Gang atakuje czarnoskórą kobietę w restauracji przy drodze, nieświadoma, że była byłą marines...

"Nie dotykaj mnie," ostrzega stanowczo, ale spokojnie. Albo co? Twarz Silasa twardnieje, jego wygląd znika. "Zadzwonisz na policję." Śmieje się bez cienia humoru w tym dźwięku. "Ile to trwa? Około 30 minut, żeby tam dotrzeć. Jeśli przyjdą, Rey podchodzi do lady. Jego ciężkie buty odbijały się echem od kafelkowej podłogi. Może powinniśmy zamówić coś specjalnego, coś, czego nie ma w menu," mówi. A jego spojrzenie na Mayę jasno pokazuje, o co mu chodzi.

Duke wierci się przy drzwiach, zaglądając przez okna. Wszystko jasne, szefie. Żadne samochody nie nadjeżdżają w żadną stronę. Umysł Mayi pracuje na pełnych obrotach, oceniając scenariusze. De nie jest już ukryte. Ma asa w rękawie, ale moment wyczucia będzie kluczowy. Ci ludzie są zorganizowani. Są niebezpieczni i wyraźnie przyzwyczajeni do unikania przemocy i przemocy. Ostatnia szansa, mówi spokojnie Maya. Idź teraz, bo będzie źle. Twarz Silasa pociemniała z wściekłości na jego wyzwanie.

Jego pięść uderza w ladę z wybuchową siłą, trzęsąc się obrączkami od serwetek. Tu nie wydajesz rozkazów, dziewczyno. Ray okrąża ladę, poruszając się z pewnością siebie kogoś, kto jest przyzwyczajony do narzucania się samą fizyczną obecnością. Czas wyjść na zewnątrz. Pokażemy ci, jak tu wszystko działa. Duke całkowicie blokuje drzwi wejściowe, jego nerwowość zamienia się w oczekującą agresję. Nikt cię tam nie usłyszy, nikt nie przyjdzie ci pomóc. Maya czuje, jak szorstkie dłonie trzymają ją za ramiona. Król z jednej strony, Silas z drugiej.

Ich uchwyty są brutalne. Pewni swojej siły, ciągną ją w stronę drzwi, ich stopy szorują o podłogę Tilosy. "Pokażemy ci, co się dzieje z tymi, którzy nie współpracują," warczy Silas, wbijając palce w ramię Mayi. Duke trzyma drzwi otwarte, nerwowo spoglądając po obu stronach drogi, po czym głową, że jest czysto. Poranne słońce nagle staje się ostrzejsze, gdy zostaje zmuszona do wyjścia. Żwir chrupał pod jego butami.

Parking przed nimi rozciąga się pusty. Cicha droga w obu kierunkach. Restauracja Mayi stoi samotnie na tle krajobrazu, odizolowana od wszelkiej pomocy, ale też wolna od cywilnych świadków. Dłonie mężczyzn zaciskają się mocniej, gdy odciągają ją od budynku. Jego intencje stają się coraz bardziej jaśnie. Powinieneś był być miły, drażni Rey przy jego uchu. Teraz będziemy musieli to zrobić. Silas śmieje się z tego na trudny sposób. Dźwięk naładowany okrutnym oczekiwaniem.

Może po tym zrozumiesz, jak działa biznes tutaj. Żwir przesuwa się pod stopami Mayi, gdy ją ciągną, kamienie ocierają jej buty. Oddech mężczyzn jest ciężki od ekscytacji i wysiłku, ich uścisk pewnie trzyma się w domniemanym zwycięstwie. Duke podąża blisko, czujny, ale chętny do udziału. Z każdym wymuszonym krokiem odległość do restauracji rośnie. Pewni siebie mężczyźni nie zauważają, że wytrzymałość Mayi jest wyważona, wyliczona, ani jak jej oczy pozostają ostre i skupione.

Pomimo pozornej bezradności, poranne słońce nieustannie pada na scenę, rzucając ostre cienie na żwirową podłogę. Powietrze jest naładowane napięciem i rosnącym oczekiwaniem przemocy. ciągną Mayę dalej, ich dłonie zaciskają się tak mocno, że zostawiają siniaki, okrutne uśmiechy i brutalne traktowanie jasno pokazują swoje intencje. Plecy Mayi uderzają o szorstką ceglaną ścianę swojej restauracji. Uderzenie wywołuje u niego kontrolowane westchnienie.

Nie krzyczy, nie daje im przyjemności. Silas i Ray trzymają go za ramiona, gdy Duke oplata ich jak podekscytowany tłum, jego dawna nerwowość zamienia się w niepokójne okrucieństwo. Już nie jesteś taki twardy, co? Silas parska, jego twarz jest kilka centymetrów od jej. Jego oddech pachnie stęchłymi papierosami i tanią whiskey. Czas, byś poznał swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym. Szkolenie wojskowe Mayi zostaje natychmiast aktywowane. Analizuje otoczenie z wyćwiczoną precyzją.

Trzy wrogie, żwirowe podłogi, które utrudniają utrzymanie równowagi, ściana restauracji za nim, poranne słońce rzucające długie cienie na podłogę. Autostrada rozciąga się pusta w obu kierunkach. Nie ma świadków, ale nie ma też cywilów, o których trzeba by się martwić. Rey mocno ściska jej prawe ramię. Twoje oznaczone kostki bieleją od nacisku. Szefie, zrobimy to tutaj. W jego głosie pobrzmiewa nuta niepokoju, okrucieństwa. Dlaczego nie? Silas się śmieje, a dźwięk odbija się echem od ścian restauracji.

No hay nadie a kilómetros. Podríamos tomarnos todo el día si queremos. Pasa un dedo por la mejilla de Maya y ella necesita toda su disciplina para no reaccionar. Duke rebota sobre las puntas de los pies, mirando entre la carretera y la escena ante él. Hombre, esto está mejor de lo que pensé. Mírala tratando de hacérsela valiente. Maya mantiene la respiración estable, el rostro sereno, una máscara de calma que claramente los incomoda. Ha estado en peores situaciones frente a amenazas más oscuras en zonas de combate.

Estos hombres confunden su compostura con miedo, su quietud con su misión. No entienden que están cayendo en su juego. “Quizá deberíamos darle una probadita de lo que viene”, sugiere Ray moviendo su mano libre hacia la garganta de Maya. La grava cruje bajo sus botas mientras se acercan más, formando un semicírculo cerrado a su alrededor. El aire de la mañana trae el olor de su sudor, su colonia y su creciente agresión. Maya nota como la posición de Duke deja un camino libre hacia la puerta del restaurante, un error de principiante que le saldrá caro.

Silas agarra el mentón de Maya con brusquedad, obligándola a mirarlo. Última oportunidad para rogar, preciosa. Podría irte mejor si muestras un poco de respeto. Maya lo mira fijamente, su voz fría y clara. Deberías haber hecho mejor tarea. ¿Qué se supone que significa eso?, pregunta Duke dando medio paso atrás ante su tono. Significa que eligieron el restaurante equivocado responde Maya sin un rastro de miedo y a la mujer equivocada. La risa de Rey es áspera contra su oído.

Escúchenla todavía hablando duro. Su agarre se ajusta levemente, anticipando una resistencia que aún no llega. ¿Sabes cuál es tu problema? Silas aprieta más su brazo. ¿Crees que eres especial? ¿Crees que puedes manejar este lugar sin pagar tus deudas, sin mostrar respeto a quienes controlan este tramo de carretera? Los ojos de Maya no se apartan del rostro de Silas, aunque sigue notando el movimiento de Rey y el nervioso titubeo de Duke. No, dice con calma. Su problema es que nunca se preguntaron por qué una mujer maneja sola un restaurante aquí.

Nunca se preguntaron cómo he sobrevivido tanto tiempo. “Cállala”, insiste Duke, su anterior arrogancia quebrándose ante la serenidad inquebrantable de Maya. Silas levanta la mano para golpearla. Quizá con unos dientes menos aprendas a El silvido de Maya corta el aire de la mañana como un cuchillo agudo, autoritario, preciso. El sonido rebota contra las paredes del restaurante y por una fracción de segundo la confusión se dibuja en los rostros de los hombres. La puerta del restaurante se abre de golpe con una fuerza explosiva.

Dino emerge como una avalancha oscura, 100 libras de músculo y furia disciplinada. Su movimiento es enfocado, entrenado. No el ataque salvaje de un perro guardián, sino la ofensiva coordinada de un compañero con adiestramiento militar. ¡Qué caraj! Las palabras de Duke se ahogan en un grito cuando las mandíbulas de Dino se cierran sobre su antebrazo. El sonido de la tela rasgándose se mezcla con el crujido húmedo de dientes penetrando carne. Rey suelta el brazo de Maya y retrocede tambaleante sobre la grava.

Jesucristo. Sus ojos se abren de terror cuando Dino suelta a Duke y se vuelve hacia él con el hocico ya manchado de rojo. Silas intenta usar a Maya como escudo, pero ella está en movimiento. Su codo impacta su plexo solar con precisión quirúrgica, arrancándole el aire de los pulmones mientras se dobla. El gruñido de Dino llena el aire profundo, amenazante, prometiendo algo peor. Duke retrocede arrastrándose por la grava, dejando un rastro de sangre de su brazo destrozado.

Su rostro está pálido. Toda su arrogancia se ha desvanecido. Hazlo parar. Haz que pare el maldito perro. Rey retrocede con las manos en alto. Su anterior confianza hecha añicos ante el avance implacable de Dino. Los músculos del Rotweiler se tensan bajo su pelaje negro. Cada movimiento controlado y amenazante. Su entrenamiento se nota en cómo se coloca entre Maya y las amenazas sin bajar la guardia. Última oportunidad. La voz de Maya resuena en el aparcamiento firme y autoritaria.

Lárguense, Silas. todavía jadeando, tropieza hacia sus compañeros. La sangre gotea del brazo de Duke sobre la grava. Cada gota un recordatorio de su error de cálculo. El gruñido de Dino aumenta de volumen, prometiendo más violencia si dudan. Los hombres retroceden a toda prisa, sus botas resbalando sobre la grava. Duke se sujeta el brazo herido contra el pecho soyando. Ray mantiene la mirada fija en Dino, reconociendo la diferencia entre un simple perro guardián y un compañero militar entrenado.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.