"Dobrze. Do zobaczenia w sobotę."
Rozłączyła się, zanim zdążyłem odpowiedzieć.
Odłożyłam telefon i przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w ścianę, nagle cisza mojego mieszkania stała się głośna. Puls dudnił mi w uszach jak ostrzeżenie.
Wciąż myśleli, że jestem mały.
Wciąż myśleli, że jestem wdzięczny.
Wciąż myśleli, że mogą decydować, w czym mogę się zaangażować.
I jeszcze trzy tygodnie temu zakładałem, że mieli rację.
Trzy tygodnie temu przyszedł list z kancelarii, o której nigdy wcześniej nie słyszałem.
Wellington and Associates.
Koperta była ciężka. Papier gruby. Adres zwrotny należał do części miasta, gdzie budynki miały nazwy zamiast numerów.
List w środku był krótki, dosadny i niepokojący:
Prosimy o Twoją obecność w sprawie o dużym znaczeniu dotyczącym Twojej biologicznej rodziny.
Bez wyjaśnienia. Brak pocieszenia. Tylko datę, godzinę i adres.
Prawie go wyrzuciłam.
Nie dlatego, że nie byłem ciekawy.
Bo ciekawość była niebezpieczna.
Ciekawość to sposób, w jaki się zraniło.
Ale coś we mnie — ta część, która przetrwała umieszczenie na krawędzi kanap i poza zdjęciami — sprawiło, że i tak umówiło się na wizytę.
Biura Wellington znajdowały się na najwyższym piętrze budynku z lustrzanym szkłem. W holu pachniało wypolerowanym kamieniem i drogimi perfumami. Recepcjonistka przywitała mnie po imieniu, zanim się przedstawiłem.
To powinien był być mój pierwszy trop.
Nie spodziewali się mnie tak jak Catherine — jako zapełniającego miejsce.
Spodziewali się mnie, jakbym tam należał.
Starszy partner spotkał mnie w cichej sali konferencyjnej.
Margaret Wellington. Eleganckie. Srebrne włosy ostro obcięte przy szczęce. Oczy, które nie tracą czasu.
Obok niej siedziała kobieta w togach sędziowskich.
Sędzia Elizabeth Hartford.
Na początku nie wiedziałem, kim jest. Po prostu wiedziałem, że sala przypomina salę sądową, nawet bez ławy sędziowskiej.
"Panno Thompson," powiedziała Margaret, "dziękuję, że przyszłaś."
Usta mi wyschły. "Nie ma za co."
Margaret otworzyła teczkę.
"Jestem tu, by poinformować cię o twojej biologicznej matce."
Te słowa uderzyły mnie tak czysto, że nie mogłem udawać, że nie mają znaczenia.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
