15 lat zaginionych — jej dziadek wyznał, że żyli jako mąż i żona 15 lat — jej dziadek wyznał, że żyli jako mąż i żona Czytaj więcej 24 stycznia 2026

który przybył do Albacete podczas fali migracyjnej pod koniec lat 90. Tytoniarz prowadził Paco, mężczyzna po sześćdziesiątce, który znał wszystkich i rozmawiał z każdym, kto chciał słuchać, aktualne wiadomości. W ciągu dnia był mały supermarket, centrum telefoniczne, z którego dzwonili imigranci z Ameryki Łacińskiej do rodzin, oraz bar, gdzie starsi mężczyźni po południu grali w domino.

Ulice pachniały mieszanką smażonego jedzenia, tytoniu i słodkim zapachem jaśminu, który wspinał się po niektórych fasadach. Nerea miała dość ustaloną rutynę. Rano oglądałem telewizję lub czytałem. Szczególnie lubił książki przygodowe w bibliotece miejskiej, które odwiedzał raz w tygodniu.

W południe, gdy upał był silniejszy, przygotowywała prosty lunch dla siebie i dziadka. Omlet ziemniaczany, sałatka, makaron i pomidor, podstawowe dania, których nauczył się gotować, obserwując matkę. Wieczorami czasem schodził do pobliskiego parku, by usiąść na huśtawkach, choć rzadko się huśtał, po prostu siedział z książką, lekko kołysząc nogami.

Jego mama przychodziła zmęczona około 19:30 i razem przygotowywali kolację, gdy Sebastian wciąż siedział na kanapie. Nikt nie wiedział, czego absolutnie nikt w tym budynku czy w tej okolicy nie mógł sobie wyobrazić, że pod pozorem rutynowej normalności na podłodze pola rodziło się coś mrocznego, coś, co zaczęło się tak subtelnie i podstępnie, że nawet lata później eksperci od psychologii sądowej mieliby trudności z rozpoznaniem, kiedy i jak pojawiły się ryby. Ado, poniedziałek, 23 czerwca 2003

Obudził się z całkowicie czystym niebem. Temperatura o 8 rano wynosiła już 26 gramów, a meteorolodzy ogłosili, że po południu przekroczy 39 ºC. Był drugi dzień wakacji szkolnych, a Nerea obudziła się wcześnie, jak miała w zwyczaju, nawet bez konieczności chodzenia do szkoły.

Rosario wyszła z domu o 8:20, jak robi to każdego dnia roboczego. Przed wyjazdem zostawił na kuchennym stole 20 €. "Nerea, kochanie," powiedział, zakładając buty na niskim obcasie, które nosił do biura. "Dziś jest bardzo gorąco. Kup coś do jedzenia, co nie wymaga dużo gotowania, dobrze? Trochę wędlin, pomidorów, cokolwiek chcesz i kup coś dla siebie, lody albo cokolwiek masz na to ochotę.

Nerea skinęła głową z kanapy, gdzie oglądała poranne kreskówki na Tele5. Sebastian jeszcze nie opuścił swojego pokoju. Około 11 rano Sebastian opuścił swój pokój. Miał na sobie biały top na ramiączkach, który mimo wieku odsłaniał jego umięśnione ramiona, oraz szare dresy. Nalała sobie kawę z dzbanka przygotowanego przez Nereę, dodając cztery łyżki cukru.

Jak zawsze, usiadł na swoim zwykłym miejscu na kanapie, po prawej stronie przy oknie, i włączył telewizor. W pierwszym TBE zaprezentowano program reportażu o przyrodzie. Nerea, powiedział Sebastian, nie odrywając wzroku od telewizora. Twoja matka zostawiła ci pieniądze. "Tak, dziadku," odpowiedziała ze swojego pokoju, gdzie układała na półce szkolne książki.

No to idź po chleb, którego już nie mamy, i przynieś gazetę. Nerea pojawiła się w salonie. Miała na sobie jasnoróżowy T-shirt z wzorem Minnie Mouse, dżinsowe szorty i sztuczne białe trampki. Jej kręcone włosy były związane w wysoki kucyk.

Wyjął 20 euro ze stołu kuchennego i schował je do kieszeni spodni. Ile kresek, zapytał. Dwa, odpowiedział Sebastian. I ABC. Była 11:45 rano, gdy Nerea wyszła z mieszkania. Carmen Ortiz, sąsiadka z drugiego piętra, widziała, jak schodzi po schodach. Dzień dobry, Nerea. Przywitał się z nim. Dzień dobry, odpowiedziała dziewczyna swoim cichym głosem.

Carmen później zapamiętała to powitanie jako coś zupełnie normalnego, bez cienia nerwowości czy troski na twarzy dziewczyny. Piekarnia znajdowała się nieco ponad 100 m od portalu, skręcając w prawo na rogu i idąc do następnego bloku. To była trasa, którą Nerea pokonywała setki razy, praktycznie codziennie przez ostatnie lata.

Podróż zwykle zajmowała mniej niż 5 minut, licząc z kolejką i powrotem. O 12:10 Marcela Torres, Ekwadorka pracująca w piekarni, zobaczyła Nereę wchodzącą. Zapamiętał ten moment wyraźnie, bo właśnie spojrzał na zegar, mając nadzieję, że będzie mógł zamknąć o drugiej na lunch. "Cześć, Nereo," przywitała się Marcela swoim charakterystycznym akcentem.

"Cześć," odpowiedziała dziewczyna. Dwa bochenki chleba, proszę." Marcela wzięła dwie batoniki z koszyka, włożyła je do papierowej torby. Coś innego. Moja dziewczyno, gazeta A B C. Marcela dała jej gazetę. To 2,50. Nerea wyjęła z kieszeni banknot 5 euro. Marcela zwróciła monety o nominale 2,50 timo. Miłego dnia, powiedziała Marcela.

Nerea skinęła głową i opuściła piekarnię. To było ostatnie, co ktokolwiek, poza jej dziadkiem, widział z Nerei Campos przez 15 lat. O 14:15 Rosario Campos wróciła do domu, by zjeść, jak robiła to codziennie podczas przerwy w południe. Wspiął się po schodach na trzecie piętro, otworzył drzwi kluczami i wszedł.

"Cześć," zawołała, zostawiając torbę przy wejściu. Nie było odpowiedzi. Sebastián siedział na sofie, oglądając wiadomości o nich w telewizji. Na stoliku kawowym przed nim leżał talerz z resztkami tortilli i sałatki. Gdzie ona jest, Nerea?, zapytała Rosario, zaskoczona, że nie widzi córki.

Sebastian potrzebował chwili, by odpowiedzieć, jakby był bardzo skupiony na telewizorze. To już wyjść, powiedział w końcu. Wyszedł. Gdzie? Rosario poczuła pierwszy ukruch niepokoju. Nerea nigdy nie odchodziła bez ostrzeżenia. Nie wiem. Powiedziała mi, że idzie do koleżanki. Sebastián wciąż nie patrzył na Rosario, jego wzrok utkwiony w ekranie. Od przyjaciela.

Jakiego przyjaciela? Rosario weszła do pokoju, jej głos lekko się podniósł. Nerea nie miała wielu przyjaciół i nigdy nie wspomniała, że zamierza do nich pojechać. Nie powiedział mi nazwiska. Jeden ze szkoły, Sebastián odpowiedział tonem obojętnym, który Rosario wydał się dziwny, ale w tamtej chwili była zbyt zaniepokojona, by to analizować.

Rosario poszła prosto do pokoju Nerei. Łóżko było pościelone, książki ułożone na półce, wszystko na swoim miejscu. Otworzył szafę. Ubrania jej córki wciąż wisiały i były złożone. Nic nie wydawało się zniknąć. Wrócił do salonu. O której wyszedł?, zapytał, starając się zachować spokój. Nie wiem, Rosario. Chyba nie będę patrzeć na zegar po lunchu.

Sebastian w końcu spojrzał na nią z zirytowanym wyrazem po przesłuchaniu. "Dałeś mu pozwolenie, żeby odszedł?" Głos Rosario zadrżał. Nie pytał mnie o pozwolenie, po prostu powiedział, że wychodzi i wyszedł. Ma już 11 lat, nie jest dzieckiem. Rosario poczuła, jak w jej piersi zaczyna narastać panika. Poszedł do telefonu stacjonarnego na korytarzu i zaczął wybierać numery.

Zadzwoniła do matek jedynych dwóch dziewczynek, z którymi Nerea kiedykolwiek bawiła się w parku. Żadne z nich nie widziało swojej córki. Zadzwoniła do siostry, która mieszkała w sąsiedniej dzielnicy, ale ona też nic nie wiedziała. Z każdym telefonem bez pozytywnej odpowiedzi strach narastał. O 15:00, gdy Rosario powinna była wrócić do pracy, zadzwoniła do szefa, by powiedzieć, że nie może wrócić, bo jej córka zniknęła.

O 15:30, po zejściu do wszystkich sąsiadów budynku i spacerowaniu po parku oraz okolicznych ulicach, wołając imię Nerei, Rosario Campos wezwała Straż Cywilną. Pierwszy patrol przybył o 16:15. Dwóch strażników cywilnych, mężczyzna po czterdziestce i młodsza kobieta, podeszło na piętro i złożyło pierwsze zeznania. Sebastián powtórzył swoją wersję.

Nerea powiedziała, że po lunchu około 14 idzie do koleżanki i wyszła. Nie, nie powiedziałem, która przyjaciółka ani gdzie mieszka. Nie, nie wydawało mu się to dziwne, bo Rosario dała mu rano pieniądze i myślał, że ma pozwolenie na wyjście. Tak, dziewczyna kupiła chleb rano i wróciła bez problemu.

Zjedli razem omlet i sałatkę, a potem jej już nie było. Strażnicy Cywilni zapytali, czy Nerea ma powód do ucieczki. Rosario, płacząc, wyjaśniła, że nie, że jest posłuszną dziewczyną, dobrą uczennicą, bez widocznych problemów, rodzinnych. Rozwód był lata temu.

Ojciec miał prawie żaden kontakt. Chłopaków, nie. Nerea miała zaledwie 11 lat. Była dziewczyną, przyjaciółkami, z którymi mogła być. Już dzwonił do każdej osoby, o której tylko pomyślał. Zanotowali opis Nerei. 11 lat, około 1,50 wzrostu, szczupły, kręcone brązowe włosy do ramion, brązowe oczy, ubrany w różową koszulkę z wzorem Minnie Mouse, dżinsowe szorty, białe trampki.

Opis ten pojawiał się w kolejnych dniach we wszystkich gazetach Castilla la Mancha i był transmitowany w wiadomościach krajowych. Straż Cywilna aktywowała protokół dotyczący zaginionych nieletnich. Organizowano rajdy poszukiwawcze w pobliskich parkach, na pustkowiach na obrzeżach Albacete, nad małą rzeką Júcar, która przepływała przez obrzeża miasta.

Sąsiedzi, kupcy, każdy, kto mógł coś zobaczyć, był przesłuchiwany. Marcela Torres z piekarni potwierdziła, że Nerea kupiła chleb około 12:10, że wydawało się to normalne, że wyszła z chlebem i gazetą w stronę domu, ale nikt inny jej nie widział po wyjściu z piekarni.

żadnego sąsiada, żadnego sklepika, żadnego przechodnia, jakby Nerea przeszła te 100 metrów w tył i zniknęła w powietrzu, zanim dotarła do drzwi swojego budynku, z tą różnicą, że chleb i gazeta były w kuchni mieszkania, gdy Rosario przyjechała, Sebastián zjadł tortillę na barze ABC, a dwa bochenki chleba były w koszyku chleba.

Więc Nerea wróciła do domu, weszła do mieszkania, zostawiła zakupy, zjadła z dziadkiem, a potem, według Sebastiána, wyszła do nieznanego domu nieznanego przyjaciela. W pierwszych dniach śledztwo koncentrowało się na najczęstszych hipotezach: porwaniu przez nieznajomego, dobrowolnej ucieczce, wypadku.

Sprawdzono kamery monitoringu w pobliskich sklepach, ale w 2003 roku bardzo niewiele miejsc w tej części Albacete miało kamery, a te nieliczne, które istniały, nie pokrywały trasy między piekarnią a budynkiem na polach. Antonio Ruiz, ojciec Nerei, który mieszkał w Barcelonie, został przeprowadzony wyczerpująco. Jego alibi było solidne.

Tego dnia pracował w firmie przeprowadzkowej, a jego obecność potwierdziło wielu świadków. Ponadto minął już ponad rok, odkąd widziała swoją córkę. Sebastian był wielokrotnie przesłuchiwany. Jego historia nigdy się nie zmieniła. Nerea wróciła z zakupów chleba. Jedli razem. Powiedziała, że idzie ze szkoły do koleżanki i wyszła.

Nie, nie pamiętałem dokładnie, jakich słów użyłem. Nie, nie pytałam go o więcej szczegółów, bo nie wydawało mu się to dziwne. Nie, nie słyszałem nic dziwnego, żadnych krzyków, żadnych szamotaninek. Tak, był pewien przybliżonej godziny, bo po wyjściu Nerei został oglądając telewizję i pamiętał, że zaczęła się opera mydlana o nich dwojgu.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.