Od śmierci męża mieszkam z moim najstarszym synem i synową w naszym prostym domu w tym stanie.
Mój najmłodszy syn, Jun, pracuje za granicą. Odkąd wyjechał, zawsze do mnie dzwoni i mówi:
"Mamo, nie martw się. Co miesiąc będę wysyłać pieniądze na jego konto. Wykorzystaj go na swoje wydatki, na wszystko, czego potrzebujesz."
Te słowa dały mi spokój.
Ale minął prawie rok... i nie widziałem ani jednego peso. Jako osoba starsza nadal żyję tylko z emeryturą.
Za każdym razem, gdy pytałam, synowa mówiła mi:
"Mamusiu, on dorósł... Wydajesz prawie nic. Zajmiemy się tym."
Brzmiało to uroczo... brzmiało szczerze...
Ale coś we mnie było niespokojne od miesięcy.
Pewnego dnia postanowiłem zadzwonić do Jun.
"Synu, coś się stało? Dlaczego nie otrzymałem nic z tego, co rozkazujesz?"
Zamarł.
"Co masz na myśli? Mamo, wpłacam co miesiąc! Nawet dzwonili do mnie z banku, żeby potwierdzić! Proszę dobrze sprawdzić."
Poczułem, jak krew mi odpływa.
Jeśli wysłał pieniądze... to kto je wziął?
Następnego dnia poszedłem do banku i poprosiłem o wyciąg.
Pracownik sprawdził i powiedział do mnie cicho:
"Babciu, pieniądze rzeczywiście przychodzą co miesiąc... ale potem wycofuje się przez bankomat."
Moje nogi się ugięły.
Nawet nie wiem, jak korzystać z bankomatu.
Poprosiłem o pokazanie kamer bezpieczeństwa.
Kiedy wrzucili nagranie... Czułem, jak moja dusza upada.
Osoba wypłacająca pieniądze...
Była moją synową.
Taki spokojny... wyciąganie stosów banknotów... jakby były jego własne.
Wydrukowałem wszystko:
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
