, jego wyraz twarzy się zmienił. Szedł powoli. Jego buty odbijały się echem od marmuru. Edward odwrócił się z niepewnym uśmiechem.
Pan Carter, zaczął drżącym głosem. To nie jest to, na co się wydaje. Ella Robert przerwała mu. Jego głos był niski, spokojny, ale wypełniał każdy zakątek pokoju. Właśnie uderzyłeś moją córkę. Cisza była absolutna. Robert ukląkł obok Isabelli, ostrożnie podnosząc głowę. Jej usta drżały, oczy zwęziły się. "Tato!" wyszeptał cicho. "Przepraszam." Zsunął kosmyk włosów z jej twarzy. "Nie masz czego żałować." Jej wzrok skierował się na Edwarda, ale on to zrobi.
"Ah!" Wstał, wciąż chroniąc Isabellę w ramionach. Wokół niego błyski wybuchają jak błyskawice. Niebieskie żyrandole odbijały się w łzach jej córki. Po raz pierwszy tej nocy Edward Kane poczuł strach i właśnie wtedy świat zaczął się przeciwko niemu odwracać. Noc gali zakończyła się chaosem. Goście uciekali z sali, szepcząc z niedowierzaniem, ich diamentowe szpilki odbijały się echem od marmuru, gdy ochrona próbowała przywrócić porządek.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
