Pierwszy ślad pogardy pojawił się nie w słowach, lecz w miejscu. Gdy goście byli prowadzeni do swoich stołów, zauważyłem, że matka panny młodej, pani Margaret Whitfield, osobiście kierowała planem miejsc z napiętym, zadowolonym uśmiechem. Gdy do mnie dotarła, zatrzymała się dramatycznie, przeskanowała mnie od stóp do głów i oznajmiła głosem na tyle głośnym, by usłyszeli pobliski goście: "Och tak — nasza biedna ciotka będzie tuż obok." Wskazała na tył sali recepcyjnej, gdzie czekał chwiejny stół przy drzwiach kuchni.
Czułem ukłucie upokorzenia na policzkach, ale nic nie powiedziałem. Po prostu skinęłam jej uprzejmie głową i ruszyłam w stronę przydzielonego miejsca, mijając rzędy eleganckich stołów ozdobionych różami i kryształowymi szkłami. Mój miał więdnące goździki i jedną migoczącą świecę.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
