Dali mu tylko twarde grunty dla żartu. Ale to, co tam znalazł, sprawiło, że żołądek Ricardo Mendozy się skręcił, gdy zobaczył trzech mężczyzn w garniturach śmiejących się głośno w biurze nieruchomości. Straciłem wszystko w walce prawnej, która trwała 2 lata, a teraz oni byli tam, by rozwiązać sytuację w jedyny sposób, który uważali za sprawiedliwy. Słuchaj, Ricardo Mendoza, nie chciałeś sprzedać swojego domu dla naszego projektu, więc zrobimy to w ten sposób," powiedział Fernando Vargas, właściciel firmy budowlanej, wciąż się śmiejąc.
"Dajemy ci tę ziemię zamiast twojego domu. Czy to sprawiedliwe, czy nie?" Z pogardą rzucił papiery na stół. "To 2000 m², tylko kamieni i skał. Powodzenia z próbą posadzenia czegoś tam." Ricardo Mendoza wziął dokumenty drżącymi rękami. W wieku 52 lat stracił dom, w którym wychowywał córkę Valentinę, stracił pracę geologa w firmie górniczej, a teraz otrzymał jako rekompensatę działkę, o której wszyscy wiedzieli, że jest bezużyteczna.
Mężczyźni dalej się śmiali, gdy podpisywał papiery, komentując między sobą, jak bardzo był uparty i jak teraz zapłaci za to cenę. Gdy opuścił biuro nieruchomości, Ricardo Mendoza od razu pojechał na tę ziemię. Znajdowało się 15 km od centrum San Pedro del Valle, w głębi Durango. To, co zobaczył po przybyciu, sprawiło, że zaczął się zastanawiać, czy nie oszalał całkowicie. Było dokładnie tak, jak opisali — morze kamieni i skał wszelkich rozmiarów, niektóre wielkości samochodów, rozrzucone po nierównej powierzchni, która bardziej przypominała pole bitwy.
Valentina przyszła godzinę później, zastając ojca siedzącego na dużym kamieniu, wpatrującego się w ziemię. "Tato, na miłość boską, co ty tu robisz?" zapytała, z trudem wysiadając z samochodu przez nierówny teren. Myślę, córko, o czym. To nawet nie nadaje się do wypasu kóz. Valentina gestykulowała zirytowana. Znowu dali ci kota za zająca. Powinieneś był sprzedać dom, gdy zaoferowano ci uczciwą cenę. Ricardo Mendoza wstał, podniósł mały kamień i obejrzał go w słońcu.
Wiesz, co jest dziwne, Valentino? Studiowałem geologię przez 25 lat. Te kamienie nie powinny tu być. Co masz na myśli, mówiąc, że nie powinni tu być? Spójrz na jego kształt, kolor, fakturę. Pokazał kamień swojej córce. Nie jest to naturalna formacja tego regionu. Ktoś przyniósł te kamienie skądś indziej. A potem, albo wtedy, co, tato? A potem dawno temu wydarzyło się coś bardzo interesującego na tej ziemi. Valentina wzięła głęboki oddech. Od czasu rozstania rodziców, trzy lata wcześniej, Ricardo Mendoza był obsesyjnie zapatrzony w szalone teorie.
Najpierw były to rośliny lecznicze, potem badania nad energią słoneczną, a teraz to. Tato, nie możesz chodzić i snować fantazje. Musisz znaleźć pracę, wyzdrowieć. Ta ziemia nie jest warta nic. Wszyscy o tym wiedzą. Wszyscy myślą, że wiedzą, poprawił Ricardo Mendoza, wkładając kamień do kieszeni. Jutro zacznę tu pracę. Pracujesz przy czym? Zamierzam usunąć wszystkie te kamienie i zobaczyć, co jest pod spodem. Valentina spojrzała na niego, jakby ogłosiła, że poleci na księżyc.
Tato, czy masz pojęcie, jak wielka jest ta ziemia? Ma powierzchnię 2000 m². Złamiesz sobie kręgosłup, próbując wydobyć te kamienie. samotnie. Więc połamię sobie kręgosłup, ale muszę dowiedzieć się, co tu jest. Tej nocy Ricardo Mendoza ledwo spał w małym wynajmowanym mieszkaniu, w którym mieszkał od rozstania. Leżał obudzony, robiąc notatki o układzie kamieni, które obserwował w ciągu dnia. Byłem pewien, że jest tam jakiś schemat. Większe skały tworzyły niemal koło, podczas gdy mniejsze były rozrzucone w sposób wydając się przypadkowy, choć taki nie był.
Następnego dnia załadował swoją ciężarówkę podstawowymi narzędziami, które jeszcze posiadał: młotem, kilofem, łopatą i starą taczką. Gdy dotarł na teren o 7 rano, zastał przy wejściu dwóch pracowników firmy budowlanej Vargas pijących kawę. "Co tam, Ricardo Mendoza?" – krzyknął jeden z nich. "Przyszedłeś podziwiać swoje dzieła." "Przyszedłem do pracy," odpowiedział, rozładowując narzędzia. "Do roboty." Obaj głośno się zaśmiali. "Compa, będziesz potrzebował dynamitu, żeby rozbić te wszystkie kamienie." Ricardo Mendoza nie odpowiedział.
Wybrał średniej wielkości kamień i zaczął uderzać w niego młotkiem. Hałas rozbrzmiewał po ziemi, wywołując jeszcze większy śmiech wśród pracowników. "Patrzcie, chłopaki!" krzyknął jeden z nich do kolegów pracujących na sąsiedniej ziemi. "Szaleniec próbuje rozbić kamień z hukiem." Za kilka godzin cały zespół firmy budowlanej komentował szaleństwo Ricardo Mendozy. Niektórzy przerywali pracę, by obejrzeć program, zakładając, jak długo wytrzymają, zanim się poddadzą.
Ricardo Mendoza całkowicie zignorował te komentarze. Nauczył się na studiach, że kamienie osadowe mają wyraźne warstwy, a jeśli pękają w odpowiednim miejscu, ujawniają swój wewnętrzny skład. Pierwszy kamień, który zdołał się rozszczepić, pokazał małe kryształy osadzone wewnątrz o lekko zielonkawym zabarwieniu, jakiego nigdy wcześniej nie widział. Włożył kilka fragmentów do kieszeni i kontynuował pracę. Z każdym złamanym kamieniem pojawiały się kolejne kryształy. Niektóre były przezroczyste, inne miały żółtawe lub niebieskawe odcienie. Gdy słońce było już zbyt wysoko, by kontynuować, Ricardo Mendoza zebrał próbki 15 różnych kamieni.
Tego popołudnia szukał swojego byłego kolegi Alejandro Vargasa, który wciąż pracował w laboratorium geologii Uniwersytetu Państwowego w Torreón. Ricardo Mendoza. Alejandro przywitał go z zaskoczeniem. Jak długo. Słyszałem, że masz jakieś kłopoty. Przebudowuję siebie, Alejandro. Potrzebuję przysługi. Ricardo Mendoza pokazał próbki kryształów, wyjaśniając, gdzie je znalazł. Alejandro przyjrzał się im przez lupę, robiąc notatki. Są ładne, ale nie wydają się niczym szczególnym. Prawdopodobnie zwykły kwarc z pewnymi zanieczyszczeniami, ale mogę zrobić podstawowe testy, jeśli chcesz.
Byłbym bardzo wdzięczny. Tylko nie rób sobie nadziei, co? Alejandro ostrzegał przed tym. Kryształy takie jak te występują w każdym skalistym rejonie na północy. Ricardo Mendoza wrócił do domu zniechęcony, ale nie poddał się. Następnego dnia wrócił na pole walki z determinacją, by kontynuować pracę. Robotnicy budowlani stracili zainteresowanie swoim szaleństwem i wrócili do normalnej pracy. Po tygodniu łamania kamieni Ricardo Mendoza usunął niewielką stertę kamieni z obszaru około 50 m².
Praca była wyczerpująca, zwłaszcza pod silnym słońcem pustyni Durango, ale zauważył coś ciekawego. Im głębiej kopał, tym bardziej pod kamieniami ziemia była wilgotniejsza, niż się spodziewał. Valentina pojawiła się pod koniec tygodnia, zaniepokojona stanem zdrowia ojca. Tato, spójrz na siebie. Masz poparzenia słoneczne i zranione ręce. I po co? Dla garści zwykłych kryształów. Alejandro jeszcze nie ukończył testów, bronił się Ricardo Mendoza. A jeśli nic z tego nie da, jak długo zamierzasz kontynuować tę obsesję?
Hasta descubrir qué hay aquí. Papá, hablé con la gerente del banco ayer. Tienes tres pagos atrasados del financiamiento de la camioneta. Si no pagas pronto, también te van a quitar el auto. Ricardo Mendoza dejó de trabajar y miró a su hija. Sabía que ella tenía razón, pero algo dentro de él decía que no podía rendirse ahora. Dame dos semanas más, Valentina. Si no descubro nada para entonces, busco trabajo en cualquier lado. Dos semanas, papá, ni un día más.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
