Biała rodzina milionerów wyśmiewa czarnoskórą kobietę; Ona anuluje umowę na 5 miliardów dolarów....

Gdy Jack w końcu wrócił z papierami i niechętnie przyznał, że może się dostać. Minęły dwie godziny. Simone tęskniła za koktajlem, nawiązywaniem kontaktów, kolacją i praktycznie wszystkim wieczorem. Pozwolili mu wejść na to, co miało być jego świętowaniem, gdy już prawie się kończyło. Jego stopy były zdrętwiałe od stania w obcasach na zimnym chodniku. Jego włosy, starannie uczesane, były rozczochrane przez wiatr, a ekscytacja wieczorem ustąpiła miejsca narastającemu poczuciu niepokoju, by mogły na niego poczekać w środku, ale nie miał pojęcia, że prawdziwe upokorzenie dopiero się zaczyna.

Gdy tylko Simone weszła do marmurowego lobby strychu, poddasza, które faktycznie posiadała przez jednego ze swoich agentów nieruchomości, Margaret Whore zobaczyła ją z drugiego końca pokoju. Reakcja Margaret była natychmiastowa i na tyle silna, że połowa towarzystwa usłyszała. O Boże, jak sprzątaczka przeszła przez kontrolę bezpieczeństwa? Słowa przecięły elegancką rozmowę jak nóż.

Rozmowy ucichły, głowy się odwróciły, wszystkie oczy skupiły się na Simone stojącej w drzwiach. Charles Whitmore, który opowiadał historię grupie inwestorów, przerwał w pół zdania i odwrócił się, by zobaczyć, o co krzyczy jego żona. Gdy zobaczył Simone, jego głos rozbrzmiał echem po strychu. To prywatne wydarzenie, a nie targi pracy. Ochrona. Brandon Whmmore, który wypił już trzy drinki po Tipsy, uważał to za najzabawniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek widział.

Podniósł kieliszek szampana i zawołał do swojego kręgu równie pijanych przyjaciół. Ktoś prosił o sprzątanie, bo uważam, że nasze łazienki potrzebują trochę troski. Jego przyjaciele wybuchnęli śmiechem, stukając się kieliszkami, jakby właśnie usłyszeli najdowcipniejszy żart na świecie. Sofia Whitmore, która pozowała do zdjęć z innymi celebrytami, chichotała z drugiego końca sali. Jego głos wyrażał okrucieństwo, które emanowało tylko od kogoś, kto nigdy nie poniósł prawdziwych konsekwencji.

Pewnie szuka schowka na miotły. Ktoś powinien wskazać ci właściwy kierunek. Przez tłum rozległ się kolejny śmiech. Ludzie wyciągali telefony, niektórzy nagrywali, inni, by pisać do znajomych o właśnie pojawionym się programie. Simone próbowała mówić, wyjaśnić, kim jest i dlaczego tam jest. ćwiczył ten moment, wyobrażając sobie, jak przedstawi się rodzinie Whitme. Ale Margaret Whore natychmiast jej przerwała, podchodząc z pewnością siebie kogoś, kto nigdy nie był kwestionowany przez całe swoje uprzywilejowane życie.

"Kochanie," powiedział z uśmiechem, który był czystą trucizną. "Jesteś nikim, wiesz, o co mi chodzi?" "Nic. To nie jest twój świat i nigdy nie będzie." Głos Margaret stał się głośniejszy, bardziej teatralny, gdy uświadomiła sobie, że ma publiczność. Jesteś nieszczęśliwy i żałosny i nie zasługujesz na oddychanie tym samym powietrzem co porządni ludzie tacy jak my. Charles skinął z aprobatą na słowa żony, kręcąc głową z wyraźnym obrzydzeniem. Ochrona całkowicie nas zawiodła dziś wieczorem.

Jak to możliwe, że tacy ludzie wchodzą w miejsca, gdzie wyraźnie nie powinni? Inni goście zaczęli gromadzić się w nieformalnym kręgu jako obserwatorzy jakiegoś dziwnego widowiska. Szeptały do siebie, wskazując i patrząc na Simone, jakby była fascynującym gatunkiem, ale gorszym w wyglądzie. Spójrz, jak próbuje uczynić ją wyrafinowaną. Kobieta szepnęła na tyle głośno, by wszyscy ją usłyszeli. jakże bezczelne to u niektórych ludzi," dodał inny gość, kręcąc głową z udawaną troską. Gdy Simone, która od kilku godzin nic nie jadła ani nie piła, próbowała podejść do baru, by zamówić zwykłą szklankę wody, kelner natychmiast spojrzał na Margaret po pomoc.

Odpowiedź Margaret była szybka i okrutna. Potrząsnęła gwałtownie głową i krzyknęła na tyle głośno, by cała sala to usłyszała. Pracownik nie ma drinków. On nawet nie zasługuje na wodę z naszych szklanek. Brandon uznał to za przezabawne. Zachwiał się, lekko się chwiał od alkoholu i wskazał kieliszek szampana na Simone. Jeśli chcesz czuć się dziś potrzebny, powiedział, bełkocząc z uśmiechem. Dlaczego nie pomożesz prawdziwym ludziom służyć prawdziwym ludziom?

Przynajmniej wtedy robiłbyś coś, do czego naprawdę jesteś wykwalifikowany. Sofia klasnęła w dłonie z radością, jakby Brandon właśnie powiedział coś genialnego. Tak, wreszcie coś, w czym mogę być dobry. Publiczność śmiała się i biła brawo, traktując okrucieństwo Brandona jak komiczny monolog. Gdy Simone próbowała znaleźć miejsce do usiądzenia, by się uspokoić, stopy wciąż bolały ją po dwóch godzinach nieobecności. Margaret przepchnęła się przez nie jak portier. "Te krzesła są dla gości," powiedział z wyraźnym obrzydzeniem, lustrując ją wzrokiem, jakby była czymś brudnym.

Nie za to, kim jesteś. Więc Simone musiała stać w kącie pokoju, podczas gdy cała impreza się z niej naśmiewała. Stało się to rozrywką wieczoru, obiektem jego okrutnej rozrywki. Goście przechodzili obok i komentowali na tyle głośno, że mogła je usłyszeć. Patrz, jak próbuje udawać, że tu należy. Jego bezczelność jest naprawdę imponująca. Ktoś powinien zadzwonić do opieki społecznej i to zgłosić.

Nie mogę uwierzyć, że ochrona na to pozwoliła. Przez ponad godzinę Simone znosiła to systematyczne upokorzenie. Została w tym kącie, poniżana i odczłowieczana przez ludzi, którzy nie mieli pojęcia, że niszczą własną przyszłość każdym okrutnym słowem. Patrzyła, jak ci ludzie, z którymi była gotowa robić interesy, ludzie, którym była gotowa być niesamowicie bogata, ujawniają jej prawdziwy charakter. Widział ich okrucieństwo, beztroski rasizm, całkowity brak podstawowej ludzkiej przyzwoitości.

I mimo wszystko zachował spokój. Nie walczyła, nie kłóciła się, nie odeszła wściekle, po prostu stała i patrzyła, jak ci ludzie pokazują jej, kim naprawdę są. Naprawdę byli. W końcu wyciągnął telefon, żeby coś sprawdzić. Dokumenty fuzji, które miały zostać podpisane tej samej nocy, dokumenty, które miały wstrzyknąć 1. 200 milionów dolarów dla podupadającego imperium rodziny Whitmore'ów i uratowałoby go przed bankructwem, którego żaden z gości nie wiedział.

Wtedy Sofia Whmmore zdecydowała, że nadszedł czas na ostateczny cios. podszedł do Simone z pełnym kieliszkiem czerwonego wina, a jego twarz była starannie ułożona w wyrazie fałszywego współczucia, który mógłby przynieść mu Oscara. "Bardzo mi przykro z twojego powodu," powiedział głosem, który dotarł tylko do pobliskich gości, by usłyszeć jego pozorną życzliwość. "Wyglądasz na bardzo spragnionego. Chodź, przyniosę ci coś do picia." Simone spojrzała w górę, szczerze zaskoczona tym, co wydawało się pierwszym aktem ludzkiej dobroci, jaki otrzymała tej nocy.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.