Widział Elenę z daleka. Jej skromne ubrania, stara torba, znoszone trampki, niemal niezauważalny grymas pogardy malował się na jej twarzy, nie wymieniając ani słowa, nie znając jej, on już ją osądził i skazał. Dla niego po prostu nie pasowała tam. "Chcesz wpłacić ten czek?" zapytał Ricardo, trzymając dokument między palcem wskazującym a kciukiem, jakby dotykał skażonego przedmiotu. Nie zaoferował mu nawet miejsca, co było podstawowym gestem uprzejmości zarezerwowanym dla klientów na jego poziomie.
Utrzymywał ją na nogach, wystawioną na widok reszty. Tak, to jest zapłata 1900, firma, z którą współpracuję. Wszystko jest w porządku. Możesz to sprawdzić? Elena odpowiedziała z taką spokojnością, że menedżerka była zbiła z tropu. Jego głos był stanowczy, ale pozbawiony arogancji. Ricardo przyjrzał się czekowi. Należał do firmy budowlanej Solisan Torres, jednej z najbardziej prestiżowych w kraju, ale beneficjentem była Elena Vargas. Zmarszczył brwi, wpisał swoje imię w system, a jego uprzedzenie się potwierdziło.
Była nieistotną klientką. System dostarczał informacji, których Ricardo oczekiwał i których potrzebował, by potwierdzić swój osąd. Proste rachunek bieżący, ze średnim saldem zaledwie €2000 w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Nie było portfeli inwestycyjnych, funduszy ani produktów premium związanych z jego nazwiskiem. W jego oczach była niewidzialną klientką, prostym szyfrem w bazie danych. Pani Vargas, czym dokładnie się pani zajmuje? zapytał, krzyżując ramiona w wyraźnym geście wyższości i buntu.
"Chciałem ją osaczyć, zdemaskować. Mam sprawy, odpowiedziała Elena, wybierając dyskrecję, nie czując potrzeby ujawniania swojego życia mężczyźnie, który już ją potępił. Odpowiedź jednak tylko podsyciła cynizm menedżera, który dostrzegł w tej niejasności potwierdzenie swoich podejrzeń. "Trochę spraw," powtórzył Ricardo, rozkoszując się słowami cynicznym uśmiechem, którego nie próbował ukrywać. Jego ton był mieszanką drwiny i oskarżenia. Proszę pani, przyjeżdża pani tu w tych ubraniach, z torbą wyglądającą jak pchli targ i chce, żebym ja, kierownik tego oddziału, uwierzył, że otrzymała pani prawie pół miliona euro od elitarnej firmy budowlanej.
Naprawdę oczekujesz, że w to uwierzę?" Elena poczuła, jak krew napływa jej do twarzy. Fala oburzenia, którą starał się powstrzymać. Znał takiego człowieka doskonale. Spotkał ich już wcześniej po drodze. Ludzkie bariery budowane na uprzedzeniach i arogancji. Wiedział, że najlepszą bronią przeciwko nim nie jest złość, lecz niezachwiany spokój i prawda. Czek jest legalny. Jeśli masz wątpliwości, możesz zadzwonić do firmy i potwierdzić to już teraz, nalegała Elena, zachowując szacunek ton mimo oczywistej prowokacji.
Jego cierpliwość była tamą tłumiącą potok frustracji. Ach, oczywiście, że zadzwonię," odpowiedział Ricardo sarkastycznie, wyciągając telefon z kieszeni. Zamiast jednak zaznaczyć, położyła go na blacie i kontynuowała jego werbalny atak, jego wzrok utkwiony w niej, pełen pogardy. "Wiesz, w co wierzę? Wierzę, że zdobyłeś ten czek w jakiś wątpliwy sposób. Może jest sprzątaczką u kogoś w firmie budowlanej. Być może próbujesz wyprać pieniądze lub zdeponować coś, co wyraźnie do ciebie nie należy.
Głośność jego głosu wzrosła, przyciągając uwagę nielicznych osób pozostających w oddziale. Młoda kobieta, która kiedyś patrzyła na swój telefon, teraz z zainteresowaniem obserwowała scenę, podczas gdy mężczyzna w garniturze niespokojnie odchrząknął. Sofia, kasjerka, była coraz bardziej zawstydzona zachowaniem swojej szefowej, ale nie odważyła się interweniować. Elena wzięła głęboki oddech, zbierając siły. Panie Montenegro, przyszedłem tu w dobrej wierze. Ten czek należy do mnie z prawa. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, proszę, dokonuj wszelkich kontroli, które uznasz za konieczne, ale proszę, nie traktuj mnie w taki upokarzający sposób.
Jego prośba, zamiast go uspokoić, zdawała się dolać oliwy do ognia jego nadmiernej arogancji. nie chcąc tak jej traktować, warknął Ricardo, podnosząc głos jeszcze bardziej, ciesząc się przedstawieniem, które udawał. Chciał jasno pokazać, kto rządzi. Myślisz, że jestem zobowiązany przyjmować wszelkie dokumenty, które trafią do moich drzwi? Wiesz, ile prób oszustw osobiście uniknąłem w tym banku? Czy masz pojęcie, jaką odpowiedzialność ponoszę? trzymała czek przed twarzą Eleny, machając nim w powietrzu, jakby był niepodważalnym dowodem przestępstwa.
Ten czek może być fałszywy, może zostać skradziony, może być czymkolwiek innym i nie zamierzam ryzykować swojej reputacji ani bezpieczeństwa tego banku dla kogoś, kto nawet nie wydaje się mieć możliwości zarobić takiej kwoty. Każde słowo było ostrym ostrzem, które tkwiło w powietrzu i w duszy Eleny. Czuł ciężar każdej sylaby. i znajomy ból, który przeniósł ją w czasie. To nie był pierwszy raz.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
