Julio Iglesias przestał śpiewać w połowie koncertu — widział kobietę, którą kochał 40 lat temu...

20 000 ludzi, pełny stadion, Julio Iglesias na scenie. Wszystko było idealne. Grała muzyka, światła świeciły, kobiety krzyczały jego imię, koncert jak wiele innych. A potem Julio się zatrzymał. W środku piosenki, bez wyjaśnienia, bez ostrzeżenia, przestał śpiewać, opuścił mikrofon, pozostał nieruchomy, patrząc na publiczność. Zespół grał jeszcze przez kilka sekund, zdezorientowany. Potem muzycy jeden po drugim przestali grać. Cisza rozlała się po stadionie niczym fala.

20 000 osób wstrzymujących oddech. Julio się nie ruszył. Jego wzrok utkwiony był w jednym punkcie. Trzeci rząd, sektor centralny. Kobieta. Nikt nie rozumiał, co się dzieje, dopóki Julio nie przemówił. Jedno słowo, imię, którego nikt nie rozpoznawał. Isabel, to jest historia nocy, gdy Julio Iglesia spotkał swoją pierwszą miłość, 40 lat później, w trzecim rzędzie koncertu. To była noc pod koniec lat 90., Buenos Aires, stadion Riverplate. Julio miał ponad 50 lat.

Był u szczytu swojej kariery. Najsłynniejsza latynoska piosenkarka na świecie. 300 milionów sprzedanych płyt. Piosenki w 14 językach. Człowiek, który osiągnął wszystko. Tego wieczoru koncert rozpoczął się jak zwykle. Julio wszedł na scenę w swoim nienagannym garniturze, z idealnym uśmiechem, legendarną charyzmą. Pierwsze utwory brzmiały bez problemów. Publiczność odpowiedziała, wszystko działało. Julio chodził po scenie, śpiewając, patrząc na fanów jak zawsze, machając, puszczając oczka, sprawiając, że każda kobieta czuła, że śpiewa tylko dla niej.

Był profesjonalistą. Robiłem to od dekad. Mógłbym dać koncert na autopilocie. Ale w pewnym momencie piątej piosenki coś się zmieniło. Julio śpiewał przy krawędzi sceny. Spojrzał na publiczność jak zawsze. Jego wzrok jak zwykle przechodził z twarzy na twarz, po czym się zatrzymał. Trzeci rząd. Kobieta po pięćdziesiątce, z ciemnymi włosami i siwymi włosami, twarz, którą czas zmienił, ale nie wymazał. Oczy. Julio rozpoznał te oczy, te same, które widział ostatnio 40 lat temu.

W Madrycie, gdy miał 19 lat i świat był inny, przestał śpiewać. Słowo ugrzęzło mu w gardle. Melodia zniknęła. Pozostała tylko cisza i te oczy wpatrzone w niego z trzeciego rzędu. Kobieta również wpatrywała się w niego nieruchomo, jakby sama nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Muzycy przestali grać. 20 000 osób szeptało zdezorientowane. Co się dzieje? Julio był chory. Był problem techniczny, ale Julio nic nie słyszał. Nie widziałem nikogo innego, tylko ją.

40 lat. 40 lat od ostatniego razu. I tam był, 10 metrów dalej. Po tym wszystkim Julio podniósł mikrofon. Jego głos był ochrypły, dziwny, zupełnie inny niż ten, który wypełniał stadiony. Isabel, kobieta nie odpowiedziała, tylko powoli skinęła głową, z oczami pełnymi łez. To była ona, Madryt. 1962. 40 lat przed tamtą nocą Julio Iglesias miał 19 lat. Nie był piosenkarzem, nie był sławny, był po prostu chłopcem, który grał w piłkę w młodzieżowych drużynach Realu Madryt i marzył o karierze zawodowej.

Był przystojny, młody, niezniszczalny. Zachód, tak myślałem. Pewnej letniej nocy przyjaciele zabrali go na imprezę w dzielnicy Salamanca. Duży dom, muzyka, ludzie tańczący. Julio nie chciał iść. Następnego dnia miał wczesny trening, ale poszedł i jego życie zmieniło się na zawsze. Zobaczył to od razu, gdy wszedł. Siedziała w kącie, rozmawiając z przyjaciółką, trzymając szklankę, której ledwo dotknęła, czarne włosy sięgające ramion, ciemne oczy błyszczące w blasku świec, uśmiech, który zdawał się skrywać tajemnice.

Isabel Julio nie była nieśmiała wobec kobiet, nigdy nie był. Ale tej nocy coś było inne. Zajęło mu 20 minut, by zebrać się na odwagę, by się odezwać. Cześć, jestem Julio. Wiem, kim jesteś. Piłkarz. Znasz mnie. Wszyscy cię znają. To ty będziesz grać dla Realu Madryt. Julio się uśmiechnął. Ale Isabel nie wydawała się pod wrażeniem. Spojrzałem na niego z ciekawością, niemal buntownie. A kim ty jesteś, Isabel? Tego, który nie przejmuje się piłką nożną. Tej nocy tańczyli do czwartej nad ranem.

Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Śmiali się z rzeczy, których nikt później nie zapamięta. A gdy słońce zaczęło wschodzić, Julio wiedział, że się zgubił. Nie była jak inne dziewczyny. Nie obchodziła go sława, przyszłość w piłce nożnej, znana rodzina. Patrzył na niego, jakby widział coś ponad tym wszystkim, coś, o czym nawet sam Julio nie wiedział. Zobaczyli się następnego dnia, i kolejnego, i następnego. Miesiące, które nastąpiły, były najszczęśliwszymi w życiu Julio.

Wymykał się z treningu, żeby ją zobaczyć. Pisał do niej listy, które trzymała w drewnianym pudełku. Śpiewałem mu piosenki, głupie piosenki, które wymyśliłem na poczekanie, bo jeszcze nie umiałem śpiewać. Pewnego dnia będziesz sławny, powiedziała mu Isabel. Pewnej nocy siedzieli na ławce na wyjeździe, patrząc w gwiazdy. Nie zależy mi na sławie, po prostu chcę być z tobą. Isabel uśmiechnęła się. Ale było w tym uśmiechu coś smutnego. Nie zawsze wszystko idzie tak, jak byś chciał, Julio.

Nie rozumiał, co miał na myśli. Miał 19 lat. Był zakochany. Przyszłość była nieskończona. Rozmawiali o ślubie, dzieciach, starzeniu się razem. Julio obiecał jej, że zawsze będą razem, zawsze. A potem przyszedł wrzesień – wypadek, rozbicie samochodu, nogi, które przestały działać, lekarze, którzy powiedzieli, że już nigdy nie będę chodzić, cały świat zawalił się w jedną noc. Julio spędził miesiące w szpitalu. Na początku Isabel odwiedzała go codziennie. Trzymał ją za rękę, powiedział, że wszystko będzie dobrze.

Ale coś się zmieniło. Wizyty stawały się coraz rzadsze, rozmowy krótsze, cisze dłuższe. Pewnego dnia Isabel przyszła z czerwonymi oczami. Płakała. Nie dam rady dalej. Powiedział: "Co? Nie możemy tego zrobić." Julio czuł, że świat pęka po raz drugi. Dlaczego? Isabel nie odpowiedziała, tylko pokręciła głową. Łzy spływały jej po policzkach. "Wybacz mi," wyszeptał. Wybacz mi. I odszedł. Julio nigdy nie wiedział dokładnie dlaczego. Niektórzy twierdzili, że rodzina Isabel była temu przeciwna.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.