Juan Gabriel śpiewał, dopóki cię nie spotkałem, gdy zobaczył coś ze sceny, co sprawiło, że przestał śpiewać w pół zdania, mężczyznę w drogim garniturze krzyczącego na starego ochroniarzy, który prosił o bilet przy wejściu do pierwszego rzędu. Orkiestra grała jeszcze przez 3 sekundy, zanim zorientowała się, że coś jest nie tak. 14 000 osób w National Auditorium patrzyło zdezorientowane, gdy Juan Gabriel zszedł ze sceny w środku piosenki, nie mówiąc ani słowa.
Był to 18 października 1986 roku, jeden z najważniejszych koncertów w jego karierze, ponieważ świętował 10-lecie swojego pierwszego wielkiego sukcesu, a nikt nie rozumiał, dlaczego opuścił mikrofon właśnie w najbardziej emocjonalnym momencie wieczoru. Mężczyzną w pozwie był Rodrigo Salazar, właściciel największej sieci restauracji w Meksyku, mającej szacowany majątek na 50 milionów pesos. Spóźnił się na koncert i zażądał, by siedzieć w pierwszym rzędzie. Nie pokazując biletu, funkcjonariusz ochrony, Don Esteban Ruiz, lat 72, wyjaśnił mu drżącym głosem, że musi zobaczyć swój bilet, ponieważ obowiązuje ścisły protokół.
A Rodrigo odpowiedział obelgami: "Wiesz, ile mam pieniędzy? Kupuję i sprzedaję ludzi takich jak ty. Zejdź mi z drogi, bezużyteczny staruszku." Juan Gabriel podbiegł do wejścia do pierwszego rzędu, gdzie Rodrigo ciągle krzyczał na Dona Estebana palcem wskazującym mu twarz i bez przedstawiania się czy wyjaśnień powiedział milionerowi: "Przestań teraz okazywać brak szacunku temu człowiekowi, albo odwołam koncert i zadzwonię na policję." Rodrigo zirytował się, gotów obrazić każdego, kto mu przerwał, ale gdy zobaczył, że to Juan Gabriel, jego wyraz twarzy zmienił się w zdezorientowaną, zmieszaną z arogancją, która nie zniknęła całkowicie.
"Jesteś piosenkarzem, powiedz pracownikowi, żeby mnie wpuścił. Zapłaciłem 5000 pesos za ten bilet i spóźniłem się na ważne spotkanie biznesowe, powiedział Rodrigo, nie ściszając agresywnego tonu. Juan Gabriel spojrzał na starca, zauważając łzy w jego oczach po publicznym upokorzeniu. Potem spojrzał na Rodrigo z wyrazem twarzy, który sprawił, że kilku ochroniarzy podeszło bliżej, bo rozpoznali, że dzieje się coś poważnego. Po pierwsze, ten pan nie jest moim pracownikiem. pracuje w National Auditorium i wykonuje swoją pracę właściwie.
Po drugie, jeśli masz mandat, pokaż go jak każdy cywilizowany człowiek. Po trzecie, nie pozwolę ci dalej obrażać kogoś na moim koncercie. Cała sala zamilkła. Teraz wszyscy patrzyli na miejsce, gdzie doszło do konfrontacji, niektórzy wstajali z miejsc, by lepiej się przyjrzeć. Rodrigo nie cofnął się, wyprostował się, próbując wykorzystać swoje prawie 2 metry wzrostu, by zastraszyć Juana Gabriela, który miał zaledwie 1665 metrów. Wiesz, kim jestem? Jestem właścicielem restauracji Salazar. Mam 32 lokalizacje w całym Meksyku.
Mogę załatwić ci zakaz śpiewania gdziekolwiek chcę. Powiedział głosem, który chciał brzmieć groźnie, ale Juan Gabriel brzmiał bardziej niepewnie pod postacią władzy. Juan Gabriel zaśmiał się bez humoru. Myślisz, że obchodzi mnie, ile masz restauracji? Dorastałam, śpiąc na ulicy, nie wiedząc, czy tego dnia zjem. Twoje groźby nic nie znaczą dla kogoś, kto przeżył. Prawdziwa bieda. Zwróciła się do Dona Estebana, który dyskretnie ocierał łzy. Dobrze, proszę pana.
Ten człowiek w jakiś sposób go skrzywdził. Don Esteban pokręcił głową, ale jego głos był złamany przez cały czas. Nie, proszę pana. Mówił mi tylko bardzo brzydkie rzeczy, których nikt mi nie powiedział przez 40 lat pracy tutaj. Juan Gabriel zauważył, jak ręce starca drżą i coś zmieniło się w jego wyrazie twarzy. Irytacja przerodziła się w zimną determinację, znacznie groźniejszą niż krzyki czy groźby. Chodź tutaj," powiedział Juan Gabriela do Rodrigo, wskazując na scenę. "On pójdzie ze mną na scenę i publicznie przeprosi tego człowieka przed 14 000 osób, które przyszły na ten koncert." Rodrigo zaśmiał się niedowierzająco.
"Jesteś szalony? Nie zamierzam przepraszać starego człowieka, który zarabia 500 pesos miesięcznie. Powinien mi podziękować za to, że przyszedłem na ten koncert." Fidori Juan Gabriel skrzyżował ramiona. Koncert kończy się tutaj. Oddałem wszystkim tym ludziom pieniądze i wyjaśniłem, że arogancki milioner zepsuł wieczór, bo uważa, że jest zbyt ważny, by okazać mu podstawowy szacunek. Rodrigo rozejrzał się, zauważając, że setki osób ich obserwują. Niektórzy już go wygwizdali, słysząc fragmenty rozmowy.
Inni wyjęli kamery, bo w 1986 roku nie było telefonów komórkowych, ale ludzie zawsze znaleźli sposób, by dokumentować skandale. Nie możesz tego zrobić. Ludzie płacili, żeby cię oglądać śpiewać. Rodrigo powiedział z mniejszą pewnością w głosie. Juan Gabriel uśmiechnął się. Dokładnie. Zapłacili, żeby mnie zobaczyć. Nie płacili za tolerowanie, że Millonarios źle traktują uczciwych pracowników. Masz więc dwie opcje. Wyjdź na scenę i przeproś. Albo odejdziesz i nigdy nie wracasz na żaden z moich koncertów. Bem Rodrigo przeanalizował swoje opcje, zdając sobie sprawę, że jest uwięziony.
Jeśli odmówi, a Juan Gabriel faktycznie odwoła koncert, 14 000 osób wyjdzie z niego nienawidząc, a artykuł trafiłby do gazet następnego dnia, rujnując jego reputację. Jeśli przepraszał publicznie, tracił dumę, ale przynajmniej kontrolował szkody, mogąc później powiedzieć, że zostały źle zrozumiane. Dobrze, w końcu powiedział napiętym głosem. Przepraszam, ale myślę, że przesadzasz. Mówiłam do niego głośno tylko dlatego, że byłam sfrustrowana spóźnieniem. Juan Gabriel pokręcił głową. Nie mówiłeś do niego głośno. Obraziłeś go, nazywając bezużytecznym i mówiąc, że kupujesz i sprzedajesz takich jak on.
To nie jest głośne gadanie, to okrucieństwo. Delikatnie ujął Dona Estebana za ramię. Panie, czy pozwoli mi pan również wejść na scenę? Chcę, żeby wszyscy ci ludzie znali twoje imię i wiedzieli, że dobrze wykonywałaś swoją pracę, gdy ten człowiek cię upokorzył. Don Esteban próbował odmówić, mówiąc, że nie chce powodować problemów, ale Juan Gabriel nalegał. Nie sprawiłeś żadnych problemów. To on to spowodował. A teraz naprawimy to we właściwy sposób. Trójka podeszła na scenę.
Juan Gabriel pośrodku, trzymający Don Estebana za ramię z szacunkiem. Rodrigo podążał za nimi od tyłu z wyrazem twarzy kogoś, kto poniesie konsekwencje, których się nie spodziewał. Gdy trójka weszła na scenę, 14 000 osób wybuchnęło zdezorientowanymi szeptami, bo nikt nie rozumiał, co się dzieje. Niektórzy myśleli, że to zaplanowana część programu, ale większość zauważyła prawdziwe napięcie w mowie ciała trzech mężczyzn. Juan Gabriel wziął mikrofon i czekał, aż publiczność całkowicie ucichnie.
Minęła prawie minuta, zanim zapadła cisza, bo wszyscy spekulowali, co się wydarzy. "Dobranoc," powiedział Juan Gabriel spokojnym, ale stanowczym głosem. "Po prostu przerwałem koncert, bo zobaczyłem coś, czego nie mogę zignorować. Ten pan wskazał na Dona Estebana. Nazywa się Esteban Ruiz. Ma 72 lata i od 40 lat pracuje jako ochroniarz w tym audytorium, wykonując swoją pracę z godnością. Don Esteban patrzył na ziemię z taką uwagą. Juan Gabriel położył rękę na ramieniu starca, by go wesprzeć.
Este otro señor señaló a Rodrigo sin nombrarlo todavía. Llegó tarde al concierto, se negó a mostrar su boleto y cuando don Esteban le pidió que siguiera el protocolo, como hace con todos, este hombre lo insultó llamándolo inútil y diciéndole que compra y vende gente como él. El auditorio explotó en abucheos inmediatos, miles de voces gritando insultos hacia Rodrigo, que se puso rojo de vergüenza y rabia contenida. Juan Gabriel levantó la mano pidiendo silencio. Esperó hasta que el auditorio se calmó.
Antes de continuar, lo traje aquí porque va a disculparse públicamente con don Esteban y después todos ustedes van a decidir si merece quedarse en este concierto o si prefieren que se vaya. Le pasó el micrófono a Rodrigo, quien lo tomó con manos que temblaban ligeramente de humillación. Sabía que cada palabra que dijera sería juzgada por 14,000 personas y probablemente reportada en periódicos mañana. Yo lamento si mis palabras ofendieron al Señor”, comenzó Rodrigo con voz que intentaba sonar sincera, pero que claramente estaba leyendo de guion ensayado en su cabeza.
Estaba estresado por llegar tarde y no debía hablar así. Los abucheos comenzaron de nuevo porque todos notaron que no era disculpa real, sino intento de minimizar lo que había hecho. Juan Gabriel recuperó el micrófono. Esa no es disculpa. Esa es excusa. ¿Quieres intentar otra vez con honestidad real o prefieres que te escolten a la salida ahora? Rodrigo apretó la mandíbula, su orgullo peleando contra su sentido de autopreservación. Finalmente su pragmatismo ganó porque sabía que esto podía destruir su reputación comercial si no lo manejaba bien.
“Señor Esteban”, dijo Rodrigo mirando directamente al anciano. Esta vez su voz sonaba más genuina, aunque todavía había resistencia en ella. Lo que le dije fue cruel e injustificado. Usted estaba haciendo su trabajo correctamente y yo reaccioné como si sus reglas no aplicaran para mí porque tengo dinero. Don Esteban lo miraba sin expresión. No asintió ni aceptó la disculpa todavía porque 40 años trabajando le habían enseñado a detectar sinceridad versus performance. Le dije cosas horribles que ningún ser humano merece escuchar sin importar cuánto dinero tenga o no tenga.
Y lo hice frente a otras personas magnificando la humillación”, continuó Rodrigo. Y algo en su voz cambió en esa última frase, como si finalmente estuviera entendiendo la magnitud de lo que había hecho. No tengo excusa para mi comportamiento. Estaba equivocado completamente y si usted acepta mi disculpa, le estaría muy agradecido. aunque entendería perfectamente si no lo hace. Jimno don Esteban estudió el rostro de Rodrigo por varios segundos que se sintieron eternos. Toda la audiencia conteniendo respiración esperando su respuesta y finalmente asintió despacio.
Acepto su disculpa, señor, y espero que aprenda que el dinero no le da derecho a tratar mal a otras personas. El auditorio explotó en aplausos que duraron casi 2 minutos. Algunos gritaban fuera fuera queriendo que Rodrigo se fuera de todas formas, pero la mayoría aplaudía a don Esteban por su gracia al aceptar la disculpa. Juan Gabriel recuperó el micrófono y le habló directamente a Rodrigo. Ahora tienes que decidir si te quedas o te vas. Pero si te quedas, vas a quedarte sentado en esa silla señaló una silla que alguien del estaffído al lado del escenario donde todos puedan verte, no en primera fila donde pagaste por estar.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
