Jesteś w niebezpieczeństwie. Udawaj, że jestem twoim ojcem. Słowa padły nisko, pilnie z ust mężczyzny, którego Liliana nigdy w życiu nie widziała. Miał około 65 lat, siwe włosy pod małą haftowaną kaszbinką, a jego brązowe oczy błyszczały intensywnością, która natychmiast sprawiła, że serce jej zabiło szybciej. Liliana Mitchell stała w bocznej nawie katedry św. Augustyna w Portland, zaledwie 20 minut spacerem od ołtarza.
Jej biała francuska koronkowa sukienka kosztowała 12 000 dolarów. prezent od przyszłej teściowej, która przy każdej okazji przypominała jej o cenie. Druhny były w sąsiednim pokoju, układając bukiety importowanych piwonii, które idealnie pasowały do antycznego różowo-złotego motywu najbardziej wyczekiwanego ślubu sezonu. Wszystko było idealne, aż za doskonałe. A teraz ten żydowski dżentelmen, ubrany w prosty, ale nienagannie czysty garnitur, trzymał ją za ramię z szacunkiem, ale niezaprzeczalną stanowczością, a jego wzrok szybko przeskakiwał między jej twarzą a korytarzem za nimi.
"Wiem, że to brzmi szalenie," wyszeptał z lekkim akcentem, którego Liliana nie potrafiła do końca zidentyfikować. "Ale musisz mi teraz zaufać. Szukają jej dwaj mężczyźni, a nie przyszli tu, by świętować swój ślub. Krew Liliany popłynęła. 27 lat żyłem w stosunkowo spokojnym stylu, pracując jako grafik w szanowanej agencji, narzeczony Brandona Whore'a, odnoszący sukcesy agent nieruchomości z idealnym uśmiechem i tradycyjna rodzina z Portland. Nic w jego życiu nie usprawiedliwiało jego zagrożenia.
Nic nie miało sensu, ale w oczach mężczyzny było coś poważnego, co wykraczało poza żart czy nieporozumienie. Kim jesteś?, zdołała zapytać Liliana drżącym głosem, niż by chciała. Nazywam się Isaac Goldstein. Jestem emerytowanym nauczycielem historii i odwiedziłem katedrę, gdy zobaczyłem, jak przybywają. Rozpoznałem jednego z nich od razu. Zatrzymał się. Jego oczy spotkały się z jej spojrzeniem z niepokojącą głębią. Dimitri Volkov pracuje dla ludzi, którzy nie pozostawiają żyjących świadków.
Imię nic nie mówiło Lilianie, ale sposób, w jaki Isaac wymawiał je z mieszanką odrazy i ostrożności, wywoływał u niej mdłości. To nie ma sensu, zaczął mówić. Ale Isaac delikatnie zaprowadził ją do małej, przylegającej poczekalni i ostrożnie zamknął drzwi. Przez małe szklane okno widział ruch w głównym korytarzu. Goście zaczęli się rozsiadać. Jej matka pewnie będzie jej szukać. Brandon czekał przy ołtarzu, wierząc, że wszystko jest pod kontrolą.
Słuchaj uważnie," powiedział Isaac szybko, ale bez paniki, jak ktoś przyzwyczajony do trudnych sytuacji. Nie znam jeszcze wszystkich odpowiedzi, ale jestem absolutnie pewien jednej rzeczy. Jesteś w realnym i bezpośrednim niebezpieczeństwie. Widziałem Volkova i innego mężczyznę wchodzących bocznymi drzwiami 5 minut temu. Nie ubierają się na wesele, tylko na pracę. Liliana poczuła, jak nogi jej zawodzą. pracę. To słowo brzmiało tak zimno, tak definitywnie. Ale dlaczego? Nic nie zrobiłem.
Nie znam żadnego Dimitriego, ani Wołkowa, ani nikogo. Może nie, przyznał Isaac, wciąż wpatrując się w korytarz przez okno. Ale ktoś bliski tobie to robi, i z jakiegoś powodu stałeś się celem. Wtedy Liliana zobaczyła go przez małe okno, dwóch mężczyzn przeszło przez korytarz. Nie chodzili jak goście, chodzili jak myśliwi. Jeden z nich, wysoki, szerokich ramion, z widoczną blizną na szyi, nawet z daleka, rozglądał się z mechaniczną precyzją.
Druga, niższa i z wiecznie znudzonym wyrazem twarzy, trzymała jedną rękę w kurtce w sposób, który całkowicie zamarzał Lilianie w żyłach. Szukali kogoś, szukali jej. "O Boże," wyszeptała. I nagle wszystko wydawało mu się nierealne. Droga sukienka, importowane kwiaty, 200 gości czekających. Jak jego życie zamieniło się w ten koszmar w ciągu kilku minut? Isaac obserwował, jak mężczyźni przechodzą obok i znikają w głównej sali.
Zauważą, że cię tam nie ma. Zaczną cię szukać. Mamy maksymalnie około 5 minut. 5 minut na co? zapytała Liliana, choć część niej znała odpowiedź. Żeby stąd wyjść, żeby ją utrzymać przy życiu. Liliana spojrzała na tego żydowskiego dżentelmena, który pojawił się znikąd, mówiący o mordercach i niebezpieczeństwach z taką samą naturalnością, z jaką inni mówili o czasie. Wszystko w jego racjonalnym umyśle krzyczało mu, że to niemożliwe, absurdalne, że to musi być tylko groteskowe nieporozumienie albo nawet żart w bardzo złym guście.
Ale były te oczy. A na korytarzu byli ci mężczyźni i w jego duszy tkwiło coś głęboko, pierwotny instynkt przetrwania, który szeptał mu przerażającą prawdę. Isaac Golstein mówił prawdę. Co powinienem zrobić? Zapytał i nienawidził, jak cicho i przestraszony brzmiał jego głos. Isaac już znów sprawdzał korytarz. Najpierw cię stąd wyciągniemy. Potem dowiemy się, kto chce cię zabić i dlaczego. Spojrzał na nią z czymś, co mogło być współczuciem. albo determinacji, może jedno i drugie.
A Liliana, od tej chwili jesteś moją córką. Jeśli ktoś zapyta, jeśli ktoś podejdzie, jesteś Sara Goldstein i masz przedmałżeński atak lęku. Twój stary ojciec przyszedł, by cię uspokoić. Mam? Liliana skinęła głową, wciąż przetwarzając całkowite szaleństwo sytuacji. Witaj w najgorszej i najważniejszej decyzji w twoim życiu," powiedział Isaac, ostrożnie otwierając drzwi. "Teraz dowiedzmy się, dlaczego najszczęśliwszy dzień twojego życia prawie stał się ostatnim." A gdy wychodziły z tego małego pokoju w nieznane i niebezpieczeństwo, Liliana spojrzała w dół na
Zeszła do ołtarza, gdzie czekał na nią Brandon, gdzie czekało na nią życie, które zaplanowała, i uświadomiła sobie, że nic, absolutnie nic, nie będzie takie, jak sobie wyobrażała. Jeśli podoba ci się ta zaskakująca historia, nie zapomnij zasubskrybować kanału, bo to, co wydarzy się dalej, zmieni wszystko, co Liliana myślała, że wie o mężczyźnie, którego miała poślubić. Isaac poprowadził Lilianę bocznym korytarzem, o którym nawet nie wiedziała, że istnieje w katedrze.
Ich kroki były szybkie, ale kontrolowane, a on trzymał ochronną dłoń na łokciu, gdy szli. Dokąd jedziemy? szepnęła Liliana. dźwięk jego przyspieszonego oddechu odbijał się echem od starożytnych kamiennych ścian. Do tylnego wyjścia. Znam tę katedrę od lat. Moja żona, niech spoczywa w pokoju, kochała gotycką architekturę. Isaac mówił cicho, ale utrzymywał pocieszający ton. Przychodziliśmy tu w niedzielne popołudnia tylko po to, by podziwiać witraże. Liliana czuła, jak jej nogi drżą przy każdym kroku.
Suknia ślubna przeciągnęła się po marmurowej podłodze, zbyt ciężka, zbyt niewygodna, by uciec. Wszystko wydawało się złym filmem, z tą różnicą, że jego serce biło zbyt szybko, a zimny pot na plecach był absolutnie prawdziwy. Skręcili w inny korytarz, gdy usłyszeli za sobą głosy, męskie głosy. Mówiły w języku, którego Liliana nie rozpoznawała. ale brzmiało to twardo, kanciasto, może po rosyjsku. Sai popchnął ją do małej bocznej kaplicy, przykładając palec do jej ust.
Liliana wstrzymała oddech, gdy ciężkie kroki przechodziły korytarzem. Mężczyźni mówili naturalnie, jakby rozmawiali o menu kolacyjnym, a nie szukali kogoś do zabicia. Gdy cisza wróciła, Isaac spojrzał w dół korytarza i skinął im, by poszli za nimi. Tym razem szybciej. Dlaczego mi pomagasz? Liliana w końcu zapytała, gdy dotarli do ciemnych, drewnianych bocznych drzwi. Nawet mnie nie znasz. Isaac zatrzymał się, trzymając rękę na klamce.
Bo 53 lata temu miałam 14 lat i uciekałam przed mężczyznami bardzo podobnymi do tych dwóch. Obcy ukrył mnie w piwnicy na trzy dni, ryzykując własne życie i życie swojej rodziny. Jego wzrok na chwilę zaginął w oddali. Był katolikiem. Moja rodzina była żydowska. Wtedy to miało znaczenie dla wielu osób, ale nie dla niego. Zanim Liliana zdążyła odpowiedzieć, otworzyła drzwi i wyszły na mały wewnętrzny dziedziniec.
Rześkie październikowe powietrze uderzyło go w twarz jak konieczny szok. "Mój samochód tam jest." Isaac wskazał na skromną srebrną Toyotę Camry stojącą na bocznym parkingu. "Chodźmy." Liliana poszła za nim, lekko potykając się o sukienkę. Gdy wsiedli do samochodu, w końcu pozwoliła łzom spłynąć. Brandon pewnie mnie szuka. Moja mama musi być histeryczna. Goście. Brandon powtórzył imię Isaaca, uruchamiając samochód nowym tonem. To nie była dokładnie podejrzliwość, lecz ostra ciekawość.
Opowiedz mi o nim. Jest odnoszącym sukcesy agentem nieruchomości. Poznałem go półtora roku temu na wystawie sztuki w centrum miasta. Liliana otarła łzy, próbując zebrać myśli. Był doskonały, uważny, ambitny. Pochodził z dobrej rodziny. A w ostatnich miesiącach coś się zmieniło. Inne zachowanie, nowi przyjaciele, niespodziewane wyjazdy. Liliana zatrzymała się, myśląc, naprawdę zaczęła więcej podróżować, jakieś trzy miesiące temu w sprawach służbowych, powiedziała. Los Angeles, Seattarel, czasem Phoenix, zawsze wracało z nowymi kontraktami, ekskluzywnymi nieruchomościami.
Isaac prowadził spokojnie, często zaglądając w lusterka wsteczne. Luksusowe nieruchomości są doskonałe do prania pieniędzy. Te słowa uderzyły Lilianę jak cios. Sugerujesz Brandona? Sugeruję, przerwał jej Isaac uprzejmie, że mężczyźni tacy jak Dimitri Volkov nie pojawiają się na przypadkowych weselach. Są wysyłani i zazwyczaj mają rozwiązywać problemy związane z dużą ilością pieniędzy lub bardzo niebezpiecznymi sekretami. Telefon Liliany zaczął dzwonić w małej torbie, którą niosła.
Brandon spojrzał na ekran, potem na Isaaca. Jeszcze nie odpisuj, doradził. Musimy zrozumieć sytuację, zanim ujawnimy, gdzie jesteś. A jeśli się martwisz i tak naprawdę nic nie wiesz, to będziesz się martwić jeszcze przez kilka minut, podczas gdy my upewnimy się, że dziś nie umrzesz. Isaac zaparkował samochód na cichej, mieszkalnej ulicy. Liliana, wiem, że to straszne, ale musisz mi trochę bardziej zaufać. Spojrzała na Żyda, który tak nagle i niewytłumaczalnie wtargnął w jej życie.
Una parte de ella aún esperaba despertar y descubrir que todo había sido solo una extraña pesadilla previa a la boda. Pero la otra parte, la que había visto los fríos ojos de aquellos hombres en el pasillo, sabía que todo aquello era terriblemente real. ¿Qué hacemos ahora? Isaac cogió su propio teléfono. Ahora voy a llamar a un viejo amigo. Alguien que puede ayudarnos a entender lo que está pasando. Marcó el número y esperó. David, soy Isaac. Necesito un favor urgente.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
