Część 1: Przystanek, który zmienił wszystko

Wpatrywał się w tabliczkę z nazwiskiem, serce biło mu tak głośno, że był pewien, iż ona to słyszy.

Zabezpieczyła kajdanki ostrożnie, profesjonalnie. "Masz nieobwładnięty nakaz związany z nieopłaconym mandatem," wyjaśniła. "Musisz pójść ze mną."

Nakaz. Błąd, o którym nie wiedział. To nie miało znaczenia.

Liczyło się to, że jego zaginiona córka stała tuż przed nim, aresztując go, nie wiedząc, kim jest.

Cofnęła się i spotkała jego wzrok. Przez krótką chwilę coś przemknęło przez jej twarz. Może ciekawość. Albo zamieszanie. Zastanawiał się, czy ona też to czuła, to dziwne przyciąganie, tę niewypowiedzianą znajomość.

"Oficerze Chen," powiedział cicho.

Zatrzymała się. "Tak?"

"Mogę cię o coś zapytać?"

Zawahała się, po czym skinęła głową. "Szybko."

"Czy kiedykolwiek zastanawiasz się, skąd masz tę bliznę na brwi?" zapytał.

Jej dłoń lekko zacisnęła się na kajdankach. "Przepraszam?"

"Miałaś trzy lata," kontynuował cicho. "Spadłeś z czerwonego trójkołowca na podjeździe. Płakałaś przez pięć minut, a potem zażądałaś lodów, jakby nic się nie stało."

Świat jakby wstrzymał oddech.

Jej oczy lekko się rozszerzyły. "Skąd możesz to wiedzieć?" zapytała, jej głos nie był już tak pewny.

W oddali poruszał się ruch, ale dźwięk wydawał się odległy. Słońce chyliło się niżej, rzucając długie cienie na drogę.

Robert przełknął ślinę. "Bo tam byłem," powiedział. "Wniosłem cię do środka."

Patrzyła na niego, szukając czegoś, czego nie potrafiła nazwać na jego twarzy. Wątpliwości walczyły z uznaniem. Trening kazał jej się skupić. Coś głębszego mówiło jej, by nie odwracała wzroku.

W tej chwili dwa życia, które przez dekady biegły równolegle, w końcu się skrzyżowały.

I żadne z nich już nigdy nie będzie takie samo.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.