Cantinflas znalazł na ulicy niewidomego muzyka — to, co odkrył o swoim talencie, ZMIENIŁO WSZYSTKO...

Cantinflas znalazł niewidomego muzyka grającego na ulicy. To, co odkrył o swoim talencie, zmieniło wszystko. Był 23 maja 1973 roku, w środę wieczorem około godziny 9 rano w Zona Rosa w Meksyku, a Mario Moreno opuszczał kolację biznesową, która trwała zbyt długo i pozostawiła zbyt mało rozwiązanych.

Podszedł do miejsca, gdzie czekał na niego jego chaer, sfrustrowany godzinami straconymi w rozmowach kręcących się w kółko, gdy słyszał muzykę, nie wzmocnioną muzykę barów i restauracji wypełniających Zona Rosa, lecz coś innego, akustycznego, pięknego, klasyczną gitarę graną z wyjątkową umiejętnością. Mario przestał próbować zlokalizować, skąd dochodzi muzyka. Potem zobaczyła go na rogu bocznej uliczki, z dala od głównego ruchu pieszych, siedzącego na małym stołku z otwartym futerałkiem na gitarę u stóp.

Grał tam mężczyzna. Miał może 45 lub 50 lat, choć trudno było to stwierdzić na pewno. Miał na sobie proste, ale czyste ubrania: ciemne spodnie, białą koszulę, którą widział już w lepszych czasach. Jego gitara była stara, struny wyraźnie nieoryginalne, lakier znoszony przez lata użytkowania. Ale to, co od razu przykuło uwagę Mario, to fakt, że mężczyzna był niewidomy. Nosił ciemne okulary, mimo że była noc. Jego głowa lekko przechylona była w stronę gitary, gdy grał, a palce poruszały się z niesamowitą precyzją wzdłuż gryfu.

A muzyka, Boże, muzyka była niezwykła. Mężczyzna grał złożony klasyczny utwór, który Mario słabo rozpoznawał, być może coś Tárregi lub Villalobosa. To nie była typowa muzyka uliczna muzyka. To była technika na poziomie konserwatorium, występ należący do sal koncertowych, a nie do rogów ulic. Mario podszedł bardziej zafascynowany. Było może trzy lub cztery osoby w pobliżu, słuchając, ale większość przechodniów po prostu przechodziła obok, zbyt zajęta lub rozproszona, by zauważyć wyjątkowy talent, który ignorowali.

Futerał na gitarę otwarty u stóp muzyka zawierał zaledwie kilka monet, może 10 lub 15 pesos łącznie, co było żałosną kwotą biorąc pod uwagę poziom umiejętności, jaki pokazywał. Gdy tekst się skończył, nieliczni słuchacze uprzejmie oklaskali i wyszli. Mario pozostał czekając. Niewidomy muzyk dotknął futerału gitary stopą, pewnie żeby sprawdzić, czy ktoś coś nie zostawił. Potem zaczął się kolejny fragment. To tradycyjna meksykańska melodia, ta płacząca, ale zaaranżowana w sposób, jakiego Mario nigdy wcześniej nie słyszał.

Złożone, melancholijne, absolutnie piękne. Mario słuchał z zachwytem aż do końca. Gdy utwór się skończył, oklaskiwał. Nie uprzejme, uprzejme brawa, lecz entuzjastyczne brawa kogoś naprawdę pod wrażeniem. To było niezwykłe, powiedział Mario na głos. Ślepy muzyk odwrócił głowę na dźwięk głosu Mario. Dziękuję, proszę pana. Jesteś dobry. Jak długo grasz konkretnie na gitarze? Około 30 lat. Muzyka w ogóle, przez całe moje życie. tam, gdzie studiował, jego technika jest wyjątkowa. Muzyk uśmiechnął się smutno.

Nie studiowałem w żadnym formalnym konserwatorium, jeśli o to pytasz. Uczyłem się tylko słuchając nagrań, czując muzykę. Gdy jesteś niewidomy, twoje inne zmysły, zwłaszcza słuch, stają się ostrzejsze. Muzyka staje się czymś, co czujesz w ciele, a nie tylko czymś, co słyszysz. Jak się nazywasz? Raphael. Rafael Santana. Don Rafael, jestem Mario. Czy mogę usiąść na chwilę i porozmawiać? Oczywiście, to będzie przyjemność. Niewielu ludzi zatrzymuje się, by naprawdę porozmawiać.

Jeśli już, rzucają monetami i idą dalej. Mario usiadł na krawężniku obok stołka Rafaela. Jak długo grasz na ulicach? Rafael westchnął. Minęło już prawie 10 lat, odkąd straciłem ostatnią stabilną pracę. Jakiego rodzaju pracę? Grał w restauracjach, małych miejscach, nic wyszukanego, muzyka w tle, gdy ludzie jedli. Płaciłem wystarczająco, by żyć, żeby utrzymać rodzinę, ale restauracja była zamknięta. Właściciel nie mógł go utrzymać przy życiu i od tamtej pory nie udało mi się znaleźć innego stałego boksu.

Próbował innych miejsc, hoteli, klubów. Rafael gorzko się zaśmiał. Próbowałem tego ze wszystkimi, ale nikt nie chce zatrudniać niewidomego muzyka, gdy ma do wyboru dziesiątki widzących. Mówią, że jestem odpowiedzialny, że klienci czuliby się niekomfortowo, że nie pasuję do wizerunku, którego chcą, więc bawię się na ulicy. Czasem zarabiam 50 i mam szczęście. Niektóre noce prawie nic. Dziś wieczorem, zanim przyjechałeś, zarobiłem dokładnie 11 pesos w 2 godziny.

Masz rodzinę? Żona Marta i dwoje dzieci. Jorge ma 16 lat, Ana 14. Marta sprząta domy. Dzieci pomagają, jak mogą. Wszyscy robimy, co musimy. Ich dzieci chodzą do szkoły, kiedy mogą, ale czasem muszą pracować zamiast chodzić na zajęcia. Gdy kończą się pieniądze, szkoła staje się luksusem, na który nas nie stać – Mario poczuł znajomą, sprawiedliwą złość kipiącą w jego piersi. Oto człowiek o wyjątkowym talencie. Talent, który powinien być celebrowany, pielęgnowany, dzielony z publicznością.

A on grał na rogach ulic o monety, podczas gdy jego rodzina ledwo przeżywała. Don Rafael, czy potrafisz grać coś więcej niż klasyczną i tradycyjną meksykańską? Potrafię grać prawie na wszystko. Jazz, blues, vožanowa, flamenco. Jeśli mogę to usłyszeć, mogę się tego nauczyć. Moje ucho to mój największy dar. Improwizuj cały czas. Kiedy dotykam tego samego kąta, noc po nocy, trzeba się zmieniać. Improwizuję na znanych melodiach. Tworzę nowe aranżacje, to zajmuje mój umysł. Czy teraz dostanę coś improwizowanego? Coś, czego nigdy wcześniej nie dotykał.

Rafael wydawał się zaintrygowany. Masz jakąś melodię na myśli? A może uroczy sielito? Ale nie w standardowej wersji, coś nowego, coś, co pokazuje, co potrafi. Rafael uśmiechnął się, palce już znajdowały pozycję na strunach. Dobra, zobaczmy, co się stanie. To, co nastąpiło, było magiczne. Rafael zaczął od znajomej melodii Cielito Lindo, ale niemal od razu zaczął ją przekształcać. Dodał złożone harmonie, zmiany tempa, fragmenty brzmiące niemal jak jazz, ale zachowując meksykańskie serce utworu.

Jego palce szybkie po strunach przesuwały się z niemożliwą szybkością i precyzją. Gdy skończył, Mario zaniemówił. Don Rafael, to był, nie mam słów, to był poziom mistrza. Jesteś bardzo życzliwy, ale to nie jest życzliwość, to fakt. Nie powinieneś być w tym kącie, powinieneś być na scenie. Powiedziałem: "Nikt nie chce. Chcę." przerwał Mario. Mogę cię o coś zapytać? Czy w ogóle rozpoznaje mój głos? Raphael skłonił głowę, słuchając uważnie. Może coś znajomego, ale nie potrafię tego umiejscowić.

Jestem Mario Moreno. Niektórzy znają mnie jako Cantinflas. Rafael zamarł. Cantinflas. Prawdziwy Cantinflas. Tak. I słuchałem w życiu dużo muzyki. Pracowałem z orkiestrami. Byłem w najlepszych miejscach koncertowych na świecie i to, co właśnie zagrałeś, jest tak dobre, jak wszystko, co kiedykolwiek słyszałem. Nie wiem, co powiedzieć. Powiedz tak. Powiedz, że pozwolisz mi pomóc. Audar jak? Wciąż nie jestem do końca pewien, ale wiem, że taki talent nie powinien się ukrywać na ulicach.

Necesita ser escuchado. Necesita ser compartido. Mario sacó su cartera y extrajo un billete de 500 pesos. Probablemente más de lo que Rafael ganaba en un mes de tocar en las calles. Esto es por esta noche. Vaya a casa con su familia y mañana quiero que venga a mi oficina. Aquí está la dirección. Rafael sostenía el dinero con manos temblorosas. Esto es demasiado. No puedo. Puede y lo hará. puede encontrar mi oficina mañana. Puedo encontrar cualquier lugar en esta ciudad.

He sido ciego desde los 25. He aprendido a navegar. Entonces, venga mañana a las 2 de la tarde y traiga su guitarra. Tengo algunas personas que quiero que conozca. Durante los siguientes días, Mario trabajó en un plan. hizo llamadas a productores musicales que conocía, a dueños de lugares, a personas en la industria del entretenimiento. Encontré a alguien, les decía, un músico extraordinario que necesita ser escuchado. No, no es famoso, sí es ciego, pero confíen en mí, esto es especial.

organizó una audición privada en un pequeño teatro que a veces alquilaba para proyecciones. Invitó a dos docenas de personas, productores, críticos musicales, dueños de clubes, músicos establecidos que respetaba. Cuando Rafael llegó al teatro para lo que pensaba que sería una reunión simple con Mario, encontró una audiencia esperándolo. “Don Rafael”, dijo Mario guiándolo al escenario. “Hay algunas personas aquí que quiero que escuchen tocar.” Está bien. ¿Cuántas personas? Unas 20. Todas son profesionales de la música. Todas pueden ayudar a su carrera si les impresiona lo que escuchan.

Rafael palideció. Yo no estoy preparado para una audición formal. No tengo repertorio preparado. No necesita repertorio preparado. Solo toque como tocó para mí anoche. Muéstreles lo que puede hacer. Rafael tomó un respiro profundo, asintió y tomó su asiento en la silla que habían colocado en el centro del escenario. Tocó durante 45 minutos. piezas clásicas, arreglos tradicionales mexicanos, improvisaciones sobre melodías conocidas. Cada pieza demostraba no solo técnica, sino alma, la capacidad de hacer que la guitarra cantara, de transmitir emoción a través de las cuerdas.

Cuando terminó, hubo un momento de silencio total. Entonces, la audiencia estalló en aplausos. No aplauso educado, sino aplausos de pie. Ovación genuina de profesionales que sabían exactamente lo que habían presenciado. Uno de los productores, un hombre llamado Alberto Martínez, que había trabajado con algunos de los músicos más grandes de México, se acercó a Mario. ¿Dónde encontraste a este hombre? Tocando en una esquina de calle en la zona rosa por monedas. ¿Estás bromeando? Completamente serio. Mario, este hombre es extraordinario.

¿Por qué no es famoso? Porque es ciego y porque nadie se molestó en escuchar realmente. Alberto negó con la cabeza con incredulidad. Bueno, voy a escuchar ahora. Quiero grabarlo. Quiero hacer un álbum apropiado. ¿Está interesado? Pregúntale a él, no a mí. Alberto se acercó a Rafael, quien todavía estaba sentado en el escenario, abrumado por la respuesta. Señor Santana, soy Alberto Martínez. Soy productor discográfico y quiero grabar su música. Estaría interesado en discutir eso? Rafael no podía hablar, solo asintió, lágrimas corriendo detrás de sus gafas oscuras.

Otros en la audiencia también se acercaron. Un dueño de club ofreció un contrato regular. Tres noches por semana en su establecimiento elegante. Otro músico, un guitarrista de jazz establecido, pidió colaborar. Un crítico de música para un periódico importante pidió hacer una historia sobre el descubrimiento de Rafael. En cuestión de horas, la vida de Rafael había cambiado completamente, pero Mario hizo algo más. Discretamente, mientras todo el entusiasmo sucedía a su alrededor, arregló algunas cosas prácticas. Contactó a la escuela donde los hijos de Rafael ocasionalmente asistían.

Estableció un fondo para pagar sus matrículas, uniformes, libros, todo. Los niños nunca tendrían que elegir entre escuela y trabajo. Otra vez arregló para que Rafael recibiera una guitarra nueva de calidad profesional, no para reemplazar su vieja guitarra amada. sino para complementarla, para tener el instrumento que su talento merecía. Ayudó a la familia a mudarse de su habitación superpoblada a un pequeño apartamento apropiado donde Rafael podría practicar sin molestar a otros residentes. 6 meses después, Rafael Santana lanzó su primer álbum Visiones en oscuridad, una colección de piezas originales y arreglos creativos de melodías tradicionales mexicanas.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.