co najgorsze, zamknął pracowników w dużej stodole z ich kobietami i dziećmi. używając ich jako żywych tarcz. Villa obserwował sytuację z pobliskiego wzgórza lunetą, którą zabrał oficerowi federalnemu podczas bitwy pod Torreón. Policzył 12 uzbrojonych mężczyzn zabarykadowanych w oknach, mascio w wieży, który pełnił rolę obserwatora. Stodoła znajdowała się w centrum dziedzińca, otoczona głównym domem, stajniami i piwnicą zbożową.
To twardy orzech do rozgryzienia, powiedział Felipe Ángeles, który leżał obok niego. Jeśli zaatakujemy bezpośrednio, zabiją robotników. Tak, ale jeśli nic nie zrobimy, szef wyśle posiłki do Ciudad Jiménez i wtedy tego nie skończymy. Villa zamknął lunetę i dalej myślał. Słońce już było wysoko, a upał zaczynał się nasilać. W oddali można było zobaczyć małe domki San Isidro, gdzie ludzie patrzyli przez okna, by zobaczyć, co się dzieje, ale nie odważyli się wyjść.
Wiesz co, Felipe? Spróbuję z nim porozmawiać, żeby zobaczyć, czy się opamięta. Porozmawiaj z tym synem o rozmowie najpierw, potem zobaczymy. Villa zszedł ze wzgórza z uniesionymi rękami, nieuzbrojony, powoli idąc w stronę hacjendy. Jego ludzie śledzili go wzrokiem, napięci, gotowi strzelać, gdyby coś poszło nie tak. Gdy był już na tyle daleko, by krzyczeć, Villa stanął na środku dziedzińca i podniósł głos. Joaquín de la Peña, oto Francisco Villa. Wyjdźcie i rozmawiajcie jak faceci.
Na drugim piętrze otworzyło się okno i pojawiła się pulchna twarz szefa, częściowo ukryta za zasłoną. Czego chcesz, bandyto? Chcę, żebyś przeprosił panią Luchę Morales za policzek, który jej zadałeś, i uwolnił pracowników, których zamknąłeś. Jeśli to zrobisz, odejdę w spokoju. Don Joaquín zaśmiał się do łez. By prosić o przebaczenie tę starą kobietę umierającą z głodu. Najpierw umieram. Cóż, może to też da się naprawić, odpowiedział Villa.
Nie groź mi. Mam tu 20 rodzin zamkniętych. Jeśli mnie zaatakujesz, poniesie konsekwencje. Widzisz? Dlatego mówię ci, że jesteś. Nie ma już chowających się za niewinnymi ludźmi. twoją matkę. Już dowodziłem dla federalnych. Za kilka godzin będzie tu 100 żołnierzy. Zobaczymy, czy nadal jesteś bardzo odważny. Villa powoli skinął głową, jakby spodziewał się takiej odpowiedzi. To dobrze, Joaquín. Sam o to prosiłeś. Odwrócił się i wrócił na wzgórze.
Jego ludzie otoczyli go, czekając na rozkazy. Co powiedziałeś, szefie? Że wezwał federalnych, że ma pracowników zamkniętych i nie zamierza prosić o przebaczenie. Wtedy Villa założył kapelusz i chwycił za karabin. Pokażemy mu, że Francisco Villa nie przyjechał do San Isidro, by tracić czas, ale zanim zdążył wyjaśnić swój plan, jeden z dorados, który stoi na straży, przybiegł. Mój generale, stodoła wioski płonie.
Wszyscy odwrócili się w stronę San Isidro i zobaczyli kolumnę czarnego dymu unoszącą się ku niebu jako sygnał alarmowy. Miejskie podwórko zbożowe, gdzie ludzie przechowywali kukurydzę i pszenicę na zimę, zostało pochłonięte przez płomienie. "Cholera," krzyknął Fierro. "Dranie podpalają ludziom jedzenie." Villa zacisnął pięści tak bardzo, że knykcie zbielały. Wiedział, że to sprawka Don Joaquína, sposób na wywarcie presji na ludzi, by zwrócili się przeciwko niemu.
Felipe, weź 10 ludzi i idź pomóc ugasić pożar. Fierro, ty ze mną. Przyjrzyjmy się, jak to się zaczęło. Pogalopowali do wioski. Płomienie już pochłonęły połowę stodoły, a ludzie uformowali ludzkie łańcuchy z wiadrami wody, próbując uratować, co mogli. Villa zsiadł z konia i zaczął się mieszać z sąsiadami, pomagając nieść wodę ze studni. Kto widział, jak zaczął się pożar?, zapytała starsza kobieta z szalem przypalonym od iskier, która podeszła do niego.
Widziałem to, generale. Byli to trzej mężczyźni w kapturach. Przybyli konno, rzucili zapalone świece i pobiegli w stronę hacjendy. Villa obserwował teren wokół spalonej stodoły. Znalazł pozostałości wykonanych z łachmanów nasączonych ropą naftową oraz ślady konne prowadzące bezpośrednio do domu Don Joaquína. To robota napastników szefa, powiedział Fierro. Chcą, żeby ludzie myśleli, że to my przynieśliśmy nieszczęście. A co zamierzamy zrobić?
Najpierw pomagaj ludziom, potem oddaj to, na co zasługują, tym, którzy na to zasługują. Villa pracował ramię w ramię z sąsiadami, aż udało im się opanować pożar. Gdy nie zostało nic poza dymem i popiołem, zebrał wszystkich ludzi na placu. Było około 70 osób: mężczyzn, kobiet i dzieci, wszyscy z poczerwianymi twarzami i smutnymi oczami. Bracia, powiedział do nich, zdejmując kapelusz na znak szacunku. Wiem, że niektórzy z was myślą, że to ja przyniosłem to nieszczęście waszemu ludowi, ale przysięgam na pamięć mojej matki, że to nie ja spaliłem jej stodołę.
Do przodu wyszedł stary mężczyzna z białą brodą i laską mesquitową. Generale Villa, wiemy, kto spalił stodołę i wiemy też, dlaczego to zrobił. Don Joaquín chce, żebyśmy się przeciwko niemu odwrócili. I co zamierzają zrobić? Stary mężczyzna rozejrzał się, widząc twarze sąsiadów. Niektórzy głowami, inni się wahali, ale nikt nie spuścił wzroku. Mamy już dość tego, że Don Joaquín traktuje nas jak zwierzęta. Jeśli przyszedłeś tu położyć jedną, pomożemy ci.
Przez tłum przetoczył się szmer aprobaty. Villa poczuł, jak jego klatka piersiowa rośnie z ekscytacji. To było to, na co liczył od przybycia – że ludzie się obudzą i odnajdą jego odwagę. To dobrze, powiedział, "ale muszą wiedzieć, że to będzie niebezpieczne. Don Joaquín nie ułatwi tego. Już o tym wiemy, generale." Ale jak mówi przysłowie: "Na złym kroku, pośpiesz się, Villa się uśmiechnął. To był pierwszy prawdziwy uśmiech, jaki pojawił się na jego twarzy od czasu, gdy zobaczył śmierć Pedrita.
Dobrze, w takim razie będziemy potrzebować kogoś, kto powie nam, jak zbudowana jest hacjenda wewnątrz, jak można wejść niezauważonym. Ludzie zamilkli. Znajomość sekretów domu szefa była niebezpieczna. Ale wtedy z tyłu dobiegł wyraźny głos. Wiem, jak się tam dostać. Wszyscy się odwrócili. To Doña Lucha podeszła, nie widząc jej nikogo. Jego oczy były suche, ale zdeterminowane, a w rękach niósł miskę ze świeżą wodą.
"Proszę pani," powiedział jej Villa, "nie musi się pani w to mieszać. Tak, muszę wejść, generale. Ta walka zaczęła się przeze mnie i zamierzam ją zakończyć." Doña Lucha postawiła miskę na podłodze i podwinęła rękawy jak kobieta przygotowująca się do pracy. Szyłem zasłony dla tej farmy przez 10 lat. Znam każdy pokój, każdy korytarz, każde tajne drzwi i wiem, jak dostać się do stodoły, gdzie trzymają pracowników zamkniętych. Villa spojrzał na nią z szacunkiem i podziwem.
Była drobną, szczupłą kobietą, ale miała większe serce niż wielu mężczyzn, których kiedykolwiek spotkał. Jest pani pewna? tak pewne, jak to, mój mąż zginął za tę ziemię i zamierzam dla niej żyć. I tak Doña Lucha stała się strategiem ostatecznej bitwy. Narysował plan hacjendy na ziemi kijem. Wyjaśnił, gdzie są tunele bondage, tylne drzwi, miejsca, gdzie można wejść niezauważonym.
Sąsiedzi podeszli bliżej, dodając szczegóły, przypominając sobie rzeczy, które widzieli, pracując dla Dona Joaquína. "Tu jest tunel," powiedział były ogrodnik. "Prowadzi z kościoła do piwnicy zbożowej." Został zbudowany przez pierwszych właścicieli, aby ukryć złoto. gdy przybyli Apacze. "A tu fałszywe drzwi," dodała kobieta, która wcześniej była kucharką. "Jest za kuchenną szafką. Wyprowadzali konie, gdy pojawiały się problemy. "Villa słuchał wszystkiego uważnie, zapamiętując każdy szczegół.
Gdy skończyli rozmawiać, miał już swój kompletny plan. Bardzo dobrze, powiedział: "Dziś wieczorem, gdy don Joaquín będzie spał, zrobimy mu niespodziankę, której nie zapomni." Północ w San Isidro del Desierto nadchodziła z zimnym wiatrem i jasnymi gwiazdami niczym srebrne kule. Villa podzielił swoich ludzi na trzy grupy i dołączył 20 ochotników z wioski, którzy już się nie bali, bo nie mieli już nic do stracenia. Fierro miał zabrać 10 dorados przez tunel kościoła, by uwolnić pracowników zamkniętych w stodole.
Felipe Ángeles zaatakował czołowo z dziesięcioma innymi żołnierzami, by odwrócić uwagę napastników. A Villa wszedł przez tajne drzwi kuchni z resztą swoich ludzi, w tym Doñą Luchą, która nalegała, by pokazać drogę. "Pani, Villa powiedziała jej, że to będzie bardzo niebezpieczne. "Lepiej zostań tutaj, generale," odpowiedziała, "urodziłam dwoje dzieci w trakcie strzelaniny podczas wojny federalnej. Jeśli mogłem to zrobić, to mogę zrobić to.
Nie było sposobu, by zmienić jej zdanie. Był tam z czarnym szalem i lampą naftową, gotowy poprowadzić dorados przez tajne przejścia hacjendy. Tunel kościoła był wąski i wilgotny, wykopany w żywej skale ponad 100 lat temu. Fierro szedł z przodu z świecą w jednej ręce i pistoletem w drugiej, a za nim jego ludzie, którzy pełzali jak żmije po mokrej ziemi. Powietrze pachniało nietoperzami i czasem przeszłym.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
